lordoftheflies lordoftheflies
62
BLOG

W cieniu minaretu

lordoftheflies lordoftheflies Polityka Obserwuj notkę 2

Przez krainę między Nysomodrom a Buhem Zachodnim przewaliła się dzisiaj kontrowersja o wymiarze, jaki dawno nie zaistniał w zbiorowej świadomości: budować czy nie budować? Czy meczet w zachodniej części Warszawy jest zagrożeniem dla naszego jestestwa? Jak zwykle w takich sytuacjach na talerzu pojawiły się emocje, a kiedy są emocje, pojawiają się slogany, vulgo: argumenty tak bezbolesne, bo głupie, a skoro papier zniesie wszystko, tym bardziej echo ulicy.

Nie możemy zakazać się komuś modlić, ale czy potrzebne są do tego budynki architektoniczne? Wchodzimy tutaj w postmodernistyczny konstruktywizm społeczny, odnoszący się do wartości i percepcji przestrzeni sakralnej. Spróbujmy sobie odpowiedzieć po co nam kościoły, cmentarze, meczety - czyli wszystkie elementy przestrzeni sakralnej?

Przestrzeń sakralna jest szczególnym wyrazem przestrzeni symbolicznej, w której można wyróżnić miejsca znaczące: symbol, święty znak, przedmiot, które organizują przestrzeń duchową, kulturową i społeczną . Związek przestrzeni sakralnej z kulturową zachodzi w odniesieniu do funkcji tej drugiej, polegającej na tworzeniu przez człowieka znaczeń konkretnych elementów przestrzeni (formy, funkcji, położenia) oraz symboli, identyfikacji krajobrazu symbolicznego, ale też przeżycia estetycznego, które łącznie stanowią podstawę trwania i integracji danej zbiorowości terytorialnej stając się jednym z czynników, tworzących organizację społeczną. Zatem budując minaret, umacnia się organizacja społeczna miejscowych muzułmanów. W koncepcji przestrzeni społecznej człowiek jest aktywnym twórcą otoczenia, zagospodarowania przestrzeni sakralnej, składającej się z krajobrazów sakralnych, co łączy się z zaspokajaniem potrzeb danej zbiorowości. Przestrzeń sakralna jest zatem odzwierciedleniem potrzeb i możliwości wyrażenia przekonań religijnych określonej społeczności. Czy możemy tego zabronić zgodnie z prawem?

Przypomina mi się tutaj zakaz budowy za komuny kościoła w Nowej Hucie. Taka sama prawidłowość. Jeżeli ktoś wykupił teren, niech zbuduje na nim co mu się podoba, no może z pewnym marginesem praw odnoszących się do poszanowania środowiskowa naturalnego. Jeżeli istnieje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, niech taki obiekt się w niego wpisuje. Minarecik będzie musiał być niższy. Tak zresztą się dzieje obecnie. Popatrzmy na nowe kościoły wszystkich wyznań. Wpisują się w sąsiadująca z nimi architekturę. Jednak zakaz budowy meczetów nie rozwiąże problemów egzystencji muzułmanów w danych społecznościach, a wręcz przeciwnie. Może stworzyć wrogość i opozycję. Oczywiście, że lepiej się czuję widząc z okna, neogotycką wieżę kościelną, bo to symbol mojego heimatu, ale skoro za nią nie idzie religijna gorliwość, a funkcja odnosi się jedynie do wrażeń estetycznych?

Zakaz budowy elementów przestrzeni sakralnej jednego wyznania, w państwie prawa kłóci się z ideą praworządności. Przywołuje najgorsze czasu stalinizmu, kiedy to jedne związki wyznaniowe stawały się narzędziem w walce z innymi. Problem nie tkwi w Islamie par excellence. Swoją drogą terroryzm islamski nie bierze się z islamu, ale koncepcji darwinizmu, wyznawanej przez najbardziej radykalne ruchy w tym łonie. A więc znowu problemem jest właśnie ateizm i traktowanie religii jako narzędzie.

Nie czułbym się swobodnie z meczetem za oknem i flagami tureckimi, zwisającymi z okien moich sąsiadów, bo czułbym się niepewnie w swoim środowisku kulturowym. Ale to byłaby wina wyłącznie nas samych. Nie wiem czym się różni muzułmanin dźgający na ulicy Niemca w Karlsruhe od drecha z Chyloni, katującego swego sąsiada na śmierć, gdy ten wyszedł pobiegać.

