Nie bede tu komentowal jego ostatniego filmu, "Katyn", w ktorego produkcje wslizgnal sie jak glista w miejsce innego rezysera w ostatnim momencie. Nie bede tez komentowal rozpowszechnianych przez rezymowego rezysera fakcikow na temat ojca, ktory jak sie okazalo zginal nie do konca tam i nie do konca w okolicznosciach o ktorych trabil Wajda wszem i wobec.
Chcialem raczez zwrocic uwage na fundament, ktory laczy wszystkie filmy Wajdy, a jest nim poczucie, ze bycie Polakiem to cos zalosnego. Wajda maci ksiazki na podstawie ktorych robi filmy, tak by wymowa byla zupelnie inna niz w oryginale. To dotyczy chociazby "Ziemi Obiecanej". Wajda wybielil i wykrohmalil postac Zyda, a upodlil Polskiego przedsiebiorce. Nie jest to "wolna interpretacja" literackiego dziela, jest to oczywiste ZAKLAMANIE.
Kazda kolejna brodukcja Wajdy to bigos, ktory najbardziej smakuje cynglom z GW. Miedzynarodowe i krajowe nagrody dla Wajdy zawsze pochodzily od jednego srodowiska. To chyba mowi wszystko.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)