Ponoć to od parlamentarzystów Platformy Obywatelskiej zależy to, czy zostanie zmieniona konstytucja Rzeczpospolitej w celu pełnej, totalnej obrony życia w Polsce. Okazało się, że persony typu Niesiołowski, Rokita, Tusk, Schetyna, czy ciut nieświeża (lub jak kto woli wczorajsza) Śledzińska-Katarasińska będą panami/paniami życia i śmierci. Co wybiorą? Okaże się już niebawem.
Swego czasu to Jan Rokita będąc gościem kardynała Dziwisza pod Kurią Krakowską zapewnił Polaków, że jest alternatywa wobec kościoła toruńskiego (czyli tej religijności, która podtrzymuje i rozwija Radio Maryja). Co więcej, zapowiedział, że to "oni" tę alternatywę stowrzą, sugerując, że jest na to zgoda kardynała Dziwisza. Widzieliśmy wszyscy, jak gromada parlamentarzystów PO (bez posła Śpiewaka) udaje, że jest w stanie zaśpiewać przed kamerą TV dwie kolędy. Ksiądz kardynał wówczas słowom Rokity nie zaprzeczył, a jego rzecznik nabrał wody w usta. Tak zostało i tak w debacie publicznej już się przyjęło. Czy mamy zatem rozumieć, że słowa w sprawie bezwzględnej obrony życia wypowiadane przez przedstawicieli PO są także stanowiskiej kościoła łagiewnickiego? Rokita dokonał tutaj maksymalnego nadużycia. Bezprawnie użył sformułowań, które ciążyć niebawem będą na krakowskiej Kurii. Tak ja sam będę je traktował. Otóż politycy PO (znam wypowiedzi tych krakowskich) są w pełni zadowoleni z zapisów broniących życia. Nasze obecne zapisy bronią życia, ale jak trzeba to dają glejt na zabicie niewinnego. To cóż to za obrona? Lokalni politycy PO uważają, że sprawa została sprowokowana przez radykałów i marszałka Jurka. Swoją drogą najwyższy czas, że Marek Jurek w tej sprawie obudził się z zimowego snu. Szkoda, że politycy PO (konserwatyści według zapowiedzi) jak zwykle nie mają w tej sprawie zdania. Żadnego czytelnego przekazu. Jedyne co płynie z ich ust to niezrozumiała paplanina i zadowolenie z zapisów konstytucyjnych stworzonych przez Mazowieckiego, Kwaśniewskiego i kogoś tam jeszcze. Tych ludzi nie stać na szczerość poglądów. Zawsze będą kręcić, ściemniać, kombinować. Żeby tylko nie dać się jasno i czytelnie określić ideowo, poglądowo. Czy to zmierzch konserwatyzmu? Czy kilku politycznych cwaniaków przebrało się w cudze ideowe ciuchy?
Choć nie należę do sympaytków toruńskiej rozgłośni i od dawna przestałem się emocjonować tym co się tam wygaduje i co wyprawia, to wiem, że dzięki niej tzw. prawicowi politycy, szczególnie ci obecni w parlamencie, decydujący o jakości polskiego prawa będą musieli sobie uzmysłowić, że jeśli nie zagwarantują pełnej ochrony życia, to katolicy w Polsce dowiedzą się o tym. Liczę, że toruńskiej rozgłośni nie zabraknie odwagi i wszystkich przeciwników totalnej obrony życia będzie wymieniać non stop, aż słuchaczom te nazwiska będą w uszach brzęczeć bez przerwy. A szczególnie wówczas, kiedy będą stawiać kolejne "IKSY" na wyborczych kartkach.
Sam nie jestem ani przedstawicielem kościoła toruńskiego, ani łagiewnickiego. Hmm, może rzucę w sieci określenie kościoła mogilskiego? Moją formację duchową zawdzięczam przecież ojcom cystersom z Mogiły, a przypadła ona na trudne lata osiemdziesiąte XX w. w Nowej Hucie.


Komentarze
Pokaż komentarze