Widzicie Państwo, ja wierzę w walkę żywiołów kulturowych. Ja wiem, że to passe, ale nawiązuję tu do przedwojennej geografii ludności (w końcu moja działka naukowa), gdzie zagadnienia antropologiczno-rasistowskie odgrywały doczesne miejsce. Tak jak żywioł polski ustępował niemieckiemu, ścierał się z litewskim, a rozwijał się w dorzeczu Prypeci czy nad Seretem, Olzą i Horyniem tak cały europejski krąg kulturowy ustępuje islamskiemu - na własne życzenie, niczym Serbia oddała Kosowo. Tutaj odnosimy się do skutków. W każdej tego typu dyskusji cały czas mówimy o skutkach i walce z nimi, a nie o przyczynach. Z nimi jednak trudniej walczyć. Chcemy prostych recept - odsyłam na falanga.boo.pl Oni mają odpowiedź na wszystkie bolączki naszej cywilizacji. Niektórzy z tej przestrzeni internetu są jej fanami.

Nie wyobrażam sobie, aby w państwie prawa, zabronić jednemu wyznaniu budowy obiektów sakralnych. To już przerabialiśmy i za PRL (swoja drogą najbardziej niszczony związek wyznaniowy, jako jedyny odnotował wzrost) i za nazistów, a i zakaz budowy (co gorsza z likwidacją) cerkwi na Wołyniu za Sanacji, mieszkańcom Wołynia za II pożogi nie pomógł, choć był trzeba przyznać, dość uzasadniony. Powiem więcej, wolałbym, aby społeczności mniejszościowe spotykały się w ogólnie dostępnych meczetach, które można kontrolować, gdzie służby specjalne mogą mieć swoich agentów niż by ich przedstawiciele mieli się spotykać w domach, konspirować niczym Kościół Wyznający za III Rzeszy, wyrosły na domowych ruchach gromadkarskich właśnie, z których część przeobraziła się w nieobliczalne wspólnoty pentakostalne. I na jakiej podstawie decydować komu pozwolić budować świątynię, komu nie? Sunnitom tak, szyitom nie? Stwarza to niebezpieczny precedens prawny. Zaraz będziemy dławić mormonów, baptystów (co nawet w Finlandii się zdarza), grekokatolików czy świadków Jehowy. Co więcej, łatwo ten zakaz ominąć. W Polsce są 4 wspólnoty islamskie: Muzułmański Związek Religijny w RP (to ten co w 1990 r. wybudował w Gdańsku meczet), szyickie Stowarzyszenie Jedności Muzułmańskiej, Islamskie Zgromadzenie Ahl-ul-Bayt oraz Stowarzyszenie Muzułmańskie "Ahmadiyya". Wystarczy niczym mafiozi z Pruszkowa założyć jakiś Chrześcijański Kościół Głosicieli Dobrej Nowiny i żyjemy w świecie dotacji, zezwoleń na budowę obiektów kultu, itepe. A to, że nauki nie będą się zgadzać ze statutem wewnętrznym takiego kościoła...? Nie mogę odmówić nikomu budowy elementów przestrzeni sakralnej, jeżeli dysponuje odpowiednimi środkami. Ale to co właśnie powiedziałem ma swoją konsekwencję - nie możemy z publicznej kiesy dotować związków wyznaniowych! Przykład Szwajcarii jest przerażającym symptomem działania demokracji - dyktatu większości, najokrutniejszego tyrana jakim jest LUD. Zaraz pójdziemy dalej: większość się wypowie, że nie wolno trzymać kotów, dachy nie mogą mieć czerwonych dachówek, Balcerowicz powinien odejść... ale z tego świata. Nie będzie meczetów, ale muzułmanie pozostaną. Dlaczego sami Szwajcarzy nie spytają się, a skąd tam się w ogóle znaleźli? Czy wprowadzenia eutanazji, odejście od kapitalistycznego kalwinizmu czy tajemnicy bankowej nie było właściwym w czasie żółtym światłem, skłaniającym do refleksji, na temat utraty podstaw własnej tożsamości przez naród helwecki?

Europa odchodzi od swoich konstytutywnych podstaw, jakimi są: chrześcijaństwo, arystotelesowski stosunek do prawdy oraz prawo rzymskie. Wszystkie te trzy kanony zabijają nie tylko organy WE swoją legislacją, ale też rządy krajowe. Czas je przywrócić, podobnie jak poszanowanie własności. Jeżeli w starej "15" przeciętne dożywocie trwa 17 lat, a wyrok za morderstwo lat 7 (za malwersacje podatkowe niewiele mniej!) to chyba tu tkwi przyczyna. Przyzwolenie na mordy, grabieże.

Weźmy takich Cyganów, bo o tych wejherowskich było swego czasu głośno w Polsce. Spróbujmy sobie odpowiedzieć: Kto ich tu zapraszał? vulgo: w jaki sposób znaleźli się między Nysomodrom a Buhem Zachodnim. Środowisko skrajnie patologiczne, kryminogenne, odstępujące od naszej kultury. Niewykształcone. Na Pomorzu mamy akurat najmniej w Polsce przedstawicieli tej etnoklasy, ale są miasteczka w Polsce, na Śląsku czy, zwłaszcza, Czechach i Górnych Węgrzech (Słowacji), gdzie spełniają taką samą rolę jak stereotypowy muzułmanin w Europie Zachodniej. Wiceprezydent Tokłowicz wymyślił sobie, że za pieniądze podatników wejherowskich ufunduje świetlicę tylko dla nich, zatrudni tam kobiety cygańskie. Jeżeli to nie jest rasizm, to co nim jest? I się tak głaszczemy, dopieszczamy. Będzie rozbój, 2 lata w zawieszeniu... (a w takim Iranie mógłby i rękę stracić). Czy tu właśnie nie tkwi problem? Na Węgrzech nie wytrzymują. Już w kontrreakcji powstały bojówki w celach samoobrony przed tą grupą narodowościową. Sieją pogrom. Świat nie składa się, na szczęście, z samych potulnych owieczek. W Uściach nad Łabą, tamtejszy burgermeister, postanowił zbudować płot, zabezpieczających mieszkańców tego pięknego miasteczka przed hołotą. W moim mniemaniu, taka pokojowa inicjatywa, bardziej predysponuje go do otrzymania pokojowej nagrody Nobla niż Ala Gore'a i jego bajki o ekologii. Tymczasem nawet w Republice Czeskiej pojawiły się słabe, bo słabe, gdyż każdy zna problem z autopsji, głosy radykalnego sprzeciwu i to nie tylko ze strony młodych ultralewaków, finansowanych przez rosyjskie FSB. Presja międzynarodowa była jednak olbrzymia.

Z podobnymi problemami spotyka się Estonia czy Łotwa - kraje skolonizowane i zdewastowane przez kolonistów z innego kręgu kulturowego. Podjęto tam godny podziwu Kulturkampf. W efekcie liczba Rosjan i Ukraińców zmniejszyła się o 33-50%. Tam, aby być obywatelem, pobierać zasiłek, móc głosować, trzeba być uczestnikiem kultury estońskiej, liwońskiej, latgalskiej, kurlandzkiej, semigalskiej - znać tamtejszy język urzędowy perfect. Tymczasem prezydent RP potrafi nadać obywatelstwo osobom, które znają maksymalnie 4 słowa w języku urzędowym, obowiązującym w Polsce, w tym jedno z nich to "k*rwa". Podobnie rzecz się odnosi do narodów kaukaskich, starających się o azyl w Polsce. Już teraz są dzielnice w Warszawie czy Łodzi, mające charakter rusiński (ukraiński) czy wietnamski. Dorzućmy do tego stypendia dla Kazachów czy Rusinów rzędu 1200 zł. miesięcznie... Jeżeli nadal w Polsce będą wysokie koszty pracy i zatrudnienia Polaków, to tylko czekać aż hasło "Lachy za San", przeobrazi się w "Lachy za Wisłok, Wisłokę, w końcu: Wisłę".

System penitencjarny i prewencji karnej, opieka socjalna, system emerytalny oparty na "umowie społecznej" (determinujący zapaść demograficzną) - to chyba trzy najbardziej podstawowe zagrożenia dla naszej tożsamości w Polsce, a nie budowa meczetów. To tu trzeba dokonać radykalnych zmian. Przywrócić poszanowanie dla chrześcijaństwa, ale w żadnym wypadku rozumianego jako doktrynerski katolicyzm, bo ustanowienia Jezusa Chrystusa królem Polski nic nie pomoże, nawet jeżeli poseł Górski i wyznawcy św. Rozalii twierdzą, że jest inaczej. Przywrócić szacunek dla Prawdy - zerwać z relatywizmem historycznym, moralnym, społecznym - plagą, determinującą upadek intelektualny i etyczny Europy, wreszcie: oprzeć się na podstawowych zasadach prawa rzymskiego i nie tylko: dura lex, sed lex, ale także lex retro non agit, o czym wielu zapomina czy w końcu, szanować prawo, obwarować sankcjami. Nie szanujesz tych zasad - sp***rzaj stąd i tyle. Jestem minarchistą, a więc inwestujmy w wojsko i policję. Może też kwestia przyznania obywatelstwa, bo ktoś jest już obywatelem - ma prawo przecież korzystać ze wszystkich swobód obywatelskich.

A powiedziałem, że trudno, bo za błędy, zwłaszcza ewidentne, trzeba płacić. Ale co nie zabije...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka