Biohazard Biohazard
31
BLOG

"Wesele wyborcze"

Biohazard Biohazard Polityka Obserwuj notkę 1
Szanowni redaktorzy i braci dziennikarska !                  Jestem zdegustowany, zawiedziony i zły niczym jasna cholera. Powiem więcej jestem zrozpaczony tym co widzę, co mnie osobiście dotknęło i prawdę mówiąc nie wiem do kogo napisać? Do polityków? Po co ?  Oni i tak nie zrozumieją. Stare przysłowie mówi „Jak trwoga to do Boga” , ale do  Boga – też nie! Bóg niczemu tu nie jest winien, nie zajmuje się tymi  sprawami i nie odpowie.                 Zatem jako zwykłemu, prostemu zjadaczowi chleba, szaremu obywatelowi, dla  którego dobra  przyszło przecież i wam pracować (głosząc codziennie  rzetelną, obiektywną i jakże prawdziwą informację), zostało mi zwrócić się do was redaktorów i dziennikarzy z takim oto prostym z natury pytaniem : 1.       dlaczego nie macie dla mnie za grosz elementarnego szacunku , robiąc ze mnie zwykłego „durnia” czy„debila” raczej ?2.       gdzie do cholery podział się wasz honor, uczciwość, rzetelność i obiektywizm dziennikarski ? Pytam gdzie , bo ja niestety go nie widzę . Gwoli wyjaśnienia chciałbym tutaj dodać, iż nie mierzę jedną miarą wszystkich. Z cała pewnością i wśród was są uczciwe jednostki, zachodzi tylko pytanie ile ich jest w całej populacji ? Nie mnie to jednak oceniać, bo zapewne każdy z was umie spojrzeć w głąb swojego sumienia i każdy w skrytości ducha oceni to najlepiej – prawda ?                 Żeby było po sprawiedliwości, napiszę kilka słów o sobie, bo przecież „Wy” (pardon za Wy), się tutaj wszyscy znacie „niczem łyse konie”. Tak więc, pochodzę z Gdańska, kolebki Solidarności, gdzie szlifowałem te same chodniki i wdychałem to samo morskie powietrze co nasz przewodniczący Tusk. Jesteśmy rówieśnikami więc kto wie czy w ramach drobnej różnicy zdań pan przewodniczący, kiedyś nie przyłożył mi łopatką w mój „durny” przecież łeb lub nie mieliśmy tej samej dziewczyny? Pewnie i tak bo on został przewodniczącym, a mnie (może po którymś uderzeniu), wyraźnie przecież nie szło. Ale dzieciństwo miałem dobre, szkoła, wakacje, obozy, a gdy już trochę dorosłem plaża, molo,  sopocki Non-Stop, Alga, Żak, Forty i wiele innych jeśli ktoś wie o czym piszę. Jednym słowem nie było najgorzej. Mój ojciec był stoczniowcem i miał ta niewątpliwą przyjemność, że pracował i znał naszego Prezydenta Lecha Wałęsę, oczywiście wtedy kiedy ten nie był jeszcze Prezydentem tylko elektrykiem. Ja z kolei (choć pierwszy szron przysypał już mi głowę), pamiętam jeszcze lata siedemdziesiąte, kiedy to nauczyciele zamykali nas w szkole czekając na rodziców, bo na  ulicach  stały czołgi,  a  nad głowami latały helikoptery. Mimo to słyszałem strzały i pamiętam  relacje jak na zwykłych drzwiach  niesiono ofiary,  jak podpalono „Rajstag” (czytaj Komitet PZPR) i co tam jeszcze byście chcieli. Pamiętam (jak oficjalnie głoszono), że nie było interwencji radzieckiej, ale tez pamiętam relację mojej matki, która po powrocie z pracy opowiadała jak widziała czołgi i jak młody żołnierz zatrzymawszy „maszinu” zapytał „matka, kuda Gdynia?”. Przepraszam, ale komu mam wierzyć ? To pod moimi oknami, ze śpiewem („Czwórkami szli”),  na ustach i sztandarami w dłoni, kolumny robotników maszerowały na „Rajstag”, a wieczorami wojskowe ciężarówki wywoziły ich w kierunku na Pruszcz Gdański, gdzie na lotnisku naprędce utworzono obóz przejściowy. Pamiętam przed jak za  Wiesława G. podniesiono cenę o jedną złotówkę i widziałem też jak przyjaciel ojca po expose wygłoszonym przez Edwarda G. z wielką radością podbiegł do telewizora i wycałował z radości ekran. Od tamtej pory ciągle słyszę, że ma być lepiej ! Co mówię ? Od zarania dziejów tak jest. Jak tylko sięgnę pamięcią wstecz, każdy kolejny rząd przed i po objęciu władzy obiecywał mi i milionom rodaków, że teraz już będzie lepiej! Niczym w tej reklamie Rzeczpospolitej „więcej, więcej, więcej” I cóż, że kłamali  patrząc nam prosto w oczy ! A my „czarny lud” czyli naród wierzyliśmy im jak dzieci!  Czuję się oszukany, wykorzystany i brudny. Nie wiem jak czuje się zgwałcona kobieta, ale to chyba podobne uczucie.                  Dlaczego to wszystko piszę? Otóż dlatego, że w całym moim życiu nic tak dobrze nie otworzyło mi oczu jak ta ostatnia kampania wyborcza. To dobrze , że była i cieszę się, że właśnie taka. Brutalna, bezpardonowa jak walka o życie. Dzięki niej wiele się w moim , życiu zmieniło ale mam też uzasadnione pretensje. Do kogo ? Otóż do was panowie dziennikarze. Panowie redaktorzy. Za co ? Za wasz obiektywizm, a raczej za kompletny jego brak. Oczywiście nie do wszystkich ! Do polityków też mam pretensję, ale ich choć niechętnie mogę sam odrobinę usprawiedliwić. Trafiają tam różni ludzie, z różnych powodów jak wiemy nie zawsze uczciwi. Czasem wręcz słabi i bez doświadczenia.  Tacy kłamią , bo musza, a może nie umieją inaczej. A kto ich tam wie? To dla nich często interes partii lub własny jest dużo ważniejszy od interesu całego narodu . Doświadczenie rządów socjalistycznych, później solidarnościowych,  AWS, SLD i kolejnych pokazuje, że nie można im wierzyć.  Układ okrągłego stołu, służby specjalne , słowem wszystko to bardzo źle przyczyniło się do naszej historii, a poprzez złe decyzje, złe gospodarowanie oraz wyprzedaż majątku narodowego miało, negatywny wpływ na moje życie i na biedę   milionów Polaków. To wszystko sprawia, że politycy nie są już wiarygodni. Więc po co chodzić na wybory? Ja znów mam jedno proste pytanie ? -          Gdzie w tym wszystkim jestem ja , mój los , pomyślność moich dzieci i losy milionów  zwykłych ludzi obywateli Rzeczypospolitej ?                  Czyż to aby nie waszym obowiązkiem  panowie,  było i jest zawsze, szczególnie w wolnym i demokratycznym kraju,  podawanie nam czyli szeroko rozumianemu społeczeństwu rzetelnych, sprawdzonych, dokładnych  i obiektywnych informacji. Czyż nie ? Media to czwarta władza, silny ośrodek opiniotwórczy,  często mający ogromny wpływ na to co ja myślałem i robiłem i co myślą i robią  miliony Polaków. I żeby wszystko było jasne nie jestem zwolennikiem PiS , Platformy Obywatelskiej czy jakiejkolwiek innej partii. Nie jestem  oszołomem  ale mam  też pewne doświadczenie. Organizowałem kampanie samorządowe oraz te do Parlamentu EU i krajowego. Z miłości do jakiejkolwiek partii „wyleczyła” mnie moja przygoda  z IdP, której już nie ma, a dla której pracowałem jak głupi wierząc w to, że nareszcie powstaje partia, która tak jak deklarowała wprowadzi nową jakość do życia politycznego w Polsce. Cała prawda to g.... prawda ! Dziś sam sobie się dziwię jak bardzo byłem naiwny i szczerze śmieję się z tego, ale wtedy naprawdę wierzyłem. Wierzyłem do czasu  podziału miejsc na listach i pierwszego kongresu. Pracowałem ciężko i dobrze więc zaszedłem wysoko. Miałem na co popatrzeć, a gdy już się napatrzyłem jak „rozdawano karty pod stołem”, odszedłem i to zaraz na samym początku.  I nie chodzi tu wcale o mnie. Nie kandydowałem nigdzie choć bardzo nalegano. Odmówiłem. Zobaczyłem za to jak odpadają lepsi, ludzie nie tylko ambitni ale i pracowici  na rzecz kolegów właśnie  tych,  którzy tworzyli nieformalny układ.     Powie ktoś „chłopie byłeś słaby”, „tacy ludzie jak ty nie nadają się do polityki”. Kto wie, może i nie, a może ja całkiem po prostu jestem inny? Wiem jedno chciałem być uczciwy . Tak wiem, słyszałem to wiele razy „uczciwy z reguły przegrywa w zasadzie wszędzie, a w polityce szczególnie.”  Ale dość o tym bo o życiu wewnątrz partii mógłbym napisać jeszcze sporo. Po co o tym pisze ? Ano po to drodzy panowie, żebyście mi  (przepraszam za kolokwializm), nie „ściemniali” tutaj i (ups! pardon!), nie „pieprzyli” czasami głodnych kawałków.                        To tyle tytułem wprowadzenia. Wracając jednak do meritum sprawy czyli do waszego obiektywizmu panowie to aż do ostatniej kampanii byłem przekonany, że wszystko jest ok.! Boże ! Jaki znów byłem naiwny – po prostu niczem małe dziecko ! I niech będzie wszem wiadome, że nie biorę tu żadnej z partii w obronę szczególnie z tych głównych, które ostatnio walczyły o władzę . Partia to taki twór, który co prawda nie ma prawa kłamać, ale na potrzeby własnej kampanii może i ma prawo stosować różne techniki aby przekonać swoich wyborców do siebie i własnego programu. Tak było i teraz PiS źle postąpił, często nawet bardzo źle i natychmiast zapłacił za to oddając władzę w wyborach . Jeżeli nadal będzie postępował tak źle jak do tej pory, kierował się rewanżyzmem, ubiegał przyszłe zdarzenia  grożąc co zrobi, to wszyscy się zgodzimy , że z tych 5 mln. wyborców niewielu mu zostanie.  Ale to sprawa partii i ich taktyki wyborczej, tak jak dziś sprawą wygranej Platformy jest czynić „cuda” aby wywiązać się z własnych obietnic. Zostawmy ich w spokoju, niech ukonstytuuje się rząd, parlament, odnajdzie swoje miejsce opozycja, dla dobra kraju unormują stosunki z Prezydentem . Słowem  zanim zacznie się jakakolwiek krytyka dajmy im przysłowiowe 100 dni, aby mogli podjąć pierwsze decyzje i  nakreślić kierunki.                         Mnie jako obywatela RP na ta chwilę interesuje co innego. Chciałbym abyście mi i milionom takich jak ja zwykłych obywateli wytłumaczyli , bo ja np. nie wiem, a  przecież wy dziennikarze jesteście ludźmi, którzy są najbardziej kompetentni, ( i tu znów konkretne pytanie ) : 1.     Czy w tej kampanii wyborczej szeroko pojęte media jako czynnik opiniotwórczy miały wpływ  na wynik wyborów czy też nie ?  2.     Czy  nam obywatelom podawano czystą i obiektywną informację czy wystąpiło naginanie rzeczywistości do aktualnych potrzeb ?                 Sam już „zgłupiałem” i nie wiem  jaka jest naprawdę? Jedni mówią, że była jakaś zmowa, drudzy śmiejąc się zaprzeczają, a my obywatele stoimy jak zwykle po środku , pod ostrym ostrzałem i straciliśmy  już orientację. Ponieważ najlepiej pytać jest u źródła , to wam dziś zadaję takie pytanie. Czy ktoś będzie miał odwagę i napisze prawdę ? Jako obywatel mam prawo to wiedzieć i nie tylko ja bo miliony innych tez. Dziś nie wiem co sądzić. Pracuję w domu więc dzień po dniu bardzo dokładnie śledziłem kampanię wyborczą. Oglądałem wiadomości , konferencje prasowe, komentarze niezależnych ekspertów, programy wyborcze, słowem wszystko co można było zobaczyć w TV, internecie oraz prasie, a że każdy przyzna iż kampania była ciekawa to i z wielką ciekawością śledziłem jej losy. Dziś chyba nikt nie zaprzeczy, że był to jak się określa „plebiscyt”, może nawet walka „na śmierć i życie” aby wygrała Platforma i żeby osunąć PiS od władzy. Co do tego nikt chyba nie ma wątpliwości i tu zapewne się zgodzimy. Są jednak rzeczy, które w tej kampanii medialnej zwłaszcza dla obywatela i odbiorcy nie całkiem były jasne. Często wydawało mi się że widzę zupełnie coś innego niż  to o czym zapewniali mnie dziennikarze. Przejdźmy więc do konkretów .
  1. Czytałem w sieci bardzo wiele nieprzychylnych komentarzy na blogach różnych dziennikarzy . A pod nimi zawsze była informacja mniej więcej tej treści : „Redakcja  informuje, że wypowiedzi dziennikarzy zamieszczone w blogu portalu  są wyrazem ich osobistych poglądów i nie należy ich identyfikować z linią programową redakcji”. Oczywiście każdy ma prawo do własnego zdania . Ja też się z tym zgadzam. Chciałem jednak dowiedzieć się i porównać jaka jest aktualnie owa linia redakcji ( jako obywatel mam do tego prawo) i czy akurat nie występuje tu jakaś zbieżność. Niestety, chyba jest to informacja „ściśle tajna”, bo napisałem do owej redakcji z prośbą o przybliżenie tematu lecz  jak to w takich razach  bywa zostałem totalnie „olany”. Pytałem grzecznie i całkiem poważnie, byłem chyba jednak zbyt „mało ważny” by sobie zawracać mną głowę. Do dziś nie dostałem odpowiedzi, bo i „ jasną cholerę” obywatelowi jest  wiedzieć jaka jest oficjalna linia stacji Jeszcze mógłbym zmienić zdanie, a po co ? I to jest bardzo przykre, że o istocie sprawy nie wspomnę.
  2. Napisałem więc do skądinąd dobrego programu jakim jest „Szkło Kontaktowe” niech zacytuję :„ Witam sympatyczną Załogę SK, i dziękuję, naprawdę bardzo Wam dziękuję  za traktowanie mnie jak „debila”. Panowie otóż  chciałbym Was uprzejmie zawiadomić, że ja mam swój rozum   i wyciągam własne wnioski, również z tego co   do nas mówicie i widzę jak bardzo jesteście   nieobiektywni oraz jak bardzo staracie się    dezinformować nas czyli społeczeństwo.” I dalej „Bardzo Was lubię, ale nie mogę już słuchać jak ciągle i mocno ściemniacie dlatego przepraszam, że napisze jak nasz Pan Prezydent, "panie Tomaszu Sianecki, redaktorze Miecugow (!),  NIE IDDZCIE TĄ DROGĄ !!!" Cóż odpisuje mi drogie SK , oczywiście nie „ojcowie redaktorzy” (cytat za Szkłem Kontaktowym), o nie – zapewne byłby to poniżej ich godności i wielkiego formatu  gdyby to zniżyli się odpowiedzieć „plebsowi” – prawda ? Otóż w osobie pani redaktor (nazwisko chyba nie jest istotne) piszą tak : „Dziękuję bardzo za bardzo wyczerpującą odpowiedź.
    Uwagi przekażę prowadzącym, więcej zrobić nie mogę. Od siebie chciałabym tylko dodać, że pytając ludzi 
    przesyłających negatywne opinie nie wnikam, na kogo głosują (choć też powiem, że nie na każdy tego typu mail odpisujemy- wychodzę z założenia, że z osobą która tylko rzuca wyzwiskami raczej nie ma co dyskutować). Nie da się też ukryć, że poniekąd lubię maile z krytyką (ale właśnie takie jak ten- konkrety!).” I proszę – doceniono mnie – bardzo dziękuję ! Dalej cytuje :  „Obnażają one jednak pewien poważny jak mi się wydaje problem- założenie, że "telewizja nie kłamie".  Przynajmniej tak mi się wydaje.” I mnie się tak wydaje, zresztą podobno teraz modnie jest powiedzieć „mija się z prawdą”. Cytując dalej :  „Część poruszanych przez Pana kwestii ma swoje źródło właśnie w tym, że ludzie przyjmują bezkrytycznie to, co zobaczą na ekranie swojego telewizora.” Bardzo ciekawa teoria – (prawda?), jakby na potwierdzenie (nie wiem czy prawdziwej) tezy, że odpowiednio podana informacja może jednak mieć opiniotwórczy wpływ na działanie dużych grup społecznych. I dalej „Oczywiście, jesteśmy programem na antenie telewizji informacyjnej, trzeba jednak przy tym zauważyć, że dużo luźniejszym i bez krawatów. Osobiście przerażają mnie wypowiedzi, że ktoś traktuje nasz program jako główne źródło informacji. Owszem, informacja też, ale dość specyficzna- taka, która nie do końca nadaje się na duży ekran, albo nie można jej skomentować np. w serwisie. W końcu w "Faktach" nikt nie poruszy kwestii koloru czyjegoś krawata.” I tu uwaga ! Chyba credo programu : bo pani redaktor pisze tak: „W wyborze materiałów nie kierujemy się myślą; komu bardziej dowalić- materiały muszą się układać w pewną całość, nie bez znaczenia jest też fakt, że z tak zwanego życia koalicji nagrań jest zawsze więcej, stąd też większe prawdopodobieństwo wpadki.” Prawda , że majstersztyk ? Szkło Kontaktowe nie kieruje się myślą  „komu bardziej dowalić”. No niech się uśmiechnę : ha, ha, ha ! Zatem czy ja jestem taki „głupi” . czy tylko na takiego „wyglądam”? No...., chyba jednak „debil” ( a więc miałem rację – uff!). Żeby było po sprawiedliwości zadałem więc „ojcom redaktorom” proste (jakby się „debilowi” mogło wydawać), pytanie. Dlaczego skoro tak jest jak mówią (znaczy są w pełni obiektywni), nie widać tego w ich programie i przez 7 dni w tygodniu równo „dopieprzają” PiS-owi i w zasadzie tylko PiS-owi - hę ? I to przez całą kampanię wyborczą , równe 42 dni non-stop, a może jeszcze dłużej i jak widzę chyba w już w krew im to weszło bo do dziś tak pozostało. A przecież mogłoby już być tak „przepięknie” i „żyłoby się lepiej - Wszystkim”, gdyby „ojcowie  redaktorzy” w swej obiektywności zarządzili niczym sołtys w znanej polskiej komedii . „W poniedziałek, wtorek i środę kot u Pawlaka , czwartek, piątek i sobota u Kargula, a niedziele i święta u mnie będzie myszy łowił” . Prawda jakie to banalnie proste ? Wedle notowań trzy dni krytycznie o PiS bo to wiadomo – gorsza partia – trzy dni krytycznie o Platformie, bo lepsza, a w niedziele i święta o LiD i PSL-u. Czy tak nie byłby aby bardziej obiektywnie? Oczywiście poddałem tą propozycję pod rozwagę ale czy głos obywatelski w ogóle się tutaj liczy ? Panowie są sławni, doświadczeni i zapewne lepiej wiedzą cóż to „ciemnemu ludowi” jest konieczne. Nie odpisali do dziś bo i po co ? A może im argumentów zabrakło, kto wie, kto wie ? A byłbym twoim „Toudi” redaktorze Miecugow i twym „podnóżkiem” w czasie programu redaktorze Sianecki kochany, gdybyście tak zrobili jak powyżej pisze. Przyjdzie mi chyba odtrąbić zwycięstwo! Będę jednak ostrożny w tym względzie i posłucham głosu własnego rozsądku, który mi szepcze do ucha : „nie ciesz się dziadu zawczasu”. Bo przecież jak to ktoś ważny już kiedyś powiedział „"Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku", podczas gdy sam belki w swoim oku nie widzisz?” , tak i kochani redaktorzy nie widzą belki w oczku swojem.  Prawda, że się czepiam drobiazgów? Nie, nie,  nie byłby sprawy gdyby dla przykładu nazwać program „Szkło Kontaktowe Platformy” , albo „Lupa Tygodnia w PiS”. I co ja mówię ? Prosiłem przecież aby dyżurny „Stańczyk” redakcji obśmiał mnie całkiem po prostu, (o tak;ha,ha, ha, a masz  „pis-iolu” jeden), a tu nic! „Cisza wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie?” Chyba nie chciał, albo śmiechu mu nie dowieźli, a skąd ja to mogę wiedzieć prosty człek skądinąd siermiężny?  Więc może ktoś mi ten fenomen wyjaśni .
  3. Przykład kolejny. Różnego typu programy informacyjne. Oprócz podawanych na bieżąco wiadomości lecą tam takie różne paski, bynajmniej nie z notowaniami akcji i cóż my tam widzimy? Kto wie ten i widzi szczególnie „wykształciuchy” pewnie, że stosuje się różnego rodzaju najczęściej wyrwane z kontekstu zbitki słowne typu. – w Iraku zginęło już 28 polskich żołnierzy , a zaraz za nią  premier za utrzymaniem naszego kontyngentu w Iraku. No może nie dosłownie, trudno to bowiem spamiętać. Takich informacji są setki jeśli nie tysiące. Chodzi o głęboki, sens ich znaczenie oraz wpływ na psychikę czytającego w taki sposób zestawione informacje. Aha? Prawda, że ciekawe ? Ja oczywiście nie wiem i nie rozumiem jaki cel ma w ten sposób podana informacja ? Ale wy panowie ? Jak waszym zdaniem działa to na masy ?  Napiszcie proszę  kochani, tak bardzo chciałbym się dowiedzieć, tylko obiektywnie proszę. 
  4. „Jak to się robi w Chicago? ” czyli wypowiedzi znanych komentatorów politycznych , których twardo odpytują różni dziennikarze w ramach swoich programów. I znów nie uogólniam, bo dla przykładu bardzo profesjonalne komentarze ma pan dr Migalski, moim skromnym zdaniem oczywiście i wielu tez innych.  Jednak jak to jest ? Bo my obywatele chcielibyśmy wiedzieć. Więc zapytam :

a)       Czy można poprowadzić program tak , żeby zaszkodzić jednym, a pomóc drugim ?b)      Czy waszym zdaniem miało to w ramach tej kampanii miejsce ? Nie ? No ciekawy jestem co napiszecie, a może tym razem zabraknie odważnego komentatora ? Jak to jest    (wcielę się na chwilę w rolę redaktora ), zapraszam do programu kogoś kogo zamierzam skrytykować i jednocześnie zapraszam (dla równowago sił) dwóch,  a może i trzy osoby przychylne mojemu gościowi ? A może nie przychylne ? Musi być jakieś zapotrzebowanie na program – prawda ? No choćby społeczne, że o innych nie wspomnę. Jest jakiś pomysł i jakaś strategia programu. Ktoś mi to chyba zatwierdza . Tak ?  Nie ? No to jaka jest moja linia i moja strategia ? Doskonałą  strategię ( oczywiście moim skromnym zdaniem ) , prezentował na wizji jeden z redaktorów , którego chwilowo nie ma. Otóż jak zadawał pytanie tym których nie lubił (czego zresztą do dziś nie ukrywa), to był to starannie przemyślany atak , z kolei jak zadawał pytanie tym , których lubił  to również był to starannie przemyślany atak (i pytanie) , ale nigdy nie dotyczyło to tych, których lubił. Jak odpowiadał uczestnik „opcji”, która pan redaktor lubił , to była cisza, skupienie wsłuchiwanie się z namaszczeniem w słowa oraz uciszanie tych , których nie lubił jeśli tylko ktoś się odezwał. Z kolei w odwrotnej sytuacji , gdy wypowiedź  „opcji” nie lubianej szła w złym (czytaj dobrym lub niezamierzonym) kierunku , natychmiast przerywał zadając inne pytanie, mówiąc za chwilę do tego wrócimy, nie zgadzając się z wypowiedzią, nie uciszając opcji lubianej. Słowem robił wszystko co mógł aby wypowiedź zmarginalizować. Widziałem to i powiem szczerze,  nie rozumiem  dlatego pytam i proszę was o wyjaśnienie.                 Dużo się pisze na ten temat , często również tu na tym forum gdzie też czasami obrzucacie się nawzajem „błotem” w ramach burzliwych dyskusji , a my, znaczy się obywatele, chcielibyśmy wiedzieć tylko jak to jest naprawdę ? Pamiętacie przecież dobrze, że :  a)   okradano nas Polaków z  majątków, pracy, godności  i dumy narodowej przez całe 200 lat zaborów – prawda ?b)   naród przeżył dwie okrutne wojny światowe, powstania, wielkie migracje, emigracje, wysiedlenia, eksterminację i co jeszcze tam najgorszego chcecie. Niczego nam nie oszczędzono – czy to prawda ? c)   pamiętacie zapewne jak i dlaczego w okresie pierwszej wolności, marszałek Piłsudski „rozwiązał” (hihi),  Parlament – prawda ? d)   przez kolejne 50 lat z bardzo złym skutkiem eksperymentował na nas socjalizm – prawda ? e)   później czas wielkich przemian i czas wielkich nadziei, czas Solidarności ale i czas złej lub jak kto woli złodziejskiej prywatyzacji, wielkiej biedy, wielkiego bezrobocia, całą resztę  wszyscy  dobrze znacie, nie będę się rozpisywał  – prawda ?               Otóż i dlaczego „Polak wszystko potrafi” , bo zawsze musiał „kombinować” by żyć i zawsze był oszukiwany przez obcych, ale też i przez swoich. Nie uważacie czasem, że dziś Polakom należy się chwila szczerości. Choćby i anonimowo? Kto wróci życie setkom tysięcy pozostawionych samym sobie we wsiach popegeerowskich? Kto weźmie odpowiedzialność za los ich dzieci?   Ile ludzi , ile rodzin , zostało zrujnowanych ? Ilu targnęło się na własne życie, a ilu musiało wyjechać w poszukiwaniu chleba? A to tylko jedna z grup społecznych , a gdzie są inne ? Ile padło przedsiębiorstw ile wzrosło fortun ? Cena społeczna przemian jest bardzo duża , nie będę o niej tutaj pisał. Ci ludzie jednak płacąc ją zapłacili swoim codziennym życiem w biedzie często w nędzy i w upokorzeniu za prawo do obiektywnej informacji. A co dostają w zamian? Polityczny marketing, wyborcze sztuczki, socjotechnikę. Kto z was panowie wiedział do dziś, że istnieję? Dla was jesteśmy tylko cyferką w szeregach statystycznych i ułamkiem procenta w sondażach wyborczych. Myślę, że prawda jest zupełnie inna i jak zwykle „leży po środku”. Gdyby ściany co niektórych redakcji umiały mówić, gdyby można było usłyszeć to co mówicie na różnych zamkniętych naradach pomiędzy sobą , życie nabrałoby innych barw , a świat stałby się normalniejszy. Bez urazy. Liczy się kasa, sława i blichtr, szum kamer, błysk flesza, światła jupiterów. A prawda ? Komu jest ona dziś potrzebna ? Czy jest ktoś w naszym kraju kto wie, gdzie jest prawda ? Tu „Rywinland” tam Pisland.. Tu Suboticz , tam Sobotko. Z jednej strony słyszymy, że używa się służb specjalnych, z drugiej, że zawiązano tajne sprzysiężenie mediów . Gdzieś działa grupa trzymająca władzę, a na ekranach telewizorów zaszczuta przez system  posłanka dosłownie błaga o życie, bo wzięła  sto tysięcy. Z  jednej strony zamyka się  dziennikarza, z drugiej „oczyszcza” kandydata na ministra. Jedni piszą, że „Warszawka” wiedziała!!! A kto to jest „Warszawka” - hę ? Totolotek, „Gra w ciemno”? Papiery, teczki, kwity. Przepraszam , że pytam – to w co my mamy wierzyć idąc do urn?   W rzeczy samej , siedzę tu gapiąc się w ekran mojego komputera i myślę czy to ma jeszcze jakiś sens ? Ciągnąć dalej czy sobie odpuścić ? Przecież nie możecie przyznać mi racji. Już dawno opadł bitewny kurz . Zwycięzcy starają się „dorżnąć watahy”, a pokonani kryjąc się po lasach  pośpiesznie organizują oddziały partyzanckie.  „Król”  przepadł, służby w rozsypce organizują przyczółki do wojny podjazdowej, Sawicka płacze przed, Lipiec po wyborach, no i jakby tego wszystkiego było jeszcze mało to nagle stadion Narodowy zaczął się zachowywać zupełnie irracjonalnie i niczym wielki  UFO-lll..,  lata po Warszawie to tu, to tam, siejąc panikę wśród kibiców i miejscowej ludności, w kolejnych miejscach lądowania, a to Wawer, to Łomianki, Służewiec etc.  Totalne bezkrólewie więc co możemy tu zmienić? Nic. Szczególnie ja – drobny trybik w wielkiej machinie, w zasadzie nie mam nic do powiedzenia. Panowie może trochę więcej, ale też tylko to, co jest zgodne z ogólnym kierunkiem waszych gazet lub stacji, co dla mnie jest absolutnie zrozumiałe. Gdzie Rzym, gdzie Krym, a gdzie prawda leży? Dla przykładu tylko, w moim pięknym mieście  nie ma ani jednego dużego zakładu, który byłby polski. Media też kupił zachodni koncern. Któregoś razu przyśniło mi się, że jestem takim właścicielem . W tym śnie oczywiście zadałem sobie pytanie . Jak to właściwie jest w Polsce po zjednoczeniu? A uchowaj Boże, żebym to ja miał coś przeciwko Europie !!! Moje miasto wygląda pięknie, zdecydowanie lepiej i ładniej niż kiedyś. Tyle super i hiper-marketów, tyle reklam , tyle neonów nocą świeci. Podoba mi się, jak „pragnę podskoczyć”! Ale wracając do poprzedniej myśli. Otóż śniło mi się, że jako dobry europejski biznesmen  jestem bardzo zadowolony z siebie, bo przecież widzę jak dużo pomogłem tym „biednym” skrzywdzonym przez los ludziom. Ba, pomagam nawet temu krajowi. A kto tu inwestuje, no kto ? A kto im dał robotę – hę ? No i zarabiają  lepiej niż w tym ich socjalizmie. Jak zarobią u mnie,  to w niedzielę zaraz lecą do super-marketu to wydać. Ja ich nawet rozumiem, w tygodniu ciężko pracują więc nie mają na to czasu. I tu nagle coś ( w tym śnie znaczy), delikatnie i bardzo cieplutko połechtało moją dumę. Dalej śnię . Tak , jestem dumny. Moja firma się rozrasta i ma się doskonale. Wskaźniki wędrują wysoko, oj jak wysoko. Moi ludzie w kraju mają pełne ręce roboty i zatrudnienie, a zbyt zapewniony na długie lata. Tu jednak coś mnie denerwuje, a musze uważać na serce. Wyczuwam lekki niepokój. Niedługo wybory. Ciekawe, kto wygra ? Co mam powiedzieć swoim ludziom ? Przecież nie będą chyba głosować na tamtych . Ło matko i córko przecież to byłby koniec świata! Za nic nie mogę do tego dopuścić. I kiedy zaczęło robić się ciekawie niestety jak to zwykle bywa coś mnie obudziło. Zaciskam oczy, staram się zasnąć, ale sen prysł niczym bańka mydlana. Nie wiem co było dalej, ani jak jest naprawdę. Jedni piszą o okrągłym stole i medialnym imperium Michnika, które niby jest po to abyśmy cały czas mogli dostawać dobre informacje. Drudzy o imperium Rydzyka i jakichś sektach, z których ja nic nie rozumiem. Sama  GW z jednej strony broni Boniego i zapewne  słusznie ( patrz :  http://serwisy.gazeta.pl/tokfm/1,73365,4635231.html ), z drugiej  sama donosi jakie są  zachodnie standardy w polityce  ( patrz http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80279,4638400.html ), gdzie cytuję :  „Ulrica Schenstroem podczas służbowego dyżuru spotkała się w restauracji z zaprzyjaźnionym dziennikarzem telewizji TV4. Para piła wino i piwo oraz całowała się.” No i co w tym złego jeśli się kochają ? Przecież nie byli w Parlamencie tylko w restauracji, a Szwecja to wolny kraj. A co to dziennikarz to jaki „zapowietrzony” gatunek i nie może sobie „wyrwać laski” w Sejmie? Oczywiście, że może.  Jednak pani sekretarz podaje się do dymisji. Czy to są dobre standardy ? Bo ja już nic nie rozumiem.  Nie rozumiem  też,  jak dziennikarz  dużego zresztą formatu  może zadawać kobiecie, publicznie tak haniebne i wręcz chamskie pytania ? Rozumiem, że ona się nie nadaje, że jest mało reprezentatywna i że robi dziwne miny . Takie też jest i moje zdanie. Przyśniło mi się znowu , że gdyby ktoś zadał podobne pytania jego żonie to but redaktora utkwił by mu w tylnej części ciała , aż po same sznurówki. Z drugiej zaś strony jak widzę, że  ten sam redaktor  często wdzięczy się na wizji do pana, który pewnie jest bardziej reprezentatywny. Taki lajf ! Cholera trochę się dziwię bo sama twarz tego  gościa zajmuje  mi pół  ekranu. No, ale nie  odważyłbym się krytykować  obiektywizmu redaktora. Brawo panie redaktorze! Jest pan taki wspaniały.                       Ja wiem, że teraz „skopiecie” mi pewna część ciała i dacie dobrze „popalić”. Ale co mi tam? Jeśli trza niech i ja polegnę za sprawę, na ołtarzu narodu. Nie będę żałował własnej krwi i gołą pierś nadstawię. Dacie w pysk, nastawię drugi policzek.  Walcie niczym w „kaczy” kuper.  To ostatnio nawet modne zajęcie. Bić „chama” co się wtanca. Chce wiedzieć,  to niech do szkoły sobie idzie, tam się dowie. Było się uczyć „dziadu”, nie musiałbyś teraz pytać, a poszedł no do pługa, do pługa. Napisałem dużo, a i tak jest to tylko mała kropla w morzu. Mam wrażenie, że „Wesele” Wyspiańskiego niewiele straciło na aktualności. Wernyhora odchodzi, a otrzymany od niego „złoty róg” gospodarz oddaje Jaśkowi. Sam zasypia i niewiele pamięta z wczorajszej rozmowy. Uczono mnie w szkole, że postawa ta symbolizuje bezradność inteligencji wobec rzeczywistości, że jako grupa skłonna jest do wpadania w usypiające samozadowolenie. W konsekwencji nie umie podjąć wyznaczonego jej przez historię zadania – przewodzenia narodowi. Sami szukają rozrywek, nie rozumiejąc chłopskich problemów. Obnoszą się ze swoją wyższością wobec chłopów . Wykazują bierność w sprawach kraju, a powołani do kierowania narodem skupiają się tylko na własnych sprawach. Istnieją dwa światy Inteligencja niezdolna do czynu, chłopi chcą walki , nie mają jednak przywódcy. Ludzie, którzy nie mogą się porozumieć .  Różna ocena przeszłości i brak wspólnego języka prowadzi rozbieżności. Nie wiem jak jest naprawdę, w tym wielkim świecie. Jam jest prosty chłop, ale mam nieodparte wrażenie, że coś tutaj nie gra, „jak staremu gruźlikowi w płucach”  lub jak to się zwykło dzisiaj mówić „jest na rzeczy”. Jako obywatel  ( z Polski „H” i  proszę nie kojarzyć od razu z brzydkim wyrazem ), chciałbym i mam prawo wiedzieć jak jest naprawdę z tym obiektywizmem mediów i panów redaktorów. Ale pewnie to wiedza tajemna. Ja rozumiem, Warszawa, ciepła posada, wymarzona pensja, wygodne biuro, nowe buty, karty kredytowe, klimatyzacja i te wszystkie bajery . Wygodne życie warte jest czasem odrobiny poświęcenia. Czy są wśród was ludzie, którzy tak do tego podchodzą ? Tego nie wiem. Nie twierdzę tak i nie posądzam nikogo, ale zapytać chyba mogę?  Czy ktoś odpowie mi na to pytanie ?   I nie ważne kim jestem, profesorem, przestępcą (oni też głosują), czy gospodynią domową. Każdej, bez wyjątku grupie społecznej winni jesteście rzetelną , prawdziwą i obiektywną informację. Prawda ?                                                                             

                                                                                 Przedstawiciel  ciemnego ludu                                                                                                                  Rycho         

ps. Jesuuuu, ale się tera wkurzyłem jakiem popatrzył ilem to napisał ? I kto to będzie tera czytał ?

Biohazard
O mnie Biohazard

wesoły

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka