Tradycja zobowiązuje! Kolejna okrągła rocznica środowiska ideowego,które od 1922 r. nosi nazwę Młodzież Wszechpolska przejdzie raczej bez echa. Nie widzę, ani nie słyszę, żeby prezes MW przygotowywał jakieś uroczystości. Co więcej, nie wiem nawet (zapominam) jak się nazywa aktualny prezes MW. Wstyd mi, ale nie wiem.
Czego bym się po tych uroczystościach spodziewał (pewnie mnie i tak nie zaproszą)? Chciałbym programowej konwencji, bez aktywnych polityków, młodzi ludzie chcący zmieniać świat i dokumenty-deklaracje, które w jasny i czytelny sposób odniosą się do dzisiejszych wyzwań i problemów młodych ludzi. A jest ich cała masa. Widzą je wszyscy, mówią o nich, ale nie widzę w tej debacie Wszechpolaków. Szkoda. Za MW o problemach i metodach na ich rozwiązywanie mówi lewactwo, jakieś Inicjatywy Uczniowskie, czy ludzie o zbankrutowanej reputacji. A przecież sposobów na rozwiązywanie codziennych kłopotów powinni szukać młodzi ludzie. Tacy jak ci z Młodzieży Wszechpolskiej.
Osiemdziesiąt pięć lat to szmat czasu. Gdy powoływano do życia MW (25-26 III 1922) doświadczenie organizacyjne młodzieży akademickiej wokół Ruchu Narodowego było znaczne. MW byłą nowym etapem w nowej wówczas polskiej rzeczywistości. Później dominowała na krajowych uczelniach. Dojrzewała ideowo. Kierowała ówczesne polskie umysły na nowe tory spajając inteligencję polską z religijną formacją, z Kościołem. Powrót inteligencji z pozytywistycznej podróży, z chęci oddzielania zasad wiary, nauki Kościoła od codziennego życia, działania i pracy z powrotem pod skrzydła Kościoła to olbrzymia zasługa Młodzieży Wszechpolskiej. W latach okupacji i w okresie stalinowskim Młodzież Wszechpolską rozbito. Ale nie udało się jej zabić. Pamięć o niej i chęć jej reaktywowania pozostała. Śp. Leon Mirecki dwoił się i troił, aby wśród młodych podtrzymać pamięć o zasadach jakimi kierowali się niegdyś narodowcy. Ten grunt przyniósł określone owoce dość szybko. W 1989 r. nie trzeba było eksperymentować. Jasność i czytelność ówczesnej deklaracji obowiązuje wszystkich nas do dzisiaj. Ale moment w jakim znaleźliśmy się dzisiaj zmusza do ciągłego określania kierunku organizacji. Zarówno kierunku ideowego, jak i kierunku działań. Odnoszę wrażenie, że MW gdzieś się zatrzymała. A przecież okoliczności w jakich kierownictwu przyszło działać są idealne. A o MW słychać tylko przy okazji jakiegoś wybiegu feministek, ostatnio przy okazji Walentynek (pozytywnie!), oraz gdy kilku idiotów zabawiało się swastyką na działce. Zerwałbym z tym. Nie angażowałbym już oficjalnie MW w dolewaniu oliwy do gejowskiego ognia. Cała Polska wie, kto będzie niezłomnie bronił naszych ulic od zboczonego tłumu, cała Polska wie, kto będzie, jeśli zajdzie taka potrzeba, pilnował normalności dzień i noc. Podobnie istotna, fundamentalna kwestia obrony życia, piętnowania złych postaw tych, którzy wpływają na kształt prawa i nie chcą w pełni zabezpieczyć życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Tutaj też MW stała na posterunku i stać będzie. Ale to nie cała nasza rzeczywistość. To co przygnębia coraz to młodszych Polaków narasta z miesiąca na miesiąc. Pytając o co im w życiu chodzi, nie potrafią odpowiedzieć. Brak perspektyw i sensu życia powtarzają najczęściej. Ta tendencja jest niebezpieczna. Jestem przekonany, że potencjał Młodzieży Wszechpolskiej płynący z osiemdziesięciopięcio letniej historii pomoże znaleźć rozwiązania i skuteczne lekarstwo. Sam mogę powiedzieć, że przeszło 10 lat temu mówiłem podobnie jak młodzież, z którą rozmawiam w zasadzie każdego dnia, a jednak MW zmieniła mnie gruntownie. I to na lepsze.
A zatem koleżanki i koledzy. Do dzieła. Nie prześpijcie ważnego momentu w dziejach ważnej organizacji. Ona może wypełnić życie młodego człowieka bardzo skutecznie i aktywnie. Jak? To zależy już tylko od Was. Ja będę bacznym obserwatorem.


Komentarze
Pokaż komentarze