Zamiast zlikwidować strefę Euro raz na zawsze, znowu słyszymy głupoty o jej ratowaniu. Miałem wcześniej nadzieję, że bankructwo Grecji i kłopoty takich krajów jak Portugalia i Włochy spowodują refleksję nad sensem istnienia wspólnej unii walutowej w Europie. Jednak myliłem się. Cała uwaga po raz kolejny skupia się nie tam, gdzie powinna.
Zamiast zlikwidować w końcu strefę Euro, wszyscy chcą ją ratować (lub raczej przedłużać jej agonię...). Wypowiedź Sikorskiego pokazuje tylko, jak rozmijają się z problemem wszyscy politycy europejscy. Kraje, w których płaci się walutą unijną, w dobie kryzysu radzą sobie najgorzej. Składa się na to kilka czynników.
Po pierwsze, problemy tej waluty odbijają się nie tylko na pojedynczym kraju borykającym się z kłopotami. Dotykają one, jak pokazał przykład Grecji, cały kontynent, a w mniejszym stopniu również cały świat. Jeżeli zła sytuacja kilku krajów prowadzi do problemów całej strefy, nie trudno sobie wyobrazić, w jakim tragicznym położeniu znajdzie się strefa Euro podczas, gdy więcej krajów stanie w obliczu tarapatów finansowych. Co się z tym wiąże, Polska, gdyby przyjęła wspólną walutę, stała by się zależna finansowo (nie chodzi tu o zwykły wpływ gospodarki na gospodarkę- zadziałała by tu zasada naczyń połączonych, nasze finanse równałaby w dół do bardziej uśrednionego poziomu, a o wzroście gospodarczym na poziomie kilku proctent moglibyśmy zapomnieć), czyli, w skrócie mówiąc- utraciłaby suwerenność ( a raczej kolejną część autonomii, bo swoją niepodległość i niezależność straciliśmy oczywiście w momencie ratyfikowania traktatu lizbońskiego)
Po drugie, pieniądze Unijne to pieniądze niczyje. W razie kłopotów wyjątkowo hojna kasa, finansowana oczywiście z pieniędzy podatników Unii, dofinansuje kraj, który jest w problemach. To sprawia, że władze mogą czuć się mniej odpowiedzialne, by kontrolować budżet – odpowiedzialność, albo raczej konieczność ponoszenia ciężaru odbudowy ekonomii, spadnie (chciałoby się powiedzieć-jak zawsze...) na barki podatników, zaś politycy, którzy w normalnej sytuacji powinni trafić za kratki, po paru latach rządów odejdą, prawdopodobnie z wypełnionymi przez nas kieszeniami.
Stąd mój apel-skończcie zastanawiać się nad ratowaniem strefy Euro. Skończcie się zastanawiać, kto może tego dokonać. Zacznijcie debatować nad tym, jak wyjść z problemu, którym nie jest kryzys, a sama Unia.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)