Na temat mojego jako Cezarego Krysztopy oraz naszego jako Polaków stosunku do odruchu serca z jakim się ze strony Rosjan w związku ze smoleńską tragedią spotkaliśmy pisałem i ja, pisali i inni. Nie trzeba nikomu tłumaczyć, że nawet Ci, którzy do autorytarnych władz rosyjskich nie pałają na codzień ani nadmierną sympatią ani nadmiernym zaufaniem byli i są nadal głęboko poruszeni. Osobiście uważam, że choć oczywiście nie bedzie tego widać od jutra to co się teraz dzieje będzie zaczynem pewnych zmian w życiu obydwu narodów. To jakich i w jakim stopniu będzie tematem innej notki, wtedy kiedy będę już w stanie poukładać to sobie w głowie.
A dziś czuję potrzebę uczciwego wyjaśnienia Rosjanom pewnej kwestii. Nic nie zmieni mojego stosunku do wspaniałej reakcji zwykłych Rosjan na tragedię ich sąsiadów I kuzynów Polaków. Pozostawię w sercu specjalne ciepłe miejsce na to wspomnienie. I mam nadzieję, że nasze stosunki nie tylko jako narodów ale również jako państw ulegną poprawie na tyle, że przestaniemy być dla polityków dyżurnymi straszakami. A jednak jednego obiecać nie mogę. Nie mogę obiecać rezygnacji z polityki jagiellońskiej. Oczywiscie przy zachowaniu wszelkich proporcji. Nie mam wpływu na politykę rządu Tuska. Mimo to po pierwsze wydaje mi się, że polityka jagiellońska długofalowo pozostanie wbudowana w naszą państwową doktryne. A przynajmniej ja, maluczki będę się o nią upominał.
Będę to robił z trzech powodów. Po pierwsze dlatego, że uważam , że leży to interesie Polski. I na tyle na ile potrafię go zrozumieć jestem zwolennikiem testamentu Giedroycia, który w równym stopniu postulował utrzymanie jak najlepszych stosunków z Rosją w każdym jej wcieleniu jak konieczność wspierania narodów zamieszkałych pomiędzy nią a nami w ich dążeniu do wolności I niepodległości. Wiem, że dzisiaj ten postulat brzmi groteskowo choćby ze względu na wolę samych Białorusinów czy Ukraińców ale wierzę, że nie zawsze tak będzie. I w naszym żywotnym interesie jest żebyśmy nie leżeli obok niedźwiedzia, który może i być do nas przyjacielsko nastawiony ale na wszelki wypadek lepiej, żeby pomiędzy nim a nami leżał ktoś jeszcze. Choćby na wypadek gdyby niedźwiedź chciał przez sen machnąć łapą.
Po drugie dlatego, że mamy wobec narodów uwolnionych spod sowieckiej okupacji dług, który nałozyli na nas ci ludzie zachodu, którzy za komuny nie machnęli na nas ręką mrucząc pod nosem, że sami jesteśmy sobie winni, takie są czasy I prawa historii. Radio Wolna Europa, życzliwa tolerancja dla rządu na uchodźctwie, wsparcie, nie tylko finansowe dla Solidarności. To dług, który możemy spłacić tylko pomocą innym.
Po trzecie i wcale nie najmniej ważne mam może irracjonalne poczucie, że jeżeli mój śp. Prezydent (piszę mój choć ani na niego głosowałem ani się z nim często zgadzałem to jednak prezydent tej samej Polski, której jestem obywatelem) zostawił nam coś co czuję, że powinniśmy kontynuować, jeżeli zostawił mi jakiś testament, który jestem gotów uznać I wypełnić to jego podstawowym postulatem jest polityka jagiellońska właśnie. A że to szczególnie dziś trudne? Nikt nie obiecywał że będzie łatwe.
Czarek Krysztopa



Komentarze
Pokaż komentarze (116)