Publicyści Rzeczpospolitej Publicyści Rzeczpospolitej
285
BLOG

Terlikowski: Perspektywa dziennikarskiego stolika, czyli w obron

Publicyści Rzeczpospolitej Publicyści Rzeczpospolitej Polityka Obserwuj notkę 153

Jan Osiecki się nie myli. Pouczony przez specjalistów od nauk ścisłych, ubogacony ich naukami i wiedzą - nie będę przecież ślepo wierzył (jako i oni, rzekomo nie wierzą) w wyniki badań jednego zespołu badawczego. Tym bardziej, że czytałem już badania, z których wynika, że pigułki hormonalne sprzyjają rakowi jajników. I było ich o wiele więcej. Dlatego poczekam aż badania, z których tak cieszy się Osiecki, potwierdzą kolejne i kolejne zespoły badawcze. Ale nawet jeśli tak się stanie (nie uważam za zbyt prawdopodobne, ale nie wykluczam tego) to i tak nie zmieni to mojego stosunku do antykoncepcji. Dlaczego? Bo kobiety, które ją przyjmowały przez 15 i więcej lat nie robiły tego ze względu na raka jajników, ale po to, by ustrzec się niechcianego dziecka. I to był cel przyjmowania przez nie pigułek, a nie stan ich zdrowia, który zresztą poprawiony w jednym z elementów, psuty jest w innym.

Cytowanie więc uczonych, którzy dowodzą, że antykoncepcja ratuje zdrowie setek tysięcy kobiet jest zwyczajnym chwytem retorycznym, z faktami nie mającym nic wspólnego. Ale wynika to zapewne z tego, że Jan Osiecki w ogóle ma kłopoty z faktami. Jednym pociągnięciem pióra (klawiatury) rozprawia się na przykład (z typową dla współczesnego dziennikarza niewiedzą) z ciemnym średniowieczem, zestawiając je z oświeconym XXI wiekiem. Tyle tylko, że sugestia, że w średniowieczu (o który konkretnie wiek autorowi chodzi?, o jaki okres?, albo o jakie miejsce?) ludzie słuchali się ślepo księży jest zwyczajnie nieprawdziwa. Bo o których księży miałoby chodzić? O które duchowe autorytety? Czekam na odpowiedzi, bo nie są to pytania retoryczne.

Średniowiecze bowiem nie było okresem zacofania i ciemnoty. Filozofia, teologia, logika (często dopiero teraz odkrywana po wiekach zapomnienia na jakie skazano te nietypowe systemy w okresie Odrodzenia i Oświecenia, które nie było w stanie nawet ich zrozumieć) rozwijała się wówczas o wiele lepiej i szybciej niż w wiekach późniejszych. Higiena i czystość były lepsze niż za oświeconych i odrodzonych królów i władców epok późniejszych. Debaty, jakie wówczas się toczyły mogą nadal inspirować i inspirują ludzi. Rola kobiet była też o wiele wyższa niż w późniejszych epokach rozwoju Europy.

Bez Boecjusza, Alberta Wielkiego, Tomasza z Akwinu, Jana Dunsa Szkota czy Wilhelma Okhama i wielu wielu innych nie byłoby współczesnej nauki, nie byłoby idei praw człowieka, a bez teologii (wcześniejszej niż średniowiecze, ale przez nie pogłębionej) nie byłoby w ogóle pojęcia osoby ludzkiej i jej szczególnych uprawnień. Ale by to wiedzieć trzeba postrzegać rzeczywistość w perspektywie dalszej niż ta widziana z "dziennikarskiego stolika". Trzeba coś wiedzieć o historii myśli ludzkiej, religii i teologii, a nie sprowadzać ją do okrzyków islamskich terrorystów (też zresztą inspirowanych raczej marksizmem i nowożytną myślą europejską niż czystym islamem, i nie twierdzą tak zacofani katolicy, ale John Gray, do którego lektury odsyłam szanownego polemistę).

Oparcie na autorytetach, które zarzuca mi Osiecki także nie jest właściwe tylko średniowieczu. Św. Tomasz z Akwinu wyraźnie podkreślał, że argument ten jest najsłabszy w dyskusji. Szczególnie, gdy - jak Jan Osiecki - zarzuca się drugiej stronie nie tyle to, że uznaje ona autorytety, ile to, że uznaje autorytety niewłaściwe. "Żyjemy wszak w XXI wieku, a nie w średniowieczu. Warto słuchać naukowców, a nie tylko księży" - dowodzi Osiecki, sugerując, że słuchanie naukowców (których?) i dawanie im wiary jest właściwe, w odróżnieniu od słuchania duchownych. Dlaczego - tego już sam Osiecki nie wyjaśnia. A nie robi tego, bo zapewne jest to dla niego jak prawda objawiona, oczywiste i samo przez się pojmowalne. Naukowców trzeba słuchać, księży nie - powtarza sobie codziennie rano, jak wyznanie wiary. Cóż jesteśmy wolni, każdy może wierzyć w co chce.


PS. I na zakończenie jeszcze jeden dowód ignorancji Jana Osieckiego, tym razem zawartej w komentarzach do jego tekstu. Panie Janie, otóż myli się Pan. W Stanach Zjednoczonych było wprawdzie kilka zamachów na kliniki aborcyjne, ale nie organizowali ich katolicy, a ewangelikalni, fundamentalistyczni (w znaczeniu teologicznym) protestanci. I co więcej zostali natychmiast potępieni przez własne wspólnoty. Katolicy, co najwyżej pikietują tego typu miejsca. Widzi Pan różnicę, czy nie bardzo?

Tomasz P. Terlikowski

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (153)

Inne tematy w dziale Polityka