Pochodzę z okolic Białegostoku. Mam wielu znajomych Białorusinów i Polaków pochodzenia białoruskiego. Na festiwalu Basowiszcza wiele razy widziałem wzruszające świadectwo patriotyzmu białoruskiej młodzieży. Jestem również członkiem założycielem Związku na Rzecz Demokracji na Białorusi. Nietrudno zgadnąć że Łukaszenki nienawidzę. To morderca, bandyta i zamordysta.
Tym nie mniej w ostatnim czasie kiedy aspirujący onegdaj do prezydentury wpólnego z Rosja państwa Łuka widzi zaciskającą sie wokół jego szyi rosyjską pentlę staje się paradoksalnie obrońcą białoruskiej państwowości. Ten sam Łuka który "zdelegalizował" język białoruski, który ruguje ze szkół nauczanie białoruskiej historii. Jest to cyniczna obrona własnego tyłka z którego Rosja planuje uczynić tzw. jesień średniowiecza. Tym nie mniej w tym przypadku dyktator staje się taktycznym sojusznikiem swojego Narodu.
Spójrzmy na fakty:
Spojrzał łaskawszym okiem na Białorusinów pochodzenia polskiego:
za www.polonia.wp.pl:
Prezydent Białorusi Alaksander Łukaszenka w swym corocznym orędziu do narodu, które wygłosił we wtorek na forum parlamentu, przyznał, że zrewidował swój pogląd na Kartę Polaka.
Na podstawie informacji przekazanych przez MSZ i inne organy rządowe zareagowałem nieprawidłowo na Kartę Polaka - powiedział. Dodał, że decyzję polskich władz o jej wprowadzeniu trzeba przyjąć spokojnie.
Podkreślił, że niektórzy chcą rozbić naszą jedność, wymyślając scenariusze typu Karta Polaka i odgrywając rolę obrońców narodowych mniejszości. Dodał, że u nas nie ma mniejszości, są jedynie obywatele naszej republiki.
Łukaszenka zaapelował, by nie odnosić się negatywnie do tych osób, które obejmuje Karta Polaka. To nie zdrajcy. Nie należy z nich czynić zdrajców poprzez jakieś tam karty. Znam naszych obywateli. Tak, to są Polacy, to są nasi Polacy - podkreślił
Zwolnił najokrutniejszych z jastrzębi administracji:
za www.dziennik.pl
Łukaszenka robi porządki w służbach specjalnychWładza Łukaszenki opiera się na trzech filarach: propagandzie, pomocy Rosji oraz aparacie represji. Trzeci z tych elementów to służby specjalne, prawdziwa podstawa reżimu. I oczko w głowie prezydenta. Wyłoniły się one z sowieckiego KGB, w związku z czym zbyt wielu znajdowało się w nich oficerów lojalnych wobec Moskwy. Trzeba było zatem przywołać je do porządku. Zmienić kadry. Uniezależnić od Rosji - pisze w DZIENNIKU Paweł Szeremiet, znawca białoruskich służb specjalnych Służby obejmują milicję, elitarną Służbę Bezpieczeństwa Prezydenta Białorusi (SBPB) i Komitet Bezpieczeństwa Państwowego (KGB). Obecnie dzieją się wokół nich rzeczy arcyciekawe. Obserwujmy je, a zrozumiemy ruchy tektoniczne w systemie władzy. Dobrym przykładem jest niedawna dymisja Wiktara Szejmana, dotychczasowego szefa Rady Bezpieczeństwa Białorusi i zausznika prezydenta, uchodzącego za jastrzębia. Pretekstem był wybuch bomby na koncercie w Mińsku urządzonym z okazji Dnia Niepodległości Białorusi. To podejrzana postać, czarna plama na i tak złym wizerunku Łukaszenki.Zwolnił z więzienia jednego z najważniejszych przywódców białoruskiej opozycji Aleksandra Kazulina którego do tej pory nie traktował w szczególnie ludzki sposób:za www.dzinnik.pl Czy to początek zmian na lepsze na Białorusi? Aleksandr Kazulin - przywódca białoruskiej opozycji i rywal Aleksandra Łukaszenki w ostatnich wyborach prezydenckich wyszedł na wolność. Za kraty trafił dwa lata temu za organizowanie demonstracji i chuligaństwo. Białoruski dyktator skrócił mu wyrok o ponad trzy lata. Łukaszenka już wcześniej wysyłał sygnały, że jest gotów zwolnić wszystkich więźniów politycznych, w tym Kazulina. Ale problem polegał na tym, że Kazulin nie chciał się zgodzić na przymusową emigrację. Nie wiadomo, czy teraz opozycjonista przystał na rządania władz, czy to reżim zmiękł. Może też być tak, że Łukaszenka uznał, iż Kazulin przyda się mu jeszcze w kraju. Rywal Łukaszenki w wyborach prezydenckich w 2006 roku trafił do więzienia niedługo po ogłoszeniu wyników. Posłuszni tyranowi sędziowie wsadzili go za kratki na 5,5 roku. Kazulin miał w ten sposób zapłacić za chuligaństwo i organizowanie nielegalnych demonstracji. "Dzisiaj rano zatelefonował do mnie z więzienia i powiedział, że go zwolniono" - oświadczyła w rozmowie telefonicznej z agencją Reutera córka Kazulina - Olga. Oficjalnie wypuszczono go na pogrzeb jego ojca. Ale za kratki już nie wróci. "To tylko zbiegło się z pogrzebem mojego dziadka. W tej chwili (ojciec) jest w drodze" - zaznaczyła Kazulina. I wreszcie co dla nas wyjątkowo ważne reżim Łukaszenki jest wyjątkowo powściagliwy w popraciu dla rosyjskiej inwazji na Gruzję. A przecież Rosja to było nie było jego strategiczny partner: za www.dziennik.plRządzący twardą ręką Białorusią Aleksander Łukaszenka sojusznikiem Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych? Tak pisze rosyjska prasa. Powód? Milczenie najbliższego sousznika Moskwy w sprawie konfliktu w Gruzji. Zaniepokojony brakiem wsparcia jest ambasador Rosji w Mińsku Aleksandr Surikow. Do tego Łukaszenko wprost zapowiada poprawę stosunków z UE i USA.Ambasador pożalił się "Rossijskiej Gazietie", że Mińsk nie wydał żadnego oświadczenia aż do środy. "Zdajemy sobie sprawę, że konstytucja Białorusi zakazuje wykorzystywania białoruskich wojsk poza granicami kraju, mógłby jednak zaistnieć aspekt humanitarny. A oprócz tego mogłoby mieć miejsce także werbalne poparcie, takie, jakiego my zawsze udzielamy Białorusi" - skarży się dyplomata.Ale nie brak poparcia najbardziej rozbolał Rosjan. Gorszy jest drugi powód, o którym piszą "Nowyje Izwiestia": oświadczenie opublikowane na oficjalnej stronie prezydenta Białorusi, w którym zapowiedział on "podjęcie kroków zmierzających do poparcia stosunków z Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi". To skromne oświadczenie, wynikłe ze spotkania białoruskiego prezydenta z ministrem spraw zagranicznych, bardzo zaniepokoiło Rosjan. Tym bardziej, że jak wynika z dokumentu, "prezydent wydał konkretne polecenia, dotyczące tego, co należy zrobić, by poprawić stosunki z USA i UE". To nie pierwsze sygnały, świadczące o chęci ocieplenia stosunków z Zachodem. "Niezawisimaja" przypomina, że na początku tego roku Łukaszenko zwolnił prawie wszystkich więźniów, uznawanych przez UE i USA za politycznych. Kolejni mają wyjść na wolność tuż przed wyborami parlamentarnymi, którą odbędą się we wrześniu. Niedawno białoruska głowa państwa zatrudniła znanego PR-owca, brytyjczyka, lorda Timothy'ego Bella. Za grube miliony ma sprawić, by zachodni inwestorzy zakochali się w reżimie Łukaszenki. Jak przypomina gazeta, Białoruś zawsze powtarzała, że chce utrzymywać dobre stosunki ze wszystkimi państwami, także z Ameryką i Unią, ale "Zachód musi zaakceptować Białoruś taką, jaką jest". Teraz - jak twierdzi "Niezawisimaja" - Mińsk godzi się na warunki Zachodu. Białoruś jest niezwykle cenna dla Rosji. Jak przypominają "Nowyje Izwiesta", to właśnie na jej terytorium Rosjanie mają zamiar umieścić rakiety "Iskander" i bazę bombowców, które mają być odpowiedzią na amerykańską tarczę antyrakietową. "Jeśli Polska nie zgodzi się na rozmieszczenie wyrzutni na swoim terenie i Amerykanie postawią ją na Litwie, strategczna rola Białorusi będzie jeszcze większa" - przypomina gazeta. W tej sytuacji być może warto rozpatrzyć jego podanie o poprawę stosunków 
Inne tematy w dziale Polityka