Angielskie gazety po raz pierwszy prawie odwaznie opisaly sprawe kaznodzieji - baptysty w Wlk. Brytanii, ktory zapytany przez osobe na ulicy, odpowiedzial, ze "homoseksualizm jest wg. bibli grzechem". Zostal natychmiast aresztowany.
W Wlk. Brytanii "policja" juz dawno przestala byc uwazana za organizacje powolana do zwalczania przestepczosci. I slusznie, poniewaz jej skutecznosc jest bliska zeru, zaniedbania i wpadki wrecz nieprawdopodobne, a poprawnosc polityczna, tak jak i systemu sadowniczego, juz dawno przestala ocierac sie o absurd i z pelna sila zanurkowala w odmety szalenstwa. Wiekszosc przestepstw nie jest przez przestrzegajacych prawo anglikow zglaszana z obawy o klopoty, jesli np. wlamywacz mial "immunitet mniejszosci"(etnicznej, seksualnej etc.). Rownoczesnie ta sama policja, ktora na miejsce zbrodni niezadko dociera dopiero w pare dni po wielokrotnym zgloszeniu(sic!), pojawia sie doslownie natychmiast, gdy dokonana zostala "myslozbrodnia" - taka jak powyzsza. W niemal identycznej sytuacji znalazla sie staruszka, ktora publicznie stwierdzila, ze nie podoba jej sie to co robia geje. Na miejsce zdarzenia ciapowata i naprawde niesamowicie tchorzliwa policja wyslala kilka wozow patrolowych i opancerzona furgonetke, by zaaresztowac "myslozbrodniarke". Rok 1984? Anglicy zawsze odpowiadaja to samo: "Rok 1984? Dawno juz przekroczylismy. Teraz jest 2010. I to sie robi coraz bardziej chore"
link:
Fronda:
http://www.fronda.pl/news/czytaj/ofensywa_mowy_milosci_areszt_za_nazwanie_czynow_homoseksualnych


Komentarze
Pokaż komentarze (2)