122 obserwujących
452 notki
761k odsłon
  812   3

"Antyszczepionkowcy"

Adresuję tę notkę do Wszystkich, którzy przyprawiają bliźnim gębę "antyszczepionkowców", którzy przyklejają tę fałszywą etykietę każdemu, kto się sprzeciwi przymusowi szczepień i segregacji, którzy walą na tym epitetem na oślep jak cepem. Którzy muszą szufladkować i wrzucać wszystkich do jednego wora - muszą, bo się uduszą. Którzy ulegają najprymitywniejszej  mainstreamowej propagandzie.


Nie jestem żadnym antyszczepionkowcem!

Cenię  szczepionki od zawsze (od czasu, gdy uzyskałam odpowiednią świadomość). To wielki wynalazek w dziejach ludzkości. 

Ludwik Pasteur należy do ludzi, których darzę najwyższym szacunkiem i podziwem. Z wielkim zainteresowaniem pochłaniałam za młodu książki o tym dobroczyńcy ludzkości.

Zostałam w dzieciństwie zaszczepiona na wszystko co trzeba. Zaszczepiłam moją Córcię. W razie potrzeby z pewnością skorzystam ze szczepionek przeciw tężcowi, żółtaczce zakaźnej itd.

Nikogo nie zniechęcam do "wyszczepiania się" preparatami osłonowymi  przeciw Covid-19. Uznaję całkowitą dobrowolność. Jak dla mnie - możecie się Państwo "wyszczepiać" co 4 miesiące, co 2 miesiące, co tydzień. Codziennie. Przed jedzeniem i po jedzeniu. Nic mi do tego.

Tylko dajcie spokój reszcie - tym, którzy nie chcą się "wyszczepiać" tymi preparatami.

Jestem przeciwko przymusowi, segregacji, globalnemu totalitaryzmowi i orwellowskiej Nowej Normalności. Jestem przeciwko niszczeniu gospodarek, pieniądza, klasy średniej, nauki, oświaty, kultury, tradycji, więzi społecznych. Jestem przeciwko nagonce i szczuciu, jestem przeciwko kłamliwej i agresywnej propagandzie.

Nie jestem przeciwna szczepieniom. Dostępności szczepień. Indywidualnym ludzkim decyzjom, podejmowanym świadomie i dobrowolnie.

Posłużę się porównaniem.

Nie interesuje mnie piłka nożna - ale uznaję jej ważną rolę społeczną. Szanuję pasję milionów do futbolu. Nie mam pretensji, nie marudzę. Sama na mecze nie chodzę. Nie oglądam w TV. Ale nie atakuję kibiców, nie przekonuję nikogo, że to ganianie grupy facetów po boisku za piłką jest bez sensu. Nie zmuszam nikogo, by przestał chodzić na mecze i zajął się czymś wg mnie rozsądniejszym.

A znajomi kibice  nie zmuszają mnie do zaintresowania futbolem.

To wolny wybór - i wzajemny szacunek.

Podobnie rzecz ma się w przypadku wędkarstwa, myślistwa, haftu, malowania na szkle czy setek innych dziedzin.

To kwestia indywidualnego wyboru  jednostki - i wara innym od tego!

Propaganda posługuje się fałszem, porównując preparaty osłonowe na Covid-19 do szczepionek przeciw ospie czy Heine-Medina.

NIE. Nikt z nas nie musi tamtych szczepień powtarzać. Ochrona przed ospą czy chorobą Heine-Medina nie znika po roku(?), pół roku (?). czterech-dwóch (?) miesiącach. Nie powstają nowe mutacje - szczepień się nie powtarza. Szczepimy się raz na całe życie - i koniec.

Propagandyści medialni po prostu kłamią, zrównując te "szczepionki".

Ta covidowa może być porównywana co najwyżej do szczepionki przeciwko sezonowej grypie (mutujący wirus).

Od początku propaganda wciskała kłamstwo - to ostatnia prosta!

Nie było ani mru-mru o tym, że "wyszczepianie" trzeba będzie regularnie powtarzać. Że nie znikną maski, lockdowny, restrykcje, ograniczenia. Że ochrona będzie krótkotrwała - rok (? )pół roku (?) 2 miesiące(?). O tym, że wirus będzie mutował - i że nie wiadomo, czy preparaty okażą się przeciwko nowym mutacjom skuteczne. Że mogą wywoływać nieznane dziś długofalowe skutki uboczne. Że "wyszczepieni" będą się zakażać, chorować - również i ciężko. Również i umierać.

Coś tam ktoś bąknął o wyjątkach ... zdarzą się oczywiście wyjątki, nie na wszystkich szczeepionka zadziała. Nie ma skuteczności 100%. Tak - o tym uprzedzano.

Tylko że to nie są żadne wyjątki. To są duże liczby. A najwyższe - w grupie osób 70+ , z poważnymi chorobami towarzyszącymi. W tej grupie, którą to "wyszczepianie" miało najbardziej ochronić.

O tych i wielu, wielu innych zagadnieniach propaganda milczała - choć były to oczywistości.

 Choć lekarze i naukowcy od początku doskonale o tym wszystkim wiedzieli.  Ale musieli milczeć - gdyż nie udałoby się nagonić takiej rzeszy ludzi do szczepień.

Tym, którzy o tym mówili o tym wszystkim od poczatku, dorobiono gębę "płaskoziemców", "szurów", "foliarzy", "antyszczepionkowców", Ciemnogrodu, oszołomów - i rozpoczęto regularną nagonkę i szczucie. Tych ludzi oskarża się o krew na rękach i obciąża  winą za niewydolność, szkodliwe procedury i złą organizację służby zdrowia. Ci ludzie stali się "wrogiem ludu", chłopcem do bicia.

Dziś nie da się już różnych rzeczy ukryć. Nie sprawdziło się niemal nic z tego, co władze wraz z "ekspertami" zapowiadali i obiecywali. Czym mamili, naganiali do "wyszczepiania".

Oficjalne narracje zmieniają się więc na bieżąco jak w kalejdoskopie.

Tylko nagonka i szczucie na "antyszczepionkowców" się nie zmieniają.

Reasumując: kto mnie i mnie podobnych nazywa "antyszczepionkowcami" - kłamie, szczuje i fałszywie oskarża. Jeśli jest człowiekiem inteligentnym.

Chyba że jest głupcem i nie wie co mówi.

Tertium non datur.












Lubię to! Skomentuj90 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale