Olinem jak wiadomo miał być Oleksy. Miał być, albo był, albo co gorsza jest nadal. Sądy lustracyjne i inne podobne bawią się z Olinem w ciuciubabkę. Ale nie o tym chciałem. Zwróciłem uwagę na komentarze lewactwa w sprawie popijawy Oleksego z Gudzowatym. Widzieliście co wygaduje taki Urban? - To co zobaczyliśmy jest nieprzyzwoite, powiedział. Szukam przyzwoitego bluzga blogowego żeby rzucić, ale wszystkie są chamskie, a nie chce schodzić do poziomu naczelnego chama III RP. Publicyści znający Oleksego tłumaczą go, że jest wylewny i szczery do każdego. Jak kapuś dosłownie. To dziwne, bo agentura raczej we krwi ma milczenie, starannie dba o tajemnice, a Józek uderzył jak z armaty.
Stenogram tej rozmowy miażdży konstrukcję maksymalnie. Oleksy odświeżający umysł, uczący się, rozwijający się, który chce być jak k...a brzytwa! Sam się odświeża a analiza swojego własnego środowiska postPZPRowskiego jest druzgocąca. Jednym słowem bagno. I strach. Przed Wassermannem, który w każdej chwili może im się ostro zabrać za tyłki. To słowa Oleksego. Bez komentarza. Żadnych "popisów" - lewica i demokraci. Po ujawnieniu tych zapisów brzmi to jak jakaś malaria z cholerą, albo kiła z czymś tam jeszcze gorszym.


Komentarze
Pokaż komentarze