Cóż, wygląda na to, że Traktat Lizboński z wielką determinacją przez rafy przeprowadzany osiada na mieliźnie europejskiego "imposybilizmu". Nie da się, no po prostu się nie da. Musi być byle jak i bez ambicji. Jest to w jakims sensie również moja porażka.




Komentarze
Pokaż komentarze (10)