bliskiwschod.pl bliskiwschod.pl
107
BLOG

Liba na rozdrożu

bliskiwschod.pl bliskiwschod.pl Polityka Obserwuj notkę 1

 22.08.2011

 
Rebelianci libijscy stoją u wrót Trypolisu. Z godziny na godzinę zbliża się ostateczne uderzenie na stolicę. Jak się jednak wydaje, nawet jeśli rebelianckie wojska zdobędą władzę nad miastem, droga do zakończenia konfliktu będzie daleka. Libia stoi na rozdrożu, to w którą stronę podąży przyszła libijska transformacja zdeterminuje los milionów Libijczyków oraz odpowie na pytanie o zasadność interwencji NATO.
 
Pozycja polityczna i militarna rebeliantów jest słaba. Przeciwnicy Kaddafiego są w praktyce całkowicie uzależnieni od dyplomatycznego i wojskowego wsparcia NATO. Mimo, że zryw wolnościowy Libijczyków dokonuje się rękami rebeliantów, to ze względu na zaangażowanie NATO, odpowiedzialność za przyszły kierunek libijskiej transformacji będzie zarówno po stronie rebelianckiej Tymczasowej Rady Narodowej (TRN),  jak i koalicjantów państw zachodnich.
 
Dotychczasowe decyzje NATO zabrnęły dalej niż legitymacja 1973 Rezolucji Rady Bezpieczeństwa. Operacja początkowo planowana jako ochrona ludności cywilnej, siłą rozpędu przekształciła się w interwencję mierzącą w obalenie dyktatora. Należy tym samym podkreślić - państwa NATO wzięły udział w wojnie, która przynosi nie tylko upadek Kaddafiego, ale radykalnie zmienia oblicze kraju, który od ponad 40 lat egzystował jako przewidywalna i stabilna dyktatura. Konsekwencje decyzji NATO będą brzemienne w skutki. Libia stoi na rozdrożu. Mimo, że rebelianci chcą wolności i demokracji, kraj może równie dobrze podążyć w stronę chaosu i przemocy.
 
Pomimo rewolucyjnej euforii, zarówno TRN jak i NATO będą musiały zaaplikować trzeźwą i racjonalną politykę, która stanie się odpowiedzią na trudne realia transformacji. Jakość zaangażowania państw zachodnich, realia władzy rebeliantów jak i praktyka stabilizacji powojennego chaosu będą kształtować nie tylko los Libijczyków, ale staną się determinantami bezpieczeństwa regionu w ogóle.
 
Słabość rebeliantów.
 
Podstawową kwestią będzie przekazanie władzy. Na oficjalnej płaszczyźnie dyplomatycznej kwestia została uregulowana decyzjami Libijskiej Grupy Kontaktowej (LGK - koalicjanci NATO oraz członkowie Ligii Państw Arabskich), która w końcu lipca oficjalnie uznała rebeliancką TRN za prawowitą władzę.
 
Jak się jednak można spodziewać, sama decyzja LGK nie zagwarantuje rebeliantom bezbolesnego przekazania rządów. Poza decyzjami podejmowanymi w zaciszu gabinetów międzynarodowej dyplomacji, ważniejszy będzie głos libijskiej ulicy.
 
Mimo, że entuzjazm towarzyszący procesowi obalania reżimu jest wśród Libijczyków obecny, to nie należy się spodziewać by był podstawą do legitymacji władzy rebeliantów.
 
Zasadniczym problemem TRN jest brak doświadczenia we władaniu jako takim. Rebelianci nie są na władzę przygotowani, a ich brak doświadczenia może okazać się przekleństwem transformacji.
 
Główną bolączką rządów rebelianckich jest brak jakichkolwiek tradycji unifikacji, która w obliczu procesu przejmowania władzy mogłaby okazać się kluczowa. Rebelianci są swoistym zlepkiem rodzinnych klanów, lokalnych watażków, najemników, islamskich fundamentalistów jak i szeregowych powstańców, którzy spontanicznie chwycili za broń. Tak skomponowana grupa jest szczególnie narażona na wewnętrzne podziały i agresję.
 
Mimo, że część komentatorów podkreśla co prawda pewne atuty opozycji powołując się na argument zróżnicowanej partycypacji, która miałaby zapobiec zawłaszczeniu dorobku rewolucji przez jedną najbardziej wpływową grupę; to brak wiodącej siły, która mogłaby przekonać resztę opozycji do konkretnej wizji transformacji może w efekcie doprowadzić do konfliktu wszystkich ze wszystkimi. Libia podążyłaby tym samym w kierunki dobrze znanego w Afryce „modelu somalijskiego”, w którym ze względu na brak naturalnego lidera, wybór przywództwa dokonuje się na drodze plemiennych walk. Konsekwencją takiego scenariusza jest najczęściej defragmentacja, która w przypadku Libii najprawdopodobniej oznaczałaby odizolowanie Cyrenajki (wschodniego regionu ze Benagazi jako głównym miastem).
 
Brak wyraźnej siły, która mogłaby pokusić się o własną wizję powojennej Libii będzie głównym problemem toczącym trudny proces transformacji.
 
Zagadnienie może być zobrazowane poprzez porównanie rewolucji Libijskiej do wydarzeń przewrotu w Egipcie. Rewolucja egipska dokonała się wysiłkiem dwóch zasadniczo spójnych wewnętrzne sił: wolą transformacji reprezentowanej przez wojskowych oraz rewolucyjnym wrzeniem demonstrantów. Mimo, że powodzenie egipskiej transformacji jest dyskutowane, to posiada ona dwa zasadnicze atuty, których brakuje rewolucji libijskiej. Po pierwsze, wysiłek rewolucjonistów był bezkrwawy; po drugie, każda z wiodących grup ma inną, ale zasadniczo konkretną wizję procesu transformacyjnego.
 
Przewrót w Libii jest wojną, co zasadniczo implikuje jakość ewentualnej transformacji. W warunkach, gdzie jedynym doświadczeniem rebeliantów jest konflikt, wypracowanie pokojowego modelu władzy będzie problematyczne. W obliczu transformacji, która będzie wymagać dialogu i porozumienia, militarne doświadczenie rebeliantów może okazać się przekleństwem.
 
Osobnym  problemem jest brak wizji transformacji jako takiej. Żadna ze zorganizowanych w rebelianckiej koalicji grup nie ma ani koncepcji porewolucyjnej Libii, ani politycznego programu, który mógłby stać się podstawą do dialogu i przyszłej transformacji.
 
Jedynym środowiskiem posiadającym doświadczenie władzy są decydenci wywodzący się ze środowiska Kaddafiego. W przeciwieństwie do Egiptu, gdzie pomimo autokratycznego reżimu społeczeństwo obywatelskie rozwinęło się na tyle, by ostatecznie doprowadzić do upadku władzy, realia libijskiego ustroju od 40 lat zasadzały się na modelu całkowitej dyktatury, w której nie wykształciły się żadne tradycje opozycji czy obywatelskiej kontestacji.
 
Zadania transformacji będą trudne, w warunkach rozbitego wojną kraju każda pomyłka może kosztować niezadowolenie i wewnętrzne napięcia. W państwie, którego obywatele są częstokroć głodni i uzbrojeni, każde napięcie może obrócić się kryzys bezpieczeństwa...
 
Czytaj dalej na

http://www.bliskiwschod.pl/1313994605,0,libia-na-rozdrozu

BLISKIWSCHOD.PL Jest niezależnym źródłem informacji dotyczącej szeroko rozumianej problematyki społeczno-politycznej współczesnego Bliskiego Wschodu. Publikacje są tekstami autorskimi opartymi o autorytet uznanych źródeł krajowych, europejskich jak i arabskich. Nasi autorzy to profesjonaliści z dziedziny orientalistyki, kulturoznawstwa, religioznawstwa, stosunków międzynarodowych, politologii i historii. Naszym celem jest popularyzacja profesjonalnej, rzetelnej informacji oraz wymiana doświadczeń. Jesteśmy niezależni i apolityczni, nie jesteśmy afiliowani przy żadnej instytucji. Jesteśmy otwarci na dyskusję, szanujemy i doceniamy różnice zdań i światopoglądów. Chcemy by proponowane publikacje stały się źródłem informacji, przyczynkiem do dyskusji i platformą wymiany tak bardzo dziś potrzebnej wiedzy. Pomimo nazwy, portal nie ogranicza obszaru swych zainteresowań jedynie do tradycyjnie pojmowanego obszaru Bliskiego Wschodu obejmującego historyczne terytoria: Lewantu, Mezopotamii, Anatolii, Arabii oraz Egiptu; ale również, terytoria Azji Środkowej (z naciskiem na Iran i Afganistan) oraz Maghrebu

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka