Krzysztof Boruszewski Krzysztof Boruszewski
71
BLOG

Madonna w przebraniu proroka Mahometa?

Krzysztof Boruszewski Krzysztof Boruszewski Kultura Obserwuj notkę 1

 

Już lada dzień ma się odbyć koncert Madonny, znanej piosenkarki ze Stanów Zjednoczonych. Z pewnością będzie to wielkie muzyczne wydarzenie, bilety na ten koncert rozniosły się jak ciepłe bułeczki. Koncertowi Madonny jako wydarzeniu muzycznemu towarzyszą także protesty niektórych grup katolickich, jako że 15 sierpnia – czyli dzień w którym odbędzie się koncert Madonny w Warszawie - jest także Świętem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Możemy zastanawiać się czy jest to zwykły przypadek, czy też świadome działanie organizatorów spektaklu. Sama piosenkarka znana jest ze swoich prowokacji religijnych, skierowanych przeciwko chrześcijanom; wielokrotnie podczas swoich występów nakładała na swoją głowę „koronę cierniową”(która, oczywiście nie była prawdziwą koroną cierniową, a szkoda bo wtedy to dopiero byłoby widowisko!) i „wieszała” się na wielkim błyszczącym krzyżu. Możemy, więc przypuszczać, że data koncertu nie jest tutaj całkowicie przypadkowa. Zrozumiałe jest to, że ludzie mieniący się katolikami mogą czuć się urażeni. Wszelkie demonstracje, w tym zbiorowe modlitwy są dla mnie zrozumiałe, jednak wątpię w sens ich organizowania.
Wracając do samej osoby piosenkarki Madonny. Panuje powszechne przekonanie, że Madonna wielką artystką jest! Dlaczego? Niech Wałkiewicz powtórzy. Dlaczego?
Mi osobiście twórczość piosenkarki Madonny się nie podoba. Nie podoba mi się jej muzyka, teksty jak i cały image rzekomej artystki. Śmieszne są dla mnie także prowokacje, które od początku kariery towarzyszyły piosenkarce. Te ciągłe uderzanie w kościół katolicki, czy to w teledyskach czy też na koncertach jest dla mnie nieco żenującym spektaklem, dlatego też mnie – jako osoby mówiącej o sobie jako katoliku – osobiście ono nie dotyka. Rozumiem, że prowokacje są doskonałym sposobem na wybicie się, na zaistnienie medialne, co przekłada się potem na popularność i lepsze pieniądze. Prowokacjami posługują się więc szczególnie artyści i inne osoby z aspiracjami gwiazd medialnych, które w sposób wystarczający nie odznaczają się niczym oryginalnym, wartościowym aby zaistnieć w świadomości szerszej publiczności. Wczoraj dla przykładu byłem na wystawie zbiorowej tzw. sztuki nowoczesnej, w której to jeden z „artystów” postawił sztucznego penisa przed lustrem – co pełniło rolę jego dzieła( wszystko byłoby ok., tylko dlaczego za moje pieniądze?! czyli z funduszy UE).
Oczywiście, piosenkarka Madonna od dłuższego czasu utrzymuje się na topie, co nie można upatrywać wyłącznie jako wynik owych jej prowokacji. Ludzie lubią różne rzeczy, w tym słuchają różnej muzyki (disco polo i techno także, o dziwo!), pani piosenkarka wstrzeliła się więc zapewne w gusta dużej rzeszy publiczności. Jest także bardzo elastyczna w swojej twórczości; zmieniając swoją muzykę, wykorzystując przy tym młode gwiazdy estrady. I to trzeba jej przyznać. Madonna stała się więc w pewnym stopniu ikoną podkultury, która nie potrzebuje już większej kampanii reklamowej aby nagłaśniać swoje występy.
Demonstracje środowisk katolickich, które odbywają się przy okazji występów piosenkarki w europie zapewniają jej zaledwie dodatkową reklamę, i tak już jej nie potrzebną.
            Osobiście jestem także przeciwny zakazywania tego typu spektaklów, ze względu na ich prowokacyjną formę. Żyjemy w cywilizacji – mającą swoje korzenie w wierze chrześcijańskiej – która wykształciła w sobie wolności, które mogą być co prawda przez niektórych nie co niefortunnie wykorzystywane, ale które zagwarantowały jej odpowiedni rozwój nie tylko duchowy ale i materialny. Tak więc nie powinniśmy odwoływać występu piosenkarki Madonny, nie powinniśmy także wyśmiewać form protestu jakie temu wydarzeniu towarzyszą. Modlący się ludzie, którzy czują się urażeni prowokacjami uderzającymi w ich wiarę, mieszczą się w tych samych ramach demokracji i towarzyszącej jej wolności słowa, co „artystka” „wieszająca” się na krzyżu. Moherowe berety, z różańcem w ręku, modlące się przed salą widowiskową mogą być dla niektórych obrazkiem śmiesznym. Dla mnie jednak tym śmiesznym obrazkiem jest artystka szukająca taniego poklasku za pomocą przerabianych już miliony razy prowokacjami.
            Swoją drogą, ciekawy jestem kiedy piosenkarka Madonna dojdzie do wniosku, że takie antychrześcijańskie prowokacje są już nudne. Nie wiem czy starczy jej życia aby dojść do tego typu wniosków. Ja jednak chciałbym jej w tym pomóc i zaproponować pewną zmianę. Mało jest bowiem „artystów” którzy decydują się uderzać w religię islamu. Z pewnością taka prowokacja odbiła by się szerokim echem na całym świecie, szczególnie w społeczności muzułmańskiej. Na przykład; sześćdziesięcioletnia piosenkarka Madonna mogłaby wyskoczyć na scenę ubrana w czarną burkę, by następnie w kulminacyjnym momencie spektaklu zerwać ją z siebie ukazując swoje roznegliżowane nieco ciało z napisem na plecach; „Allach Akbar”. Piosenkarka Madonna mogłaby także wystąpić w przebraniu samego proroka Mahometa, najlepiej podczas trasy koncertowej w krajach arabskich. Oczywiście nie gwarantuję, że takie występy nie będą jej ostatnimi w karierze. Jednak praktyka wykazała, że twórczość artysty, po jego śmierci, bardzo dobrze się sprzedaje…

 

 

P.S. Oczywiście -  ten tekst jest prowokacją. Tanią prowokacją.

Zapraszam w moje autorskie strony: WWW.BORUSZEWSKI.COM

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura