Przy okazji wydarzeń w Grujzji wróciła na wokandę sprawa tego małego kraju tłamszonego przez neoimperialną Rosję. Abstrahując nawet od niedopowiedzeń związanych z ostrzelaniem prezydenckiej kolumny sprawa zdaje się obrazować jedno. Samozadowolenie Sarkozego w szczególe a Europy w ogólności związane z "załatwieniem" sprawy Gruzji jest niczym nieuzasadnione. A wogóle jestem Sarkozym bardzo rozczrowany. Przypomina mi Chamberlaina.



Komentarze
Pokaż komentarze (16)