Po porannej lekturze "Gazety Wyborczej" znowu zastanawiam się, co można a czego nie można zrobić dla poprawy polskiej oświaty. Otóż organ Michnika informuje o jakimś uroczym panu co to w imieniu córki i ich koleżanek pisze skargę do Trybunału Konstytucjyjnego ws. mundurków szkolnych. Mundurki dzieciom się nie podobają, bo wolą rewię mody. Mundurki to tzw. obciach, a zatem skarżyć. Prawo do jakichkolwiek zmian w ubiorze dziecka powinni mieć tylko rodzice. Zgoda. Ale szkoła, szczególnie publiczna to już nie dom rodzinny czy podwórko na osiedlu. Wypowiedzi uczynnego taty cytowane są dość namiętnie przez "GW". Nagle gość znikąd stał się ekspertem od polskiej oświaty. Podparty jeszcze ekspertami z jednynie oświeconego organu ludzi oświeconych może w tej sprawie namieszczać. Mam nadzieję, że namiesza tylko medialnie.
A zatem co można, a czego nie można zmienić w polskiej oświacie? Jak widać zależy to od pochodzenia ideowego szefa MEN. Gdy jest się z rodu Giertychów nie można zbyt wiele, a najlepiej wcale. Dobrze, że spadkobiercy okresu stalinowskiego i ideowi kontynuatorzy roku 1968 pozwalają im żyć na ziemi. Taki prof. Wiktor Osiatyński wzywa do nieposłuszeństwa mundurkom szkolnym, bo według niego to "próba sił totalitarnego umysłu ministra Romana Giertycha". Prawdziwy profesor co to go pokazują w telewizji - jak mawiał Stanisław Anioł w serialu "Alternatywy 4" papla co mu ślina na język przyniesie. Jego i jemu podobnych profesorów nienawiść do jakichkolwiek zmian w systemie, który stworzyło ich nieomylne środowisko sięga zenitu. Mundurki kojarzą mu się z komunizmem i z faszyzmem. Roman Giertych jest zatem totalistą jak się patrzy. Swoją drogą zobaczcie jak szybko o urokach komunizmu profesorowie pokroju Osiatyńskiego zapomnieli. No proszę... Media podpierane dziwolągami pokroju Osiatyńskiego, Winieckiego i im podobnych nie pozwolą obecnemu szefowi MEN na zbyt wiele. Wszystko co będzie robił dość szybko zacznie się kojarzyć tym jegomościom z bolszewizmem, faszyzmem, etc. Nie pozwolą na zbyt wiele w swoich gazetach, magazynach, tygodnikach, telewizjach. Tym bardziej szef MEN powinien robić swoje. Robić, robić, robić! Oglądanie się na tą całą błazenadę profesorską to czysta strata czasu.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)