BernardW BernardW
246
BLOG

Atak na Hermana Caina - lewicowej propagandy w USA ciąg dalszy

BernardW BernardW Polityka Obserwuj notkę 2

    Tak jak można było przypuszczać, nagonka na „zbyt skrajnych kandydatów” w amerykańskiej Partii Republikańskiej została rozpoczęta. Jej ofiarą padł tym razem Herman Cain. Gdy 21 maja ogłosił on oficjalnie swój zamiar kandydowania w wyborach prezydenckich, zaczęło się tak, jak zwykle – niezbyt znany kandydat spoza wąskiej grupy polityków mających za sobą mainstreamowe media nie mógł liczyć na więcej niż 5 procent poparcia w samych prawyborach. Z tego powodu, a także ze względu na jego charakterystyczny, cięty i bardzo wyrazisty język wypowiedzi oraz zdecydowane prawicowe poglądy, był uważany przez większość „analityków” i „politologów” za kandydata niepoważnego, nie mającego żadnych szans w wyborach. Według badań przeprowadzanych przez serwis Gallup jeszcze kilka tygodni temu rozpoznawany był przez niecałe 50 % elektoratu partii Republikańskiej. Dziś rozpoznawalność ta wynosi 80 %, niemalże na równi z kandydatami uważanymi powszechnie za „poważnych”.

  Ale wróćmy do sedna sprawy. Intensywną kampanią wyborczą, prowadzoną na szeroką skalę w internecie oraz na spotkaniach przedwyborczych, w ciągu 3 miesięcy jego poparcie znacznie wzrosło – w sondażu Pew Research Center Cain zdobył 12 % głosów, co plasowało go na 3 miejscu wśród kontrkandydatów z partii. Debata z 22 września, w której wypadł bardzo dobrze, wpłynęła na znaczny wzrost poparcia dla Caina wśród Amerykanów, przy jednoczesnej panice ze strony środowisk lewicowych, nie potrafiących zrozumieć fenomenu kandydata z Georgii. W ogłoszonym kilka dni po tej debacie sondażu Cain zdobył 28% poparcia, wygrywając znaczną przewagą nad Rickiem Perrym i Mittem Romneyem. W okresie pomiędzy 7 a 25 październikiem, przedstawiciel ruchu Tea Party o którym mowa, wygrał w ośmiu sondażach na jedenaście łącznie przeprowadzonych.

 

   Lewicowe media, takie jak CNN,  od razu zaprosiły szereg specjalistów, którzy, jak sądzą, wyjaśnili fenomen Caina – z powodu kryzysu Amerykanie mają wahania nastrojów i dlatego w tej chwili poparciem dażą Caina. Według ich teorii, to poparcie powinno zniknąć tak szybko, jak szybko się pojawiło. Miłośnicy socjalu w Ameryce odetchnęli z ulgą. Jednak, widmo dojścia do władzy przez Caina staje się jak najbardziej realne, gdy wygrywa w każdym sondażu i licznych „Straw Poolach”, czyli w specjalnych sondażach, uważanych za ważniejsze i bardziej prestiżowe od zwykłych, organizowanych w poszczególnych stanach.

   Lewica wymyśla więc kolejny front ataku – po nazywaniu Caina rasistą z powodu jego wypowiedzi odnośnie Obamy (co jest absurdem, gdyż Cain sam jest czarnoskóry), wyśmiewaniu jego „nierealnych” wizji podatkowych, przyszła pora na argument moralny – i pojawia się nagle kobieta, która twierdzi, że była przez niego molestowana seksualnie w latach dziewięćdziesiątych.  Dla mnie – tak jak większość tego typu „afer” – jest to zwykła prowokacja i próba zdyskredytowania Caina. Ale na nieszczęście dla rozmaitych pseudo-liberałów i socjalistów, poparcie dla Caina mimo to wzrasta. Im bardziej jest krytykowany, tym więcej osób się o nim dowiaduje, zapoznaje z jego programem, i tym więcej osób staje po jego stronie. Naturalnie Cain nie przyznał się do molestowania, do którego, jak jestem przekonany, nie doszło.

   Na koniec, aż prosi się, by przypomnieć słynne słowa Mahatmy Gandhiego – „Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz.” Herman Cain znajduje się na drugiem etapie tej drogi. Osobiście sądzę, że ma szanse na dojście nią aż do Białego Domu.

BernardW
O mnie BernardW

W pięciu słowach: Konserwatysta, Patriota, Wolnorynkowiec, Prawicowiec, Katolik

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka