Emocje po niedawnym warszawskim referendum za odwołaniem Hanny Gronkiewicz-Waltz z funkcji prezydenta nieco już opadły, więc można pokusić się o ocenę tego, co za sobą owe głosowanie przyniosło. Przede wszystkim stwierdzić należy, że w głosowaniu porażki wcale nie poniosła strona chcąca odwołać panią prezydent. Porażkę poniosła demokracja.
Mimo tego, że ponad dziewięćdziesiąt procent osób uczestniczących w referendum zagłosowało za odwołaniem Hanny Gronkiewicz-Waltz, nie zostanie ona odwołana z urzędu. Wszystko dlatego, że aby odwołać lokalne władze konieczne jest przekroczenie progu frekwencyjnego 3/5 liczby osób, która brała udział w wyborze. W Warszawie zabrakło do tego naprawdę niewiele, a to dlatego, że jak zawsze w takich przypadkach strona broniąca się przed odwołaniem wzywa swoich zwolenników do bojkotu głosowania.


Komentarze
Pokaż komentarze