Big Spender Reloaded Big Spender Reloaded
33
BLOG

Wojna to podstawa. Wyżywienia ;)

Big Spender Reloaded Big Spender Reloaded Polityka Obserwuj notkę 0

Patrząc na historię dziejów świata i okolic, wojny bywały różne - krótkie, długie, pozycyjne, asymetryczne, zbrojne, gospodarcze, informacyjne. Toczyły się z konkretnych przyczyn, w konkretnym celu, określonymi środkami, na zdefiniowanym terytorium. I generalnie nie niosły swoją obecnością wiele dobrego dla społeczeństw. Zarówno tych, których działania wojenne dotknęły bezpośrednio, jak i drugiej strony konfliktu, która ucierpiała społecznie i ekonomicznie. Teoretycznie określenie "wojna" powinno mieć bardzo silny, negatywny wydźwięk i prawdopodobnie dla każdego kto w wyniku wojny ucierpiał taki ma. W takim ujęciu tytuł atrykułu na portalu gazeta.pl, "Wojna soi z podrobami", może zaskakiwać, z drugiej strony powinniśmy się cieszyć, że termin "wojna" stał się dla nas tak bardzo odległym znaczeniowo i emocjonalnie pojęciem.

Zapowiedziana kampania Stowarzyszenia Rzeźników i Wędliniarzy RP pod hasłem "mięso krzepi" ma wszelkie szanse wywołać ogólnonarodową wojnę polsko-polską, w których to wojnach mamy spore doświadczenie i osiągnięcia. Cel kampanii mięsoproducentów jest oczywisty - skłonić miesożerców do zwiększenia konsumpcji wołowiny i wieprzowiny, a tym samym zwiększyć obroty i zyski branży mięsnej. Środki do osiągnięcia celu również już działają - kontrofensywę zapowiedzieli wegetarianie wpisując na sztandary mało oryginalne i całkowicie głupie w świetle NLP hasło "mięso nie krzepi". Naważniejsze, że kampania wędliniarzy już zaczyna żyć własnym życiem i do dalszego jej napędzania wystarczy kilka złotych polskich. Niskie koszty, rozgłos medialny, ogólnonarodowa dyskusja - całość pomysłu akcji "mięso krzepi" jest po prostu genialna w swojej prostocie! Zwłaszcza, że obywatele również osiągną korzyści z takiej kampanii. Chcąc nie chcąc dowiedzą się o zaletach i wadach jedzenia i niejedzenia mięs i warzyw. Może nawet ktoś wyciągnie z tego jakieś racjonalne wnioski co pociągnie za sobą wprowadzenie w kuchni zasad zdrowego żywiania dla siebie i swojej rodziny i akcja będzie miała więcej sensu niż wlewanie w naród mleka, żeby był wielki. To znaczy jeszcze większy.

"Wojna soi z podrobami", jak to twórczo ujęła gazeta.pl na swoim portalu, sprawia, że dotychczas jedynie lekko zarysowany okop między mięsożercami i wegetarianami ma szansę stać się prawdziwym, głębokim i trudnym do zasypania rowem. Co w kraju takim jak Polska od razu implikuje różne następstwa. Przede wszystkim należy wprowadzić restauracje, które nie będą oferowały kotleta schabowego panierowanego ani wellingtona - czyli polędwicy wołowej dla zmylenia jaroszy zawiniętej w ciasto francuskie - a jedynie ubitą soję z pyzami. Również specjalne, wegetariańskie sklepy spożywycze są konieczne aby szynka i schab nie epatowały i nie kusiły przeciwników mięsa swoim smakiem i zapachem. A co z festynami i dożynkami? Kwestia piwa na takich imprezach już wywołała koalicyjny spór, a co z mięsem? I tak można w nieskończoność, a dorzucę jeszcze kwestię wprowadzenia parytetów na listach sejmowych. Wegetarianie muszą mieć swoją reprezentację w Parlamencie i basta!

Na zakończenie sprawa wrednych i problemogennych jabłek, które zaatakowały posła RP. Na szczęście sąd nie dał się zwieść podstępowi wegetariańskich sił, które wmusiły w posła PiS owoce, sfermentowały je w poselskim żołądku i wydmuchały przez poselskie usta 0,7 promila. W kwestii prowadzenia samochodu pod wpływem jabłek uprasza się wszystkich kierowców o wpisanie sobie w prawo jazdy zdania "Każdy ma prawo być osądzony tak, jak każdy przeciętny obywatel" - autor: Zbigniew Karamara, przewodniczący składu orzekającego Sądu Okręgowego w Kielcach. Cytat za tvn24.pl z uzasadnienia wyroku wobec posła Marka Łatasa, który z jednej strony dowiódł, że owoce są niebezpieczne i ich regularne spożywanie grozi alkoholizmem, z drugiej strony doprowadził do bezkarności wszystkich "przeciętnych obywateli" prowadzących swoje piękne samochody z zawartością 0,7 promila alkoholu w kierowcy. Gratulacje.
 

Pół o politykach, pół serio, pół o wszelkich innych aspektach cywilizacji i życia na Marsie. Suma połówek stanowi całość, ale może jej być więcej. W założeniu całość treści ma przewyższać całość ilości w stosunku 7:1 lub odwrotnym. Ilość staram się wypełnić treścią aby nikt nie wstawił tam własnych treści, co, jak wiadomo, może być niebezpieczne. Opis i blog będzie ewoluował rewolucyjnie. Zapraszam!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka