Wskazano mi (Panna Wodzianna - dziekuję) opis znanego już powszechnie najnowszego opracowania dotyczącego rankingu 11 największych polskich miast, jaki ukazał się w dniu 11 stycznia 2011 roku w pewnej gazecie.
Por.
http://wyborcza.biz/biznes/1,101716,8922931,Gdzie_w_Polsce_zyje_sie_najlepiej_.html
Moją szczególną uwagę przykuło znajdujące się w artykule w odniesieniu do Białegostoku stwierdzenie: „Polską namiastką Nowej Zelandii okazał się...[…] Białystok- podobnie jak ona położony nieco na uboczu,/…/.
Przypominając w jakiej to gazecie pojawiały się najpierw owe słynne artykuły o „konieczności ochrony Rospudy”,(pretekst z obwodnica Augustowa posłużył za podstawę do niezgodnego z Traktatem Akcesyjnym i zapisami Zielonej Księgi TEN-T CHWILOWEGO WIERZE wykluczenia Białegostoku z Via Baltica), należy zauważyć iż z punktu widzenia zdrowych już chociażby by zasad ekonomii (nie mówiąc już chociażby o kwestiach społecznych, politycznych etc.) niemożliwe jest wykluczenie trzystutysięcznego miasta z infrastruktury transportowej kraju i Europy.
Nawet więc gdyby było takie lobby, które zapewne chciałoby widzieć? duże polskie miasto „nieco na uboczu” – to – wierze w to głęboko– pomimo wielu prób i starań w ostatecznym rachunku nie mogłoby ono zrealizować swoich marzeń.
Tymczasem jednak czy nie należy się głębiej zastanowić nad przykładami medialnej polityki wykluczenia i stygmatyzacji Polski północno- wschodniej?
Proszę tez na ten temat porównać wpis:
„Wykluczenie i deprecjacja medialna - studium przypadku?”
http://bezzmian.salon24.pl/266092,wykluczenie-i-deprecjacja-medialna-studium-przypadku


Komentarze
Pokaż komentarze (9)