Cezary Krysztopa Cezary Krysztopa
49
BLOG

Good czongwen quality sir, good...czyli koniec chińskiej tandety

Cezary Krysztopa Cezary Krysztopa Polityka Obserwuj notkę 35
Igrzyska mają się ku końcowi. Można zatem pokusić się o pierwsze podsumowanie. Nie sportowe, tego trudno byłoby mi dokonać, nie uczestniczyłem w tym "sportowym wydarzeniu" choć z drugiej ręki wiem że wierni narodowej tradycji ciężko zdziwilismy się poziomem przygotowania sportowców z innych krajów.Igrzyska jak zdarzyło sie kilka razy wczesniej miały pozytywnie wpłynąć na kraj-organizatora. Już na kilka tygodni przed ceremonią otwarcia, dzięki wydarzeniom w Tybecie, jasne jednak było że to nie idea olimpijska pozytywnie zmieni Chiny ale to Chiny zmienią negatywnie i tak nadwyrężoną merkantylnym garbem olimpjska ideę. Pozwolę sobie ta Olimpiade porównac do typowego chińskiego produktu o kiczowato kolorowym opakowaniu i wadliwej, rakotwórczej i niebezpiecznej zawartości.Zacznijmy od opakowania:za www.gazeta.pl1. Być może pamiętacie sekwencję, w której kamera podążała nad Pekinem od placu Tienanmen do Ptasiego Gniazda. Droga ta była znaczona efektownymi wybuchami fajerwerków. 29 eksplozji, które formowały na niebie kształt ludzkich stóp, miały symbolizować 29 olimpiad i drogę jaką idea olimpijska pokonała zanim dotarła Pekinu. Krótko po ceremonii wyjawiono, że były one efektem pracy speców od efektów specjalnych. Cała ta sekwencja łącznie z trzęsącą się kamerą symulującą widok z helikoptera, powstała w komputerze i została dołączona do transmisji telewizyjnej.2. Podczas próby ceremonii otwarcia, wysoki działacz partyjny stwierdził, że 7-letnia Yang Peiyi, ma co prawda anielski głosik, ale zbyt pulchną buzię i krzywe zęby. - Powiedział, że musimy to naprawić, więc to zrobiliśmy - powiedział producent muzyczny widowiska. W rezultacie widzowie słyszeli śpiewającą Yang Peiyi, ale widzieli 9-letnią Lin Miaoke w ślicznej czerwonej sukience. Jak uzasadnił później producent: - Dziecko przed kamerą powinno wyjść bez skazy w wyglądzie, w uczuciach i ekspresji. Lin Miaoke jest wspaniała pod tym względem.Już Wam się cisną łzy olimpijskiego uniesienia?3. Człowiek, który dostąpił zaszczytu zapalenia znicza, Li Ning, to słynny gimnastyk i multimedalista olimpijski. Li Ning to także nazwa największej chińskiej marki odzieżowej i obuwniczej, która na rodzimym rynku nie tylko wytrzymuje konkurencję z zachodnimi molochami, ale też stopniowo zdobywa nowe rynki. Po tym jak Li Ning przefrunął nad stadionem z pochodnią w ręku, akcje jego firmy podskoczyły o 5%4. ęłęóKiedy rozpoczęto castingi na tancerki i hostessy, które miały wystąpić na ceremonii otwarcia, dano jasno do zrozumienia - jeśli nie jesteś chodzącym ideałem daj sobie spokój. Kandydatki miały mierzyć przynajmniej 166 cm, być szczupłe i mieć piękne twarze. Żadnych wyjątków. Dodatkowo każda z nich musiała rozebrać się do naga przed komisją i poddać się wnikliwemu mierzeniu linijką, które miało określić jak blisko jej do ideału. Dziewczęta przeszły także katorżniczy trening właściwego uśmiechania się. To dla zauroczonych wrodzona grzecznością Chińczyków...5. 27 lipca podczas jednej z prób, 26-letnia tancerka Liu Yan wskoczyła na ruchomą platformę, która zerwała się pod jej ciężarem. Liu spadła do głębokiego na 3 metry szybu, na metalową prowadnicę. Według pierwszych doniesień tancerka doznała tylko lekkich obrażeń, jednak po licznych plotkach, które pojawiły się w chińskim internecie, rząd chiński przyznał, że Liu Yan najprawdopodobniej będzie do końca życia sparaliżowana od pasa w dół. Jednocześnie pojawiły się zdjęcia uśmiechniętej dziewczyny na szpitalnym łóżku, pokazującej palcami gest zwycięstwa i pochwały jej osobistego poświęcenia dla Chin i idei olimpijskiej.Ku chwale idei olimpijskiej, socjalistycznej ojczyzny i pamięci towarzysza Mao!  A zawartość?.........................za www. gazeta.pl1. Chinskie władze obiecały mozliwośc zaistnienia pewnych form protestu...Chińskie władze otrzymały 77 wniosków od osób, które chciały protestować podczas igrzysk. Wszystkie zostały odrzucone - podały dziś media rządowe. Oficjalna agencja Xinhua podała pierwsze szczegóły dotyczące planowanych kontrolowanych protestów. Chińczycy zgodzili się na takie rozwiązanie po wyraźnych naciskach olimpijskich oficjeli. Agencja podała, że od 1 sierpnia organizatorzy igrzysk otrzymali 77 wniosków podpisanych przez 149 osób, w tym 3 spoza Chin. W podaniach przewijały się takie tematy jak uskarżanie się na sprawy pracownicze i medyczne, czy też te dotyczące nieodpowiedniej opieki społecznej.

