Donald Tusk zabrał głos na konferencji prasowej ws. azylu na Węgrzech dla Zbigniewa Ziobry i jego małżonki, Patrycji Koteckiej-Ziobro. Zdaniem premiera, niczym nie różni się ten krok od ucieczki byłego sędziego, podejrzewanego o szpiegostwo na Białoruś - Tomasza Szmydta. Podczas spotkania z dziennikarzami doszło też do wpadki Tuska, który wyraźnie pogubił się w politycznej narracji dotyczącej ofensywy rządu.
Tusk: Ziobro jak Szmydt
- To ucieczka przed polskim wymiarem sprawiedliwości i w sensie moralnym, a nie formalnym, przyznanie się do winy - tak Donald Tusk w czwartek skomentował azyl polityczny, jaki Budapeszt udzielił Zbigniewowi Ziobrze i jego małżonce. Były minister sprawiedliwości może być ścigany przez prokuraturę, jeśli dziś Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów zgodzi się z wnioskiem śledczych o areszt. Posiedzenie sądu wciąż trwa.
Tusk przekonywał, że "ucieczka Ziobry nie różni się niczym od ucieczki Tomasza Szmydta na Białoruś". - To ten sam mechanizm - podkreślał premier. Lider KO wskazał, że Polska "nie ma problemu z praworządnością", a jedynym państwem, który zmaga się z procedurą naruszeniową w UE są Węgry. Tusk zapewniał, że nikomu nie grozi niesprawiedliwy proces.
Rok przełomu czy przyspieszenia?
W pewnym momencie doszło do wpadki szefa gabinetu. Premier Tusk, zapowiadając aktywność swojego rządu, zapomniał, jak nazwał niedawno rok 2026. W orędziu noworocznym premier mówił: "Rok 2025 był w Polsce rokiem przełomu, a ten będzie rokiem przyspieszenia". - Spotykamy się w rocznicę naszej konferencji na giełdzie, pamiętacie? Rok temu mówiliśmy o... o... - zaciął się Tusk. - Przełomu... - podpowiedziała Agnieszka Rucińska, współpracowniczka premiera. - Wtedy to był? - pytał Tusk. - Rok przełomu - powtórzyła Rucińska. - Czy ten będzie rok przełomu? - nie dawał za wygraną polityk. - Teraz będzie przyspieszenia - zauważyła Rucińska. - O, widzicie, jak to się ładnie nazywa to, co widzicie na własne oczy - podsumował uśmiechnięty Tusk.
Fot. premier Donald Tusk/PAP
Red.
Inne tematy w dziale Polityka