"Cierpieć z innymi, dla innych; cierpieć z powodu pragnienia prawdy i sprawiedliwości; cierpieć z powodu stawania się osobą, która naprawdę kocha – oto elementy fundamentalne człowieczeństwa, których porzucenie zniszczyłoby samego człowieka. Jednak znowu rodzi się pytanie, czy jesteśmy do tego zdolni? Czy inny jest wystarczająco ważny, abym ja dla niego cierpiał? Czy prawda jest dla mnie na tyle ważna, by wynagrodziła cierpienie? Czy obietnica miłości jest tak wielka, aby usprawiedliwiała dar z samego siebie? (...)" Spe salvi nr 39.
Nim dotarłem do tego fragmentu, Benedykt XVI napisał coś mniej więcej takiego, że młodość człowieka jest po to, przynajmniej ja to tak zrozumiałem, żeby dobrze ukierunkować nadzieję. Niby prosta sprawa. Wiadomo, że jeśli dobrze nasmarujemy łańcuch w rowerze to nawet całe wakacje możemy zjeździć bez zaglądania. Jeśli dobrze postawimy fundamenty to konstrukcja będzie solidna, nawet jeśli się zawali kiedyś to nie cała. Jeśli bardzo czegoś zapragniemy, a będzie to dobre w oczach Boga, możemy w sobie i w innych wzbudzić wielką nadzieję. Możemy nauczyć się jak z tego korzystać w chwilach zwątpienia...




Komentarze
Pokaż komentarze