Krzysztof Boruszewski Krzysztof Boruszewski
41
BLOG

Codzienna walka o stołek w komunikacji miejskiej

Krzysztof Boruszewski Krzysztof Boruszewski Kultura Obserwuj notkę 1
 

Za chwilę ma nadjechać...

Ważne jest aby odpowiednio się ustawić, w odpowiednim miejscu.
Gdzie podjedzie kierowca?
Trzeba wiedzieć czy ma jeden czy dwa pokłady, od tego właśnie zależy jak trzeba ustawić się na przystanku.

Kiedy zajęło się już odpowiednie pozycje...jak biegacze na linii startu.

Trzeba następnie ustawić odpowiednio swoje stare "wymęczone" ciało. Mięśnie maksymalnie naprężone, łokcie do góry. Kobiety trzymają w rękach torby, nikt nie wie co się w nich znajduje, czy w ogóle są one im do czegoś potrzebne. Ale to jest nieważne, pomagają one w walce. Są jak tarcza, nieraz wręcz jak miecz.

Cała ta ceremonia służy jednemu; jako przygotowanie do walki. Kiedyś oglądałem taki film: "Walka o ogień", w którym to ludy prymitywne w czasach prehistorycznych w każdy dzień walczyły o przetrwanie. Zachowanie bojowników jest tutaj podobne. Ale tyczy się to zupełnie czegoś innego.

Jest to walka o miejsce w pojazdach komunikacji miejskiej.

Walka ta toczy się każdego ranka, niezależnie od dnia tygodnia(no chyba, że wypada jakieś święto) na zatłoczonych przystankach autobusowych i tramwajowych, większych miast. Potem jeszcze odbywa się w chwile po tym, jak kierowca zręcznie ustawi swój pojazd na przystanku i otworzy drzwi. Potem, gdy już wszyscy pozajmują miejsca, słychać gdzieniegdzie jeszcze echa bitwy; wyzwiska, okrzyki, oszczerstwa i ubolewania.

"Ach ta dzisiejsza młodzież...", "... zobaczysz tylko, jak będziesz w moim wieku młody człowieku..."

To tylko te delikatniejsze zwroty, które to mogę zacytować bez używania wulgaryzmów. Epitety te skierowane są w stronę tych "młodych"- wrogów.
Bo "młodzi" są tu wrogami tych "starszych". To z nimi toczy się zacięty bój o miejsce siedzące w pojeździe komunikacji miejskiej.

Młodzi nie mają szacunku dla starszych, nie ustępują miejsca zmęczonym życiem starszym ludziom. A przecież im się to należy! Z racji wieku; należy im się miejsce siedzące w autobusie! A ci „młodzi" tego nie szanują. Więc „starsi" musza walczyć o swoje.

W jednaj chwili, w te wymęczone życiem ciało, którym to na dodatek targają przeróżnej maści choroby. W jednej chwili w ciało te wstępuje nieprawdopodobna energia. Ci „starsi" ludzie napierają na drzwi pojazdu z taka siłą, że „młodzi" nie mają szans. Zwykle to poddają się, odsuwają i ustępują pola. Jednak zawsze znajdzie się taki odważny „młody" który się postawi. Zwykle jednak szybko zostaje sprowadzony do parteru; dostanie "z łokcia" lub "z buta". W najlepszym wypadku zostanie po prostu odepchnięty ręką. Gdy jednak „młodemu" uda się jakimś przypadkiem zająć miejsce siedzące przed jakimś „starszym", rozpocznie się walka psychologiczna. Chodzi w niej o upodlenie i upokorzenie takiego "młodego" człowieka. Zostanie on obrzucony co najmniej cytowanymi wyżej przeze mnie obelgami i wyzwiskami(jednak z reguły są to wulgaryzmy których to nie chciałbym umieszczać w tym tekście). Za tym „starszym" człowiekiem, który to ruga tego „młodego" staną inni starsi, nawet ci którym to uda się wywalczyć miejsce siedzące. Taki „młody" jest już naznaczony i zapewne za drugim razem już nie podejmie walki, może nawet skapituluje od razu i ustąpi miejsca które to wcześnie wywalczył.


A tak trochę poważniej.

 

Prawie codziennie jadąc do szkoły lub pracy jestem światkiem takich oto scen:

 Ci "starsi" przepychają się łokciami, uderzają innych torbami, laskami, napierają na drzwi autobusu bądź tramwaju aby tylko posadzić swoje cztery litery na miejscu siedzącym.
Szczególnie pamiętam jedno takie zdarzenie na przystanku w Tarnowskich Górach. Kiedy to cała taka chmara emerytów i rencistów ruszyła w stronę podjeżdżającego autobusu. Pojazd nie zdążył jeszcze zaparkować, kiedy oni całym tym tłumem naparli na drzwi. Młodzi odpuścili, czekaliśmy tylko aż ktoś w końcu wpadnie pod koła tego autobusu, złamie rękę lub coś w tym rodzaju. Na szczęście jednak, żadnemu z tych staruszków nic się nie stało. Z tego co pamiętam, to nie było nawet żadnych wyzwisk, albowiem w "bitwie" tej uczestniczyli sami "starsi". Oni na siebie zwykle nie złorzeczą.

