Lech Kaczyński prywatnie prawdopodobnie jest sympatycznym starszym panem ale na tyle na ile moge to jako prosty obywatel ocenić, polityki zagranicznej, do czego ambicję ma szczególną, prowadzić nie potrafi. Do anegdotycznej częsci historii przejdzie jego dyplomatyczna choroba żołądka dzięki której rozmontował Trójkąt Weimarski, ściganie przy pomocy polskich sądów niemieckich dziennikarzy za słynnego kartofla, gorąca linia z bratem w trakcie negocjacji Traktatu Lizbońskiego czy też może mniej śmieszne meandry podpisywania TL czy sabotaż negocjacji w sprawie Tarczy Antyrakietowej.
Bez wątpienia największym sukcesem tej prezydentury w zakresie polityki zagranicznej jest polityka wchodnia. Z szacunkiem należy stwierdzić że to właśnie Lech Kaczyński wyczuł właściwie znaki czasu nawiązując ścisłe kontakty z przywódcami państw regionu przyjaznych zachodowi. Może trochę się tu czy tam zagalopował ale jednak to on jest twarzą Polski w wielu tamtejszych stolicach. Tym bardziej przykry jest afront jaki go spotkał ze strony prezydentów Gruzji i Ukrainy którzy podobnie jak wielu innych z niepomiernie większym dystansem do naszego Prezydenta się odnoszących wymówili sie od uczestnictwa w niedawnej gali na cześć Swieta Niepodległości. Urzędnicy Prezydenta (swoja drogą co chwila wykazującyc się brakiem profesjonalizmu w dyplomacji) dementują wprawdzie co się da ale jednak nie wygląda to najlepiej.
Najlepszym sojusznikiem Prezydenta na zachodzie zaś ma być prezydent Francji. Jest to sojusz mam wrażnie nieco wymuszony szantażem przy pomocy podpisu pod TL jednak na tyle skuteczny, ze w dużym stopniu dzięki niemu Prezydent z p[owodzeniem zagrał na nosie własnemu rządowi w zakresie wyjazdów na europejskie szczyty. Skuteczny jednak do czasu. Sarkozy pomagając Kaczyńskiemu oczekiwał od niego podpisu pod TL. Kaczyński nie tylko go nie podpisał ale w jakimś sensie uraził Sarkozego odmawiając mu spotkania 6 grudnia kiedy Sarkozy się do Polski wybiera. Po mistrzowsku wykorzystał to Tusk zastępując w tej roli Prezydenta.
Obama na dzień dobry urażony choć to akurat wina Prezydenta jedynie pośrednio.
Jak na pół kadencji marny urobek

Inne tematy w dziale Polityka