Rzecznik Ochrony Publicznej powiedział, że 74 z wniosków było odrzuconych i przekazanych bezpośrednio do odpowiednich departamentów w celu dalszych wyjaśnień. Dwa inne podania wstrzymano ponieważ nie przedstawiały zbyt konkretnych informacji, a jeden ponieważ był sprzeczny z prawem antydemonstracyjnym.
Biuro otrzymało także 22 zapytania dotyczące procedur wydawania zezwoleń. Nie podano innych szczegółów, odmówiono też komentarza.

W czerwcu Chińczycy oświadczyli, że protesty będą mogły odbywać się na terenach parków olimpijskich oddalonych kilka kilometrów od aren sportowych. Do tej pory w tych strefach nie odbyły się żadne demonstracje. Jedyne protesty miały miejsce w różnych częściach Pekinu. Ich autorami byli obcokrajowcy, którzy demonstrowali protybetańskie sympatie.

Działacze praw człowieka i rodziny tych, którzy składali wnioski o możliwość protestu w parkach przekazały, że niektórzy byli aresztowani. Wywołało to krytykę i podejrzenie, że władzom chodziło tylko o to, by wyłapać aktywne jednostki. Tym bardziej, że wnioski muszą być składane pięć dni, a odpowiedź ma nadejść najdalej 48 godzin przed planowanym protestem.
2.Jak manipulować słowem? ęłęóPrimeminister Harper was wrong not to go to Beijing - (premier Harper pomylił się nie jadąc do Pekinu) grzmiał wielki napis na stronie głównej internetowej stronie China Daily, największego anglojęzycznego dziennika w Chinach. Widzicie jakiś cudzysłów? Nie? W tekście zaś dowiadujemy się, że tytuł napisany wielkimi literami na pierwszej stronie to tylko cytat z poprzednika Harpera, byłego premiera Kanady. Przez kilka godzin (co najmniej od 11 do 14 czasu lokalnego) oprócz tytułu widniał też krótki podpis o treści "Primeminister Stephen Harper was wrong not to go to Beijing and Canada could pay a price for this." (Premier Stephen Harper pomylił się nie jadąc do Pekinu, a Kanada może za ten błąd zapłacić) - dopiero po 14 pojawiła się w podpisie informacja, że to także cytat: z tego samego byłego premiera Jeana Chretiena.
Nie tylko jest to więc umieszczenie cytatu poza cudzysłowem tak, by sprawiał wrażenie stwierdzenia faktu, ale przy okazji groźba, która widniała w podpisie.
Premier Harper jest jednym z nielicznych polityków na świecie, który otwarcie zbojkotował igrzyska olimpijskie w Pekinie. Już kilka lat temu zapowiedział, że się na nie nie uda, bo to oznaczałoby "odrzucenie najwyższych wartości moralnych wyznawanych w Kanadzie". Chodzi o chińską politykę wobec Tybetu, oraz współpracę z reżimem w Sudanie, który jest odpowiedzialny za działalność Janjaweedów - bojówek, który w Darfurze wymordowały od kilkudziesięciu do nawet 300 tysięcy cywilów. za "The Times"3. Jak Olimpiada wpłyneła na poziom wolności słowa... Chinyzablokowały dostęp do internetowego sklepu muzycznego po tym, gdy ponad 40 uczestniczących w olimpiadzie sportowców ściągnęło z iTunes protybetański album. Sklep iTunes znikł za zaporą sieciową w czasie, kiedy rząd ChRL obiecywał wolny dostęp do internetu dziennikarzom relacjonującym olimpiadę z Pekinu.
Chińscy konsumenci, nie mogąc wejść na sklepowe strony iTunes, od poniedziałku zasypywali skargami forum firmy Apple, do której należy sklep.
Wcześniej tego samego dnia Międzynarodowa Kampania na rzecz Tybetu poinformowała, że 46 sportowców z Ameryki, Europy, a nawet Pekinu skorzystało z iTunes, by załadować "Songs for Tibet", który zaoferowano im za darmo.
Album zespołu The Art of Peace Foundation zawiera 20 utworów znanych artystów, m.in. Stinga, Damiena Rice i Alanis Morissette. Miał premierę 5 sierpnia, trzy dni przed rozpoczęciem olimpiady w Pekinie.
za www.dziennik.pl4. Uosobienie olimpijskiej idei a w rzeczywistości przedmiotowe traktowanie ludzi... Malutkagimnastyczka He Kexin ma 14 lat - dowodzi haker, który odkrył dokumenty na chińskim serwerze. MKOl wezwał władze gimnastyczne do śledztwa. Jeśli rzeczywiście wiek He jest poniżej dozwolonego limitu, to może oznaczać, że w oszustwie brały udział chińskie władze Ulubienica Chin He zwyciężyła w ćwiczeniach na asymetrycznych drążkach. Ale wygrała też wraz z koleżankami prestiżową rywalizację z Amerykankami w turnieju drużynowym kobiet. Cała Ameryka i całe Chiny śledziły przed tygodniem walkę na czterech przyrządach. Pojedynek zakończył się dramatem, kiedy 21-letnia Amerykanka Alicia Sacramone spadła z równoważni. Chinki były niemal perfekcyjne.
Żeby uczestniczyć w zawodach olimpijskich, trzeba w roku igrzysk mieć 16 lat. Jednak młodsze dzieci są lepsze do ćwiczeń. Nie odczuwają takiego strachu jak dorośli przy mrożących krew w żyłach akrobacjach, łatwiej nimi kierować, są sprawniejsze, maję elastyczniejsze więzadła, stawy. Aby chronić zdrowie fizyczne i psychiczne gimnastyczek, limit wieku zwiększono w 1981 roku z 14 na 15, a w 1997 z 15 do 16.
.
Wczoraj amerykański ekspert komputerowy Mike Walker opublikował na swoim blogu dowody (nagłośnił je brytyjski dziennik Times), że He jest o dwa lata młodsza niż oficjalnie zgłosili Chińczycy. Urodziła się 1 stycznia 1994 roku, a nie 1 stycznia 1992. Tą ostatnią datę He ma wpisaną w paszport. Mało tego, londyński "Times" pisze też, że ma dowody na to, iż Jiang Yuyuan i Yang Yilin mają mniej niż 16 lat.

Walker twierdzi, że dokumenty wykradł z rządowych serwerów chińskich. Najpierw znalazł ślad, że ze strony www.sport.gov.cn zostały skasowane dwa dokumenty w programie excel, dotyczące He. Idąc śladem duchów dokumentów w sieci odnalazł je w pamięci największej wyszukiwarki chińskiej - Baidu, odpowiednika Google. - W jednym dokumencie jest czarno na białym data urodzin He, czyli 1 stycznia 1994 - twierdzi Walker.

Była to lista zawodniczek spisana przez Główny Komitet Sportowy Chin.


Jeśli dowody są prawdą, oznaczają, że w oszustwie brały udział władze.MKOl zażądał od światowego związku gimnastycznego wyjaśnień. Wczoraj Chińczycy dostarczyli paszport He, jej akredytację, dowód osobisty i rodzinny dokument meldunkowy. - Paszport wydało ministerstwo spraw zagranicznych, dowód osobisty ministerstwo bezpieczeństwa publicznego. Jeśli te dokumenty nie wyjaśniają sprawy, to nie wiem, co może wyjaśnić - powiedział trener gimnastyczek Liu Shanzen. Dodał, że rodzice He i jej dwóch koleżanek są wzburzeni podejrzeniami.

Jednocześnie chińska cenzura zamknęła internetową dyskusję, która rozgorzała wczoraj po południu w lokalnym internecie. Od wieczora zwyczajny Chińczyk nie mógł w niej uczestniczyć. Ci, którzy zdążyli zabrać głos, nie wierzyli w winę państwa i węszyli w spisek Ameryki. Niektóre głosy żądały zbadania pływaka Michaela Phelpsa, który zdobył w Pekinie osiem złotych medali. Inni wskazywali, że zmiany w dokumentach to w Chinach proceder nierzadki.

Martha Karolyi, która mówiła o zębach mlecznych nie powinna się mylić. W końcu to ona trenowała Nadię Comaneci do złotych medali w Montrealu. Nadia miała wtedy 14 lat.

Człowiek, który przeprowadził amatorskie śledztwo w sprawie chińskiej gimnastyczki to haker o pseudonimie "Stryde" - naprawdę nazywa się Mike Walker i jest amerykańskim ekspertem komputerowym. Szczegóły dotyczące przebiegu poszukiwań danych dotyczących Kexin He umieścił na swoim blogu
Stryde Hax »

"Stryde" na początku spróbował znanej metody poszukiwań, czyli Google. Dowiedział się tylko tyle, że nazwiska Chinki nie da się sprawdzić na stronie związku, który utrzymuje, że Kexin ma 16 lat. Zostało ono stamtąd usunięte.

Haker spróbował więc chińskiej wyszukiwarki Baidu. Przy jej pomocy, odnalazł dwie listy startowe, na których widniało nazwisko Kexin He. Obie listy podawały, że Chinka urodziła się 1 stycznia 1994 roku, czyli ma 14 lat i 220 dni, co czyni ją za młodą, aby zgodnie z przepisami pojechać na igrzyska.

Dokumenty zostały zatwierdzone przez Główny Komiet Sportu w Chinach.

- W większości doniesień na temat sprawy Kexin, pełno było niepotwierdzonych danych. Znajdowaliśmy tam tylko wzmianki, mówiące, że mogło dojść do oszustwa. Dlatego też, MKOL kompletnie zignorował te doniesienia. Mam nadzieję, że to co znalazłem, okaże się dla MKOL-u podstawą do czegoś więcej niż tylko podejrzeń. W końcu listy zostały zatwierdzone przez chiński rząd - mówi Stryde.
za www.gazeta.pl5. A co gorsza do czego przyczynia się świat zachwycony przepychem chińskiej imprezy...Tak, Pekin narusza pokój olimpijski w Tybecie, gdzie w czasie igrzysk trwa pacyfikacja - powiedział wczoraj Dalajlamafrancuskim senatorom. Duchowy przywódca Tybetu jest od poniedziałku we Francji na zaproszenie miejscowych buddystów. W czasie 12-dniowej wizyty zrezygnowano ze spotkań oficjalnych, by nie gniewać Chin. Dalajlama nie spotka się z prezydentem Nicolasem Sarkozym, choć o takiej ewentualności mówiono wiosną po krwawo stłumionych antychińskich protestach w Tybecie. Jedyne spotkanie polityczne miało miejsce wczoraj w senacie. Senatorowie podjęli Dalajlamę obiadem i zadawali mu pytania. Przyjęcie zamieniło się w rodzaj konferencji o sytuacji w Tybecie, skąd dochodzi mało wieści. Rzadka w ustach Dalajlamy ostra wypowiedź pod adresem Pekinu padła, gdy były minister sprawiedliwości Robert Badinter spytał, czy Chinyprzestrzegają "olimpijskiego rozejmu". "Nie" - odpowiedział Dalajlama i dodał, że "podczas igrzysk ucisk ludu tybetańskiego i represje nie ustają".

- Dalajlama opowiedział nam o strasznych represjach w Tybecie - opowiedział jeden z uczestników, socjalistyczny deputowany Jean-Louis Bianco.
Ze słów tybetańskiego gościa wynikało, że od marca trwają w Tybecie aresztowania, egzekucje i jest więcej wojska. Dalajlama powiedział senatorom m.in, że Chiny "planują przyśpieszoną kolonizację Tybetu, sprowadzenie tam może do miliona chińskich osadników, którzy zajmą Tybet i schińszczą rdzenną ludność".

By nie drażnić Chin, przyjęcie odbyło się nie w głównej sali recepcyjnej francuskiego senatu, ale w niedużym pomieszczeniu obok. Przed przyjęciem Dalajlama udzielił wywiadu francuskim mediom i był w nim bardziej umiarkowany niż w senacie. Wspólnota międzynarodowa "nie powinna izolować" Chin - mówił - lecz "powinna czuć się w obowiązku sprowadzić Chiny do głównego nurtu światowej demokracji".
Reżim to nie wszyscy Chińczycy i niechciałbym być postrzegany jako wróg wszystkiego co chińskie. Jednak ta cyniczno propagandowa chińska impreza której główna konstrukcja oparta jest na idei "potiomkinowskich wiosek" za którymi kryją się kazamaty i sale tortur napawa mnie obrzydzeniem. I napawać powinna każdego z sercem po właściwej stronie. Szczególnie że przed nami równie wątpliwe przedstawienie w Soczi...
1

>>> Wypromuj również swoją stronę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (35)

Inne tematy w dziale Polityka