Można powiedzieć, że ci starsi muszą się tak zachowywać, bo w przeciwnym wypadku miejsca siedzące pozajmowaliby sami młodzi. A przecież im się to należy!

No właśnie, niby dlaczego miałoby się im to należeć? Z racji samego wieku? Bo należy im ukazywać szacunek, bo przeżyli więcej lat na tym padole? Bo są już starzy i ich ciała są po prostu zmęczone i ich nogi nie wytrzymają trudu dłuższego stania?

Być może ale...

Czym jest jednak sam wiek człowieka? Czy należy się szacunek człowiekowi starszemu tylko dlatego, że przeżył on więcej lat? Nie chodzi przecież o ilość, ale o jakość. Przeżyć więcej lat to mieć więcej możliwości. Oczywiście ludzie żyją w różnych czasach, ale w kazdym okresie można z godnością przeżywać chwile. Więcej chwil to więcej możliwości ich godnego przeżywania. Czy wszyscy starci ludzie mogą powiedzieć że godnie przeżywali swoje chwile?

Znalazło by się kilku, który w okresie PRL-u ni postępowali niegodnie. Czasy te były bardziej przychylne dla różnego rodzaju kanalii, służyły ludzkiemu upadlaniu. A wiec wielu z tych starszych ludzi, gdy tylko zostałaby ujawniona ich przeszłość na mój szacunek by nie zasługiwali.

Co innego te związane z wiekiem; wymęczone ciało.

Czy aby na pewno?
To ja się pytam, skąd ci starsi "zmęczeni" ludzie maja tyle energii aby przepychać rękami tych młodych; zdrowych i pełnych wigoru. Nie raz już odczułem tą siłę. Nie raz już byłem chamsko odpychany, nie raz dostałem z łokcia lub torebką. Chociaż ja zwykle ustępuje, nie uczestniczę w tej "walce". Czy aby ta energia nie starczyłaby na miejsce stojące?

Ci naprawdę schorowani i zmęczeni staruszkowie, którym ze starości trzęsą się ręce, chadzają o lasce -nie dla tego że dodaje ona odpowiedniej godności wieku(którym to swoim wcześniejszym sprawowaniem nie potrafili zdobyć)- ale dlatego aby się na niej opierać bo nogi same już często odmawiają posłuszeństwa. Te biedne dziadki i babcie także nie mają szans w tej "walce" stają więc z boku z nadzieją, że ich ktoś przepuści i ustąpi miejsca. Tak też zwykle się dzieje: młodzi ludzie na odpowiednim minimalnym wręcz poziomie dobrego wychowania, takim staruszkom ustępują. Oczywiście zawsze znajdzie się jakiś młody zwierz, ale zwykle inny młody tym razem człowiek ustąpi miejsca staruszce. Czasami musiało być to oparte prośbą owego staruszka, aby młodszy ustąpił mu miejsca np.: "przepraszam dziecko, czy mógłbyś mi ustąpić miejsca?". I wierzcie mi, nie spotkałem się jeszcze z tym, aby po takiej prośbie staruszek nie zasiadłby w miejsce tego młodszego. Czy to nie jest aby odpowiednie rozwiązanie? Są także różnego rodzaju kampanie medialne i plakaty w autobusach mówiąc o tym aby młodzi ustępowali miejsca tym starszym, ostatnio widziałem nawet w tramwaju taki fajnie zrobiony plakat w formie komiksu. Oczywiście nic jednak nie zastąpi dobrego wychowania wyniesionego z domu rodzinnego.

Każdy z nas żyje w innym okresie, w różnych czasach. Dzisiaj zaś żyje się intensywniej ja sam studiuje zaocznie, do tego pracuje. Nie chcę tutaj się jakoś użalać nad sobą, taki jest bowiem mój wybór. Jednak czasami po 12 godzinach "na nogach" w pracy i od 4-5 godzinach snu muszę jechać na 8.00 do szkoły aby po 4 godzinach nauki, udać się znowu do pracy na kolejne 10 godzin. Uwierzcie mi, że taki tryb życia potrafi takie całkiem jeszcze młode i zdrowe ciało wymęczyć. Wolałbym czasami usiąść sobie w autobusie lub w tramwaju, i poczytać książkę. Bo lubię czytać książki w pojazdach komunikacji miejskiej, jakoś tak potrafię się w tym tłoku skupić. A na stojąco ciężko się czyta... zwłaszcza gdy wcześniej na przystanku dostało się z łokcia od "biednego staruszka".










 

Zapraszam w moje autorskie strony: WWW.BORUSZEWSKI.COM

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura