Właściwie to mnie nie dziwi. Chyba nie dziwi mnie już nic! Media szaleją usiłując dyskretnie sprzedać drastyczne szczegóły dotyczące identyfikacji, sekcji i sposobu opakowania zwłok 96 Polaków. Ach jakże to smakowite...
Wszyscy są smutni i zatroskani i zbijają swój kapitał - to obrzydliwe!
Dawno już temu, poprosiłem mojego syna, że gdy już zejdę z tego świata to bardzo proszę o spalenie moich doczesnych szczątków i rozrzucenie popiołów niekoniecznie tam, gdzie prawo na to pozwala, tylko tam gdzie bym chciał być częściej, niż być mogę. Ale tak na serio to mi to dokładnie wisi, a właściwie będzie wisiało...
Dawno nic tu nie pisałem - nie byłem dostatecznie wzburzony. Rozumiem ból po stracie bliskich - ja też go doświadczyłem w sposób nagły, całkiem niespodziewany. Rozumiem potrzebę znalezienia w tragedii czegoś stałego, punktu oparcia. Ktoś bliski mi odszedł - pochowałem jego ciało. Mam grób, przy którym mogę się modlić o spokój jego duszy i o sprawiedliwość dla tych, którzy jego przedwczesne odejście spowodowali. Nie rozumiem wyroków boskich, ale poddaję się im z pokorą. Dla mnie - ateisty życie kończy się z ostatnim pikiem fal mózgowych. Ale usiłuję zrozumieć odmienny punkt widzenia.
Pozostaje tylko pamięć - pamięć o dobrze, które pozostało w myślach, ideach, uczuciach.
Szkoda, wielka szkoda, że wszystkich ofiar nie pochowano wspólnie tak jak zginęli! Przemieszane szczątki, idee i polityczne ambicje. Wszyscy z nich , w teorii, chcieli uczcić ofiary sprzed lat. Tamci - zostali zgładzeni w biało-czarnym schemacie. Nikt nie docieka ich partyjnej przynależności. I to samo powinno łączyć ofiary smoleńskiej katastrofy.
Ktoś popełnił błąd. Ktoś w stresie niecodziennej, koszmarnej j sytuacji zawinił. Czy za taki błąd ktoś powinien ponosić polityczną odpowiedzialność? Myślę, że Ci, którzy na to liczą rozczarują się po raz kolejny.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)