Gdybym został posłem na Sejm RP to pierwsza rzecz jaką bym uczynił zaraz po ślubowaniu to złożenie immunitetu poselskiego. Uważam go za coś potwornie śmierdzącego. Ciągną do niego różnego rodzaju gnidy oszukujące ludzi wierzących jeszcze w wybory, idee przedwyborcze, obietnice i mający nadzieję na zmianę zastanej rzeczywistości. Ciagną oczywiście dzięki zdobyciu mandatu parlamentarnego. Taki Stokłosa, Rutkowski, Pęczak i dzisiątki innych bardziej lub mniej znanych to przykłady pierwsze z brzegu. Liczyłem, że taka Platforma Obywatelska zrobi przełom. Liczyłem przygladając się akcji zbierania podpisów m.in. pod wnioskiem o zniesienie immunitetu. Akcji "obywatelskiej" oczywiście. Jeśli nie było w tej akcji ściemy (czyli podkładania martwych podpisów) to mnóstwo Polaków popiera taki postulat. Nie udało się PO zmienić w tej sprawie wówczas konstytucji, no to ponad setka parlamentarzystów PO jak jeden mąż składa iimmunitety poselskie zaraz po wyborach. No i czekam tak już kolejny miesiąc i nic. Sam szlachetny Jan Rokita w bieżącej kadencji Sejmu zdążył schować się już za immunitetem. Miał na to wielką ochotę poseł Szczypiński, gdy zobaczył jak jego kompanów z PO wprowadzają w kajdankach do Prokuratury Okręgowej w Krakowie w celu postawienia zarzutów niegospodarności. Taki Waldy Dzikowski. Kolejny tuz PO, który patrzy na świat normalnie dzięki "legitce" z Sejmu RP. Zawiodłem się na "szlachetnej" PO w tej sprawie. Słowa, słowa, słowa. Bezprogramowość PO, pustosłowie, próżność polityczna tego środowiska jest znana od dość dawna.
Do debaty o immunitecie musiał włączyć się "mózg" partii rządzącej - Edgar Gosiewski. Postanowił przetestować w tej sprawie PO w Sejmie. W zasadzie parlamentarzyści PiS też mogliby dać w tej sprawie dobry przykład i zrzec się immunitetów, a nie wypuszczać do debaty Gosiewskiego, a zaraz po nim Kuchcińskiego z hasłem: referendum ws. immunitetu. Drodzy panowie (i panie) z rządzącej partii, jeśli ustanowicie referendum to je przerżniecie. Lepiej honorowo zrezygnujcie z chorego przywileju. To będzie dobry gest z waszej strony, niż wydawanie publicznej kasy na kolejne referendum o waszej wyjątkowości. Proponuję rezygnację bezwzględną. Nie jakaś tam kosmetyka konstytucyjna. Przecież poseł czy senator to taka sama osoba jak ja, czy moja sąsiadka. Nagle jest kimś innym tylko dlatego, że reprezentuje większą grupę ludzi w parlamencie? PiS dość hałaśliwie walczy z korporacjonizmem zawodowym, dziwnie nie widząc, że jego przedstawiciele sami w podobnej kaście tyle, że parlamentarnej siedzą. Sprawa Ostrowskiej to dobry czas na reformę parlamentaryzmu polskiego. Zlikwidujcie swoje immunitety! Zacznijcie od kwestii podstawowej. Ciekawe jak będzie szło choćby pyskowanie Niesiołowskiemu, gdy będzie taki zwyczajny ludzik jak ja i moja sąsiadka. No ciekawe będzie to i wiele innych ciekawostek.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)