46 obserwujących
85 notek
160k odsłon
  152   0

Czekam i przypominam

W piątek napisałem kolejny list do Prezesa T.K. List związany z rocznicą i ze stanem wojennym – nie chodzi jednak o 28. rocznicę ogłoszenia tej haniebnej decyzji władz PRL. Mija właśnie rok od złożenie przeze mnie w Trybunale Konstytucyjnym wniosku o uznanie za niekonstutucyjny dekretu o stanie wojennym z 12 XII 1981 r., dwóch innych towarzyszących mu dekretów, a także uchwały Rady Państwa o wprowadzeniu stanu wojennego, wreszcie – sejmowej ustawy z 25 I 1982 r. „o szczególnej regulacji prawnej w okresie stanu wojennego”.

Czy chodzi o zwykłą dziejową sprawiedliwość, a zatem – o gest? Częściowo. Decyzja Trybunału mogłaby jednak znacząco ułatwić ofiarom represji dochodzenie moralnej, prawnej, a także materialnej rekompensaty za krzywdy. Niejedna z tych osób do dziś odczuwa skutki owych krzywd – tym boleśniej, że sprawcy krzywd nie ponieśli odpowiedzialności, a czasem wręcz usiłują roztaczać wokół siebie woń bohaterstwa. Wyrok Trybunału mógłby mieć zatem istotne znaczenie praktyczne.

Jak wspomniałem, mija rok. Wszyscy zobowiązani do tego uczestnicy postępowania przedstawili już pisemne stanowiska Trybunałowi, ten jednak nie wyznacza terminu rozprawy. W liście proszę jedynie, by Trybunał zechciał taki termin wyznaczyć.

Dzieje skarg konstytucyjnych RPO to przede wszystkim oczekiwanie. Dekret o stanie wojennym nie jest wcale aktem, który na wyrok czeka najdłużej. Rekordzistą nie jest nawet sprawa abonamentu radiowo-telewizyjnego, choć mija półtora roku od dnia, w którym zwróciłem się do Trybunału o stwierdzenie niekonstytucyjności przepisów, zgodnie z którymi abonament istnieje, ale państwo nie ma uprawnień, by go skutecznie egzekwować. Ostatnio odbyły się wprawdzie dwie rozprawy, ale TK znów bezterminowo odroczył rozpatrzenie sprawy. Sprawy KRUS oraz równego wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn oczekują już ponad dwa lata. Są też takie, w których okres oczekiwania jest jeszcze dłuższy, bo przekracza nawet 3 lata.

Nie warto zanudzać Państwa długą listą moich wniosków do TK i okresów oczekiwania na rozpatrzenie. Jedyne co mogę w tej sytuacji zrobić, to przypomnieć zarówno Trybunałowi, jak i opinii publicznej o tych ciągle oczekujących na rozpoznanie sprawach.

Lubię to! Skomentuj40 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale