Z pewnym nieśmiałymzażenowaniem i niejakim podziwem obserwowałem niedawno debatę polityczną wszystkich większych partii nt. planów rozwojowych dla Podlasia.
I. Z osobistym zażenowaniem z dwu powodów: widocznej niechęci do poruszania tematów ważnych i jakości wypowiedzi większości interlokutorów. Wypowiadane ogólniki i powielane stereotypy nie są czymś zaskakującyma raczej typowym, ale już ewidentna niechęć do poruszania tematów istotnych daje do myślenia. Jak się też spodziewałem, problem ewidentnego wieloaspektowego blokowania rozwoju regionu zostałby może w ogóle pominięty, gdyby nie atak (zresztą według mnie najbardziej sensownego....o tempora.... z obecnych) przedstawiciela partii ‘lewicowej” na PiS z powodu –dość powszechnie zresztą znanej kwestii - prawnego umożliwienia przez pewnego posła tej partii–ataków na zatwierdzony już przecież przebieg dróg międzynarodowych, czytaj Via Baltica. Istoty problemu i skandalicznych działań podjętych po listopadzie 2007 roku jednak w ogóle nie poruszono.
To daje nam pierwszą konkluzję; umiejętnego usuwania ze świadomości społecznej i utrudniania zrozumienia istoty planowanej i uskutecznianej degradacji regionu. Że tak to ujmę: ilość marginalizacji problemu zachodzącej marginalizacji – 99%.
II. Z podziwem zaś obserwowałem debatę patrząc na sprowokowanie ogólnikowych wypowiedzi dot. „rozwoju zrównoważonego” oraz doskonale pijarowo rozegranie "tragedii infrastrukturalnej" w pełną optymizmu "komedię pomyłek".
Skierowane do pisowca pytanie o „rozwój zrównoważony regionu” – stało się bowiem zasadniczo możliwą trampoliną do odwrócenia uwagi społeczeństwa od istoty problemu marginalizacji Podlasia w skali kraju (nota bene w regionie gdzie już 45 % obszaru to Natura 2000, a jej wartość turystyczna -poza turystyką niszową- jest bliska zeru).
Z jeszcze większą sympatią patrzyłem na pytanie o plany rozwoju zadane przez lokalny(??) sztab partii rządzącejdla do swojego działacza (partia ta jako jedyna postała się o wystosowanie szeregu pytań do uczestników- oczywiście poza prowadzącym). Z odpowiedzi tej bowiem wynikało, że zapytany starał się i skutecznie będzie się starać o budowę drogi lokalnej. Abstrahujac do marginalnego konkretu, w ten sposób absolutnie odwrócono - i to na kilku poziomach - realną sytuację. Niezroientowany widz mógł się w ten sposób pośrednio medialnie zorientować, ze partia rządząca budowała, buduje i będzie budować tu infrastrukturę- podczas gdy w rzeczywistości praktycznie wstrzymano prawie wszystkie budowy.
Uważam, że to daje nam drugą konkluzję: umiejętnie zestawiona retoryka kompletnie zdaje się zaciemnia i przeinacza e obraz rzeczywistości, oczywiście nie robiąc tego wprost, a pośrednio.
Konkluzja łacząca: liczne - nazwijmy to - bariery interlokutorów oraz widzów takiej debaty w połączeniu z umiejętnie opracowanym pijarem mogą prowadzić -jak uważam niestety- do porażającego skutku pacyfikacji mentalnej mieszkańców skazywanego na niebyt gospodarczy i społeczny regionu.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)