Wydam zaraz ostatnie tchnienie i odejdę w świat czystych istności.
Oto jeszcze jeden rodzaj sportu-pogoń za chimerami.
Rozprawię się z tobą jakimś metafizycznym sposobem.
Żeby tak "zbudować coś, wychodząc z błędnych założeń".
I wiele artykułów antypowszechnego użytku.
No a teraz o wędrówce dusz. Moze kiedyś byłem ptaszkiem? Dlaczego z nastaniem lata ciąggnie mnie na północ?
Za kogo mnie macie, za jakiegoś Gay-Lussaca?
Mój ulubiony rodzaj poetyki to fałszywki produkowane przez CIA.
Mam jeszcze jedną specjalność. Jestem zatrudniony nie tylko jako fałszerz historii, ale do tego, na pół etatu, jako ten, który wodzi na pokuszenie.
A żona jaki ma zawód? Męczennica.
Co lubie naprawdę? Bratki, pieśni Buantera, porto i przesycone nienawiścią do człowieka zamysły soldateski amerykańskiej.
Żyję sam. Tak, czasem zagladaja do mnie rozmaite pogańce i gadziny.
Po co mi temat, gdy budżetu nie mam.
Tak, popijam, ale bez śladu eskalacji.
Poszedłem po prostu do lasu, żeby studiować kwiecień i jego właściwości.
A całą moja wódeczkę dopili mistrzowie dłuta i pedzla.
Wszystkie poruszenia jego myśli są gwałtowne i mylne.
Zakrzywiamy przestrzeń i czas.
Ospali giganci.
Jestem człowiekiem wniebogłospijacym.
Wciąż rozmyślam i rozmyślam, jak by tu skrócić termin uruchomienia kolejnego zespołu energetycznego.
Z roku na rok urodzaj jest coraz większy, stali i walcówki jest coraz więcej, wydajność pracy wzrosła wprost szaleńczo. Kiedy to się wszystko skończy, matulu?
Pytacie, jak sprawy stoją, a czy one w ogóle stoją?
Z Wieniczki Jerofiejewa, jego "Złote myśli", przełożyła na polski Eugenia Siemaszkiewicz.
gabrielpiotr




Komentarze
Pokaż komentarze (10)