Jeśli jeszcze cokolwiek można w tym kraju spieprzyć, to jest to Konstytucja. Co najgorsze, do zmian w ustawie zasadniczej przymierza się i Platforma i PiS. O ile projekt PO to jakieś bliżej nieokreślone pomysły i myślenie życzeniowe, o tyle projekt Prawa i Sprawiedliwości jest konkretnym i realnym zagrożeniem dla funkcjonowania państwa.
Realnym, ponieważ jest bardzo prawdopodobne, że Lech Kaczyński pozostanie na stanowisku Prezydenta na drugą kadencję. Pomimo sondaży przekreślających taką możliwość walka w drugiej turze pomiędzy obecnym Prezydentem a .... (wstawcie sobie dowolne inicjały: DT, AO, JS, WC (;p), BS) będzie zacięta a wynik pozostaje otwarty. Konkretne zagrożenie ładu w państwie w którym Prezydent Kaczyński będzie miał prerogatywy zgodne z projektem PiS wcześniej czy później doprowadzi do kryzysu. A w sumie, nawet nie ma znaczenia kto zostanie Prezydentem, i tak skończy się awarią.
Zgodnie z wizją Jarosława Kaczyńskiego nowa Konstytucja lokuje Prezydenta w sferze "ponad wszystkimi władzami", oddaje mu do dyspozycji "różnego rodzaju instrumenty" dzięki którym Prezydent będzie pełnił "rolę straznika praworządności, niepodległości, strategii". Co można określić jednym słowem - Król. Król Lech. Nawet ładnie brzmi.
Polski Prezydent nie będzie pierwszym Królem, nie będzie też pierwszym Strażnikiem. Strażnicy są znani - choćby z "Władców Pierścieni", Iranu, Straży Miejskich i Teksasu. Prezydent Polski dołączyłby do zaszczytnego grona, i to jako Strażnik najwyższy, Strażnik i strategii, i praworządności, i niepodległości. Cóż, czas Chucka dobiega końca...
Oprócz ustalania strategii, Król oczywiście mógłby "w pewnych okolicznościach, innych niż dotychczasowe" rozwiązać Sejm. Jak przystało na Króla, za inne okoliczności wystarczy "widzimisię" Monarchy. Stwierdzenie Prezesa PiS o ludziach, którym w Polsce przeszkadzają krzyże, kapliczki przydrożne i kościoły uznaję za określenie ich jako wrogów ustroju. Za zapalniczkę pod stosem posłuży zapis o prawie do zachowania symboli religijnych. Żeby jakiemuś buddyście albo islamiście nie pomieszało się w głowie, projekt mowi o symbolach religijnych "istniejących w sferze publicznej zgodnie z miejscowymi zwyczajami". Przy okazji zgodnie z wartościami małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny, a do wszelkich innych układów, wliczając niegodziwców żyjących na przysłowiową "kocią łapę" Król mieszał się nie będzie. A nawet takie związki "pozostają poza zasięgiem zainteresowania i ingerencji władz publicznych". Jarosławie, światło naszych oczu, a co z dziećmi z takich ze związków niesformalizowanych? Skoro związek pozostaje poza zainteresowaniem administracji to owoc związku również. To znaczy, że te dzieci formalnie nie istnieją? Pytanie absurdalne, ale na tle takiej Konstytucji jak najbardziej uzasadnione.
Oczywiście Król przejmie kontrolę nad władzą sądowniczą. Przejęcie kompetencji Krajowej Rady Sądowniczej praktycznie podporzątkowuje wymiar sprawiedliwości Królowi. Co więcej - prawem miłościwie nam panujacego jest "zapewnienie spójności i rzetelności w działaniu instytucji i osób publicznych, opartej na przestrzeganiu prawa i dobrych obyczajów". Zasada pozwalająca władać podwładnymi zgodnie z własnym "widzimisię". Sprawdzona przez wieki, oparta na doświadczeniu monarchów i wszelkiej maści rewolucjonistów. A propos groźby rewolucji - staje się jasne, dlaczego PiS był przeciwnikiem zniesienia kary śmierci. Pamiętając o Rewolucji Francuskiej ważne jest aby wszelkie potencjalne zagrożenia likwidować w zarodku, przy pomocy skutecznych i wiernych służb. Nigdy nie wiadomo czy gdzieś za rogiem nie czai się jakiś Robespierre. Monarchia oparta na strachu poddanych przed stosem sprawdza się znacznie lepiej niż tyrania oparta na autorytecie czy mądrości panującego. Zwłaszcza, że o kata będzie łatwiej w tym kraju niż o mądrość, choćby i królewską.
Zanim poprzecie projekt Kaczyńskiego Jarosława, przypominam, że Król jest stanowiskiem dziedzicznym. A z czystej troski pytam Palikotem: czy korona Króla nie przygniecie? Rownież w przenośni.
126
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (17)