z drugiej ręki
Nie jestem dziennikarzem - piszę tylko o swoich wrażeniach, odczuciach, odbiorze rzeczywistości medialnej. Bo jak jest NAPRAWDĘ - a któż to wie?
26 obserwujących
259 notek
170k odsłon
  182   0

jednostka zerem?

Dzieckiem będąc ( i nie tylko wtedy) pilnie czytałem Lema, Zajdla,  braci Strugackich, Kiryła Bułyczowa, Franka Herberta, Isaaca Assimova,  Philipa K. Dicka. Ech, lista nazwisk byłaby bardzo długa, gdybym miał ją w całości zaprezentować.

Fantastyka z naszego (wówczas) obozu, niezależnie od zajmowanego baraku, widziała przyszłość ludzkości i jej dobrobyt w kolektywnej pracy. Ważne decyzje w imieniu całej ludzkości podejmowały grona mędrców. 

W zachodniej SF było inaczej. W wielu powieściach świat cofnął się do feudalizmu - patrz cykl Diuna, w innych światem rządzi kapitał i liczy się tylko biznes - szara jednostka jest tylko pionkiem, mogącym pomarzyć o dostaniu się do wyższej kasty.

Pierwszą powieścią Philipa K. Dicka, którą czytałem była "Słoneczna Loteria". Wizja świata, w którym nie jest ważna narodowość, tylko przynależność do korporacji. W innych powieściach ten znakomity autor powiela schemat. Losy świata, zależą od geniuszu wybitnej jednostki - miliardera, który sprawuje rządy jawnie, albo opętuje ludzkość jakąś ideą.

Dlaczego dziś piszę o tym?

Jesteśmy świadkami historii, która dzieje się na naszych oczachDzięki konsekwentnej realizacji idei pojedynczego człowieka na ziemskiej orbicie krąży cywilna załoga w statku kosmicznym prywatnej produkcji. Dowódcą jest wprawdzie pilot, kaskader, miliarder -Jared Isaacman, ale załogę misji "Inspiration 4" tworzą "zwykli ludzie" - przedstawicielka średniego personelu medycznego Hayley Arceneaux, geolożka Sian Proctor oraz informatyk Chris Sembroski. Nie są to wyszkoleni astronauci, którymi zazwyczaj zostawali piloci myśliwców. Załoga nie przechodziła morderczych treningów tylko, krótkie przeszkolenie - Jerod Isaacman zafundował im kosmiczny bilet. Elon Musk otworzył drogę do kosmosu nie herosom tylko praktycznie każdemu zdrowemu obywatelowi Ziemi.

Historia ludzkości, wybrała zupełnie inną drogą niż w socrealistycznych lekturach dzieciństwa. "jednostka zerem, jednostka bzdurą" - wpajano nam w młodości wersy nieszczęśliwego poety. "Pan" od marksistowskiej filozofii kpił z woluntarystycznych idei. Twierdził, że istnieją obiektywne prawa społeczne decydujące o postępie, rozwoju ludzkości, losach świata i od woli jednostki nic nie zależy. A może miał rację? Może pojawienie się genialnego miliardera, który postanowił zdobyć kosmos jest właśnie efektem działania takich praw? Aby ruszyć w kosmos rakietą, wielokrotnego użytku potrzebny był rozwój "bazy". Wiedza, technologia musiały osiągnąć poziom taki by pomysł dał się zrealizować. W czasach misji Apollo idea byłaby szaloną. Na marksizmie uczono nas, że kryterium prawdy jest praktyka!

Więc jak to jest? To genialne jednostki popychają z posad bryłę Ziemi, czy też są one owocem obiektywnych praw społecznych czy ekonomicznych i gdyby nie Elon Musk to "kopniaka w kosmos", po prostu, musiałby dać inny miliarder?

A może to tylko biznes? Zaistniała nisza rynkowa i nastąpiła odpowiednia reakcja?


Lubię to! Skomentuj21 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale