138 obserwujących
167 notek
1285k odsłon
  8877   0

Amerykanie wolą Czechów? Jan Styka, Alfons Mucha i „zaaresztowane obrazy”.

Wśród wielu narodów Eurpy Środkowej – nie są oskarżani o „kolaborację z nazistami” np. Czesi.   W latach IIWW jedyny amerykański film o „dzielnych środkowych Europejczykach” – to był film „o legendarnym bojowniku  czeskiego ruchu oporu” „zgodnie ratowanego w Casablance” przez Humphrey’a Bogarta i Ingrid Bergman. Te niezapomniane sceny, kiedy Humphrey Bogart (wzrost ok. 1,60 m) pochyla się czule nad Ingrid Bergman (wzrost 1,80) – pozostają do dzisiaj w pamięci widzów całego świata, jako „symbol koniecznych wyrzeczeń osobistych wobec wielkości heroizmu czeskiego bohatera”. O Polakach i ich walce nie został nakręcony w Hollywood żaden poważny film fabularny tylko jedna,  raczej wulgarna komedia.

Na pociechę warto przypomnieć, że , o ile pamiętam, Amerykanie NIE nakręcili również ani jednego filmu o martyrologii białych Rosjan „pod bolszewikami” ale za to w czasie IIWW -  niezliczone filmy „o dobrych czerwonych Rosjanach, wspaniale organizującyh nowoczesną ojczyznę - ZSRR” i „bohatersko walczących z nazistami”.

Ten „brak symetrii” w rozkładaniu  akcentów  w prezentowaniu poszczególnych narodów Europy Środkowej a już szczególnie – Czechów i Polaków w kulturze i polityce amerykańskiej można zauważyć już znacznie wcześniej niż w czasie IIWW.
A dokładnie od czasów,  gdy ani Czech (Czechosłowacji) , ani Polski – nie było jeszcze na mapie świata, ale XX wiek „pukał do drzwi” „wraz z postępem i nowoczesnością” a także z aspiracjami starych narodów Europy Środkowej – do wolności.

Ciekawie obrazują to losy „kariery medialnej i innej” – dzieł dwóch wielkich czeskich malarzy przełomu wieków XIX i XX, z których jeden, Alfons Mucha „pozostał Czechem” i stał się „twarzą światowej Secesji” a drugi, to „kolejny czeski malarz w Polsce” , z wyboru Polak i „jedna z dwóch twarzy malarstwa patriotycznego”( obok Jana Matejki)  a „ główna twarz malarstwa religijnego” tamtych czasów– Jan Styka.

Niektóre przypadki z życia obu wielkich artystów, z których jeden jest sławny po dziś dzień a drugi jest niemal zapomniany  a także „przygody” niektórych ich obrazów  pokazują, że „rola malarstwa w polityce jest wielka”. Zwłaszcza w promowaniu i zwalczaniu określonych idei.

Zwłaszcza biografia Jana Styki i losy niektórych jego obrazów pokazują, iż  rzeczywistość artystyczna i polityczna Środkowej Europy ( i poniekąd świata) została do czasów dzisiejszych „przefiltrowana” w sposób niezwykle brutalny.
W efekcie przeciętny zjadacz chleba i „konsument sztuki” reaguje jak pies Pawłowa na te dwa nazwiska: Alfons Mucha – wielki malarz o światowym znaczeniu, Jan Styka –prowincjonalny polski malarzyna z pretensjami ale „bez wyników”. Pamiętam jeszcze szydery robione publicznie w mediach na temat rzekomego braku talentu i techniki  Jana Styki a to przy okazji odnawiania „Panoramy Racławickiej”, która jako JEDYNE dzieło artysty  „przedarła się do naszej świadomości”.

A tymczasem  było zupełnie inaczej.

Niemal równolatkowie, obaj studiowali m.in. w Paryżu, obaj mieli w pewnym okresie pracownie w Paryżu i na przełomie wieków byli powszechnie znanymi twórcami. Tak w środowisku zawodowym jak i w opinii publicznej.

Różniło ich „kilka detali”: poglądy /wiara, zainteresowania malarskie i  sponsorzy.

Alfons Mucha nie dostał się do Akademii Wiedeńskiej ale studiował w Monachijskiej i „kończył edukację w Paryżu”, do którego przybył w roku 1887.  Musiał „dorabiać w sztuce użytkowej” czyli np. projektować afisze teatralne. Jeden z nich, dotyczący przedstawienia z Sarah Bernhardt- był przełomem w jego karierze. Aż do końca wieku został „w sztuce użytkowej” co oznaczało „wyżywanie się w formie” ponieważ „treść”narzucało zamówienie handlowe: promocja firm i produktów.

Tymczasem Jan Styka, syn Czecha, wielkiego polskiego patrioty i  Polki,urodzony we Lwowie, studiował w Akademii Wiedeńskiej ale również w Rzymie, w Paryżu a „edukację uwieńczył” studiami w pracowni Jana Matejki w Krakowie, gdzie był stypendystą Mistrza.  W latach 70-tych w Wiedniu działała w kręgach studenckich silna Polonia zorganizowana w „Ognisku”. Tam poznał m.in. Kornela Ujejskiego, hrabiego Wojciecha Dzieduszyckiego z Jezupola,znanego mecenasa sztuki i działacza społecznego. Poznał również  jednego z bliskich przyjaciół Artura Grottgera.

O jego zainteresowaniach malarskich świadczą niektóre z pierwszych dzieł studenckich: „Pod krzyżem w  pochodzie na Sybir”, „Zgon na pobojowisku”, „Pożegnanie z Matką Boską”.

Podczas studiów w Rzymie poznał bliżej Henryka Siemiradzkiego. W roku 1883 namalował pierwszy obraz, który przyniósł mu sławę „między Polakami w trzech zaborach” to jest: Regina Poloniae czyli Matka Boska błogosławiąca. „Podsumowanie” okresu  rzymskiego  to też obraz „Spotkanie na Via Appia (Dwa światy) – 1888 i obraz,  dzięki któremu stał się „idolem patriotów” czyli pierwszy wielki obraz „Polonia.Konstytucja 3 Maja 1791 roku” (1890, 1891).  Ten obraz  namalowany „na stulecie Konstytucji” wzbudzał wielkie emocje patriotyczne we wszystkich kręgach społecznych, od arystokracji do cechów rzemieślniczych.

Lubię to! Skomentuj169 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale