Wczorajsze wydarzenie jako przyczynek do dyskusji na temat tarczy antyrakietowej:
"Polska": Wczorajsze awaryjne lądowanie F-16 na Okęciu z powodu dymu w kabinie pokazuje, że zakup F-16 może być najgorszą transakcją naszej armii.
Awaria, po której obsługa naziemna spodziewała się najgorszego, wliczając katastrofę samolotu nad Warszawa, była jedną z setek podobnych. Według rzecznika sił powietrznych Wiesława Grzegorzewskiego w 2007 roku doszło do około 1700 awarii w tego typu samolotach, ale "ogromna większość z nich to błahostki".
Według nieoficjalnych informacji poważnych usterek było ok. 170, a na części zamienne polskie wojsko wydało 123 mln dolarów - pisze "Polska". Więcej w dzienniku "Polska".
Jestem za głębokim sojuszem ze Stanami Zjednoczonymi, za bliskimi stosunkami z wielkim sojusznikiem i jak najlepszą atlantycką atmosferą. Jednak jak dowodzi przykład konsekwencji zakupu przez nas samolotów F-16 i wiążącego sie z tą transakcją "offsetu", naszego udziału w irackiej awanturze oraz, na co dużo wskazuje, współpracy z USA również wykraczającej poza międzynarodowe normy i prawo (polski rząd zaprzecza ale...problem istnienia tajnych więzień CIA w Polsce i przetrzymywania na naszym terytorium osób podejrzewanych o terroryzm jest nadal poruszany zarówno na forum międzynarodowym, między innymi w raporcie pana Dicka Marty'ego - szwajcarskiego senatora, któremu powierzono funkcję raportera Komitetu Spraw Prawnych i Praw Człowieka Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, jak i w mediach zagranicznych oraz polskich" - jak pisze RPO Kochanowski) serwilizm wobec USA nie jest najlepsza metodą budowy pożądanego przez nas sojuszu.
Dlatego odpowiedź na pytanie o tarczę antyrakietową na terenie Polski nie powinna moim zdaniem brzmieć jak chcieliby niektórzy "tak, natychmiast, czy podobają się wam nasze kobiety?" ale raczej "owszem owszem ale po co i za ile?"

Inne tematy w dziale Polityka