Cezary Krysztopa Cezary Krysztopa
32
BLOG

Popiół Olimpijski - Post Scriptum

Cezary Krysztopa Cezary Krysztopa Polityka Obserwuj notkę 25

Pod moim poprzednim wpisem dotyczącym Tybetu jeden z blogerów napisał:

Prawda jest taka, że Chiny zostały zaszczute, bo Tybetańczycy, którzy dążą do odtworzenia swojego faszystowskiego państwa wyznaniowego, które upadło, bo było słabe, postanowili bezceremonialnie skorzystać z okazji kosztem igrzysk.

Chinom łatwiej będzie dokonać transformacji, gdy nikt ich nie będzie szturchał i zaczepiał czy po prostu drażnił. Natomiast szanse Tybetu na niepodległość są w tej chwili żadne.

My kiedyś byliśmy w podobnej sytuacji co Tybet, Carska Rosja miała trwać na wieki, pracowaliśmy u podstaw, byliśmy cierpliwi i tak samo powinni postąpić Tybetańczycy.

W końcu nikt ich nie morduje za to, że są Tybetańczykami?

Pomyślałem sobie więc, że wobec istnienia takich na ten temat opinii podam jakiś konkretny przykład "niestosowności" przyznania organizacji Olimpiady Chinom. Nie chciałem powielać opisów mordów dokonanych na "nieprawomyślnych" Chińczykach ponieważ jak by to dramatycznie nie brzmiało nie robią już na ludziach zachodu większego wrażenia. Zachód przyjął reżimową interpretację "chińskiej specyfiki".

Dziś trafiła mi się okazja przedstawienia przykładu związanego bezpośrednio z człowiekiem zachodu, w dodatku blogera, przez co łatwiej dla nas przyswajalnego.

The Guardian (tłumaczenie z gazety.pl ) pisze:

Po wczorajszym aresztowaniu brytyjskiej protybetańskiej aktywistki w Pekinie, wpisy na jej blogu krytykujące chińską politykę wobec Tybetu zostały zmienione - pisze "The Guardian".

"Przyznaję, że w domu byłam pod dużym wpływem bojowych organizacji Wolnego Tybetu. To, co Chiny robią teraz i to, co JUŻ ZROBIŁY [podkreślenia oryginalne - red.] są bardzo różne, i mam sobie za złe, że wcześniej nie zdawałam sobie sprawy z tego rozróżnienia" - jedno z "dziwnych" zdań na blogu Lucy Fairbrother

23 letnia studenta Lucy Fairbrother, członkini międzynarodowej organizacji Studenci na rzecz Wolnego Tybetu pojechała do Tybetu w 2005 roku. Jej rodzina twierdzi, że na blogu studentki wpis z tej podróży został zafałszowany.

W relacji, która jest w dużej mierze krytyką brutalnej chińskiej polityki wobec Tybetu, pojawiają się niezgrabnie napisane zdania, które do złudzenia przypominają antytybetańską retorykę władz Chińskich. Wydaje się też, że ich celem jest złagodzenie ogólnie bardzo krytycznego tonu wpisu. "Przyznaję, że w domu byłam pod dużym wpływem bojowych organizacji Wolnego Tybetu. To, co Chiny robią teraz i to, co JUŻ ZROBIŁY [podkreślenia oryginalne - red.] są bardzo różne, i mam sobie za złe, że wcześniej nie zdawałam sobie sprawy z tego rozróżnienia" - tak brzmi jeden fragment.

Już wiecie dlaczego się czepiam? Nie dajcie się nabrać na kolorowe wstążki podczas ceremonii otwarcia. Te wstążki są barwione krwią.

 


1

 

 

>>> Wypromuj również swoją stronę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (25)

Inne tematy w dziale Polityka