W sierpniu tego roku odwiedziłem Turcję, a konkretnie wybrzeże morza Egejskiego w tymże kraju. Poza wybrzeżem byłem także w Pamukalle- miejscowość z charakterystycznymi śnieżnobiałymi-wapiennymi skałami, i obowiązkowo zwiedziłem ogromny Stambuł- podzielony między Europę i Azję.
Turcja kraj przepiękny, różnorodny, z bogatą historią; której pomnikami są rozsiane po całym kraju starożytne świątynie i inne budowle.
Jednak nie na walory przyrodnicze czy turystyczne chcę zwrócić Waszą uwagę- choć osobiście gorąco polecam ten kraj jako miejsce podróży.
Przebywając w Turcji, szczególnie rzucają się w oczy dwa całkowicie ze sobą sprzeczne zachowania ludzi zamieszkujących ten przepiękny kraj.
Ich stosunek do drugiego człowieka i stosunek do zwierzęcia.
Można by pomyśleć, że jedno wiąże się z drugim; ten kto jest przyjaźnie nastawiony w stosunku do drugiego człowieka jest także dobry dla zwierząt. W naszej kulturze jest to ściśle ze sobą związane; wszak zwierzęta jak mówi Pismo Święte(czy komuś się to podoba czy nie jest to księga, która tworzyła podwaliny naszej cywilizacji) to nasi „bracia mniejsi". Ostatnio nawet, zauważam tendencję, w której to bardziej walczy się u nas o prawa zwierząt, niż ludzi- no ale to już inna historia.
Natomiast w Turcji rzecz ma się zgoła inaczej; Turcy są bardzo przyjacielscy, pomocni i ogólnie otwarci na drugiego człowieka.
Natomiast zwierzęta są tam traktowane poniżej wszelkich naszych cywilizacyjnych norm.
Jeżeli chodzi o stosunek do drugiego człowieka, to można by mniemać, że jest on uwarunkowany czynnikami stricte biznesowymi- bo tak można rozumieć przyjazne nastawienie do turystów. Jednak ta otwartość za każdym razem wydaje się jako coś prawdziwego, niewymuszonego. Przejawiało się to w tym, że każda napotkana osoba była ci pomocna, nawet wtedy kiedy o tą pomoc nie prosisz. Oczywiście bywało też tak, że to „przyjazne nastawienie" okazywało się co najmniej męczące, kiedy to dosłownie co krok nawiązywałeś kolejne przyjaźnie. Jednak ta życzliwość przejawiała się w każdym aspekcie życia codziennego i to nie tylko w relacji do turystów z grubymi portfelami.
Jakże inny był przy tym stosunek do zwierząt; pod śmietnikami krążyły gromady wychudzonych kotów, zakurzone psy na których można by przeprowadzać lekcje anatomii reagowały bojaźliwie na każdy twój ruch. Nie raz można było ujrzeć obrazek, w którym to te nieszczęsne zwierzęta były bite i kopane. Oczywiście bywało i tak, że taka rodzina miała swojego pupila i temu nie było źle- pojedzony wylegiwał się w cieniu. Jednak jak tylko się znudzi lub zachoruje mógł on szybko wylądować na ulicy czego można się domyślać po liczebności bezdomnych psów i kotów. Zwierzęta te często z braku jedzenia wody i narastającego upału, łatwo padały ofiarami rozpędzonych aut i licznych minibusów, którym to kierowcom przez myśl by nie przeszło aby je wyminąć lub nacisnąć na hamulec.
I tak jak u nas wszystko to ma swoje korzenie w religii. Co prawda nie zagłębiałem się zanadto w słowa Koranu. Ale wiadome jest to, że zwierzęta w Islamie uważane są za istoty brudne.
Dwie sprzeczności, dwa zachowania, które u nas idą w parze, jakże odmienne w cywilizacji wschodu.
I tak nawiąże tutaj przy okazji do dążeń Turcji(kraju który zaledwie w 3% leży w Europie) do członkostwa w Unii Europejskiej. Dążenia te w zdecydowanej większości popierają członkowie Wspólnot Europejskich(w tym Polska).
Myślę, że tych różnic cywilizacyjnych jest tutaj znacznie więcej i w wielu aspektach są one znacznie niebezpieczniejsze dla naszej cywilizacji. Bo jak już wnioskował Samuel Huntington- nie ma tu mowy o jakiejś kooperacji pomiędzy tymi cywilizacjami.



Komentarze
Pokaż komentarze