63 obserwujących
328 notek
622k odsłony
  6532   0

Wywiad z Pawłem Lisickim, red. naczelnym „Rz” i „URze”

 

Elementem tej kampanii przeciwko Rzeczpospolitej na jesieni zeszłego roku były też publikacje byłych dziennikarzy tej gazety. Wytoczył pan proces Sławomirowi Popowskiemu, który napisał, że zobowiązał się pan do realizacji linii PiS-u. Czy proces to jest najlepsza droga? Nie wystarczy polemika na łamach?

 

Brak konkretnej reakcji na kłamstwo sprawia, że staje się ono równoprawną opinią. I nagle okazuje się, że ja, nie mając żadnych związków z PiS-em i wygrywając konkurs przygotowany jeszcze przez Norwegów, staję się osobą, która została wysłana przez PiS. I kiedy te zarzuty pojawiają się równocześnie w czasie, kiedy ze strony Ministerstwa Skarbu Państwa prowadzona jest bardzo brutalna akcja przeciwko Rzeczpospolitej, uznałem, że to jest jedyny sposób obrony. Bo ja oczywiście napiszę swoje, pan Popowski swoje i ta prawda się rozmyje. A w tej sprawie akurat wiadomo jak było i można udowodnić, że te zarzuty są kłamliwe. Niebawem, jeszcze w lipcu, odbędzie się pierwsza rozprawa.

 

Przyjazne gesty pojednana w kierunku Rzeczpospolitej wykonał ostatnio Tomasz Sakiewicz z Gazety Polskiej, z którą Uważam Rze nie szczędziło sobie wzajemnych złośliwostek. Zostało to przez pana przyjęte dość chłodno. Czy wyobraża Pan sobie współpracę z Gazetą Polską, na przykład publikowanie w tym tygodniku?

 

Po pierwsze nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że to były wzajemne uszczypliwości. To co myśmy pisali na temat pana Sakiewicza i Gazety Polskiej to było – że tak powiem – niewspółmierne. My jako tygodnik Uważam Rze, Gazetą Polską nie zajmowaliśmy się, nie zajmujemy się i zajmować się nie będziemy. Natomiast ja, jako publicysta, pisałem w Rzeczpospolitej jeszcze zanim nasz tygodnik się ukazał, kilka razy krytycznie na temat linii Gazety Polskiej w stosunku do katastrofy smoleńskiej. Mój pogląd na ten temat jest – nazwijmy to – sceptyczny, to znaczy uważam, że po pierwsze była to katastrofa, a po drugie, że doszło do niej wskutek obopólnego bałaganu polsko-rosyjskiego. Ale są koledzy, którzy mają pogląd bardziej wyrazisty od mojego i to jest naturalna różnica między ludźmi.

Jeżeli chodzi o Gazetę Polską to Tomasz Sakiewicz dosyć często na łamach Rzeczpospolitej występował. Natomiast ja na łamach Gazety Polskiej bym siebie nie widział, ponieważ nie odpowiada mi styl tego pisma, a poza tym nie sądzę by mi coś zaproponowano.

 

Jeżeli już doszliśmy do tragedii smoleńskiej, to ostatnio opublikował Pan taki tekst powiedziałbym dość złośliwy. Może zacytuję: „Inna sprawa, że niektórzy prawicowi autorzy, mam wrażenie, doskonale się odnaleźli w roli jedynych obrońców narodowego honoru, sprawiedliwych, którzy w morzu zaprzaństwa i zepsucia, wygodnictwa i tchórzostwa okazują niezłomność. Dla nich katastrofa smoleńska przyszła niemal jak wybawienie, nadając sens życiu. Wprawdzie i oni nie byli konsekwentni: skoro ktoś jest całkowicie przekonany, że doszło do zamachu na głowę państwa, a w Polsce rządzą zdrajcy, to winien ruszyć z bronią do lasu, a nie wycierać sobie gęby patriotycznymi frazesami”. Czy nie posunął się pan trochę za daleko?

 

Nie, dlaczego? Uważam, że to jest wyjątkowo spójne. Jeśli ktoś uważa, że mieliśmy do czynienia z zamachem to zamiast bić na alarm…

 

Dla nich katastrofa smoleńska przyszła jak wybawienie?

 

Mogę panu pokazać kilka wypowiedzi różnych felietonistów, czy autorów, również Gazety Polskiej, ale nie tylko, ludzi, którzy twierdzą, że katastrofa smoleńska otworzyła im oczy na to co się w Polsce dzieje. Bardzo łatwo przejść od takich pojęć, czy takiego spojrzenia do próby racjonalizowania swojego zachowania i nadawania sensu w sposób zupełnie nieuprawniony.

 

Jeśli chodzi o pytanie o zamach, to polecam „Warto rozmawiać” z profesorem Zdzisławem Krasnodębskim, niedługo po katastrofie. Tam prof. Krasnodębski stawia takie pytania. Samo stawianie pytań o zamach było wtedy i teraz czymś oszołomskim. A to jest normalna rzecz…

 

Ja cenię sobie twórczość profesora Krasnodębskiego i uważam, że takie pytania można było postawić. Natomiast myślę, że mam również prawo wyrazić, co ja uważam na ten temat.

 

Premier Donald Tusk nigdy nie udzielił wywiadu Rzeczpospolitej...

 

Udzielił. Raz udzielił, zresztą długo to bardzo trwało, bo premier Tusk udzielił nam tego wywiadu półtora roku po tym jak został premierem. Było to o tyle zabawne, że kiedy w końcu do tego wywiadu doszło, na pytanie dlaczego tak długo musieliśmy czekać, stwierdził, że nic o tym nie wiedział, że się o ten wywiad staraliśmy. Zakładam więc, że również teraz premier nie wie, że już od dłuższego czasu staramy się o wywiad. Jak widać nie o wszystkim musi wiedzieć.

 

Nadziwić się nie mogę, że publikuje u państwa Waldemar Kuczyński, osobiście nazywam go samozwańczym Urbanem III RP, i nie chodzi o poglądy Kuczyńskiego, ale o to, że napisał parę lat temu, gdy Kaczyński zostawał premierem: Życzę także porażek gospodarczych, choć za to płacą ludzie”. Po takich słowach Kuczyńskiemu trudno podać rękę, a co dopiero udostępniać łamy. Tymczasem w Rzeczpospolitej publikuje nawet żona pana Kuczyńskiego.

Lubię to! Skomentuj52 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale