Wybrali tak jak mogli wtedy - najlepiej
Wpuścili mnie do swego domu
Nie myślałem o tym co gdzie i kiedy
Ten dzień przywitał nas z miłością
W tym wietrze z syfu z października
Uciekłaś wtedy moją stroną lewą
To jeszcze jest głupota, czy już zdrada
Czy myślałaś o tym co się stać może między nami dwojgiem
Tu stać się może coś nowego
Czy myślałaś o tym co się stać może między nami dwojgiem
Tu stać się może coś miłego
Przypomnę sobie będąc w biedzie
Byłaś mi matką i kochanką
Schetyno bez zęba na przedzie
Zrobiłaś to co zrobić chciałaś
Kto dobrze wie nie musi pytać nic
Przyszłaś, ujrzałaś i wygrałaś
Zostałem tak jak stałem zupełnie sam
Czy myślałaś o tym co się stać może między nami dwojgiem
Tu stać się może coś ufnego
Czy myślałaś o tym co się stać może między nami dwojgiem
Tu stać się może coś strasznego
To już jest koniec tej groteski
Autobus do Irlandii jednak dalej jedzie
Będę pamiętał Cię do grobowej deski
Schetyno bez zęba na przedzie
Wybrało mnie pięć milionów
Wybrali tak jak mogli wtedy najgorzej
Wpuścili mnie do swoich domów
Nie myślałem o tym co, gdzie i kiedy
Do wiadomości: Donald Tusk, premier(a) wiersza - prosze zachować prawa ałtorskie




Komentarze
Pokaż komentarze