54 obserwujących
97 notek
257k odsłon
  590   0

Pomocy! Dobry polski film proszę...

Szkoła, którą prowadzę, gości w tym roku, w wakacje, wolontariuszy z dalekich krajów. Zamówiliśmy sobie dwie osoby, jedną na jeden tydzień, drugą na tydzień obecny. Przychodzą do nas i pomagają prowadzić nam zajęcia dla dzieci, opowiadają o swoim kraju i pytają o nasz. Pożegnaliśmy się właśnie z Egipcjanką z Kairu, a od dziś do piątku jest u nas Kanadyjczyk. 23 letni chłopak, mieszka od urodzenia w Vancouver, ale ma polskich rodziców. Nie mówi po polsku, ale dużo rozumie. Przyjemnie się go słucha po tygodniu przebywania z  angielskim, z mocnym, arabskim akcentem. Vojtek, bo tak mu na imię, kończy studia, będzie w przyszłości fizjoterapeutą. O Polsce nie wie zbyt wiele, mówi, że interesuje się przede wszystkim sportem, a polityka i historia to nuda. To mnie nie dziwi ani nie szokuje bynajmniej, bo to jeszcze młody człowiek. Bardziej wprawiło mnie w osłupienie, że nigdy nie słyszał o "Ani z Zielonego Wzgórza". Cała Polska zna tę książkę i tę bohaterkę, a taki Kanadyjczyk już nie. A większość informacji o Kanadzie jakie ja posiadam, pochodzi własnie z tych opowieści Lucy Maud Montgomery. Taka prawda, choć wiem, że brzmi strasznie. No, ale nnie będę udawać, że jest inaczej. Coś tam kiedyś czytałam o Quebecku, gdy uczyłam się francuskiego, ale Vojtek mówił mi o tym półwyspie co innego, więc okazało się, że i tu mam nieaktualne informacje. Zamierzam więc wykorzystać ten tydzień na poznawanie Kanady. A Vojtek poprosił mnie o dwa dobre, ciekawe filmy polskie, bo chce obejrzeć coś o naszym kraju i posłuchać języka.

No i padłam. Nie jestem kinomanką, nie przepadam ogólnie za oglądaniem filmów, no ale oczywiście jakieś tam w swoim życiu widziałam i czasem oglądam. Ale nie mam pojęcia, co zaproponować koledze z Kanady. Dobry, ciekawy polski film? Są takie?

Szukam w pamięci i znajduję: "Dom zły", "Wesele", "Drogówka" Smardzowskiego. "Dług"? "Komornik"? A może "Pręgi"? O, a może "Sztuczki" kręcone w walbrzyskich plenerach, tak uwielbianych przez zbuntowanych, nastoletnich artystów fotografików. Chcielibyście, żeby Kanadyjczyk o polskich korzeniach zobaczył coś takiego?

Dalej. "Plac Zbawiciela". Masakra. Dochodzilam do siebie po tym filmie kilka dni. "Dzień świra"? "Prawo ojca"? A może "Psy"? Czy może jednak "Pokłosie"?

No to może coś z komedii. "Sami swoi"? Co on z tego zrozumie? Może coś z Barei? Boję się, że uznał by mnie za niebezpieczną wariatkę. Już i tak patrzył na mnie podejrzliwie, gdy pytałam go, co wie o PRL-u i uapdku komunizmu w 1989 roku. To może coś nowszego. "Chłopaki nie płaczą"? Bez sensu. Z Pazury mogą się śmiać tylko jacyś podstarzali hipsterzy. "Lejdis"? "Testosteron"? Nie da rady, za bardzo mi wstyd.

"Potop"? "Ogniem i mieczem"? A może "Miasto 44"? Nie? To może coś bardziej na czasie, np. "Układ zamknięty"? "Uwikłani"?

Możecie zaproponować coś sympatycznemu, inteligentnemu dwudziestolatkowi, którego całym życiem jest snowboard i narty, dziewczyny i studenckie przygody, który mieszka w Vancouver i chciałby dowiedzieć się czegoś ciekawego o Polsce? Na przykład oglądając relaksujący film, przy pizzy i paczce popcornu.

Z wymienionych wyżej tytułów, a przecież to tylko kropla w morzu, wyłania się jedna myśl: przejebane (pardon le mot) jest być Polakiem. Mafia, dziwki, alfonsi, gangsterzy, narkotyki, kredyty, samobójcy, brud, smród i ubóstwo i wszechobecna czysta wódka. Biedne dzieci, prostutuujące się matki, zazdrosne i mściwe Polaczki z prowincji. To nie jest Polska, to zazwyczaj chora wyobraźnia twórców takich filmów

Błagam, przypomnijcie mi jakiś tytuł zwykłego, obyczajowego polskiego filmu, który można obejrzeć po ciężkim dniu pracy, zrelaksować się i po seansie nie mieć depresji lub niesmaku albo straconego czasu.

Coś musi chyba takiego być. Mam czas do jutra rana, jak nikt mi nie pomoże, zaniosę mu "Znachora".

 

 

Lubię to! Skomentuj45 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale