Przezes Jarosław "Sprawiedliwy" Kaczyński opiera swoją zdolność do wydawania świadectw moralności na czystości kart swojego życiorysu. Czystości wynikającej w najlepszym wypadku z tego, że komunistyczny reżim uważał go za na tyle mało istotnego "bojownika", ze go nawet w 1981 nie internował. W odróżnieniu od wielu "skażonych" współpracą z nim i nazywanych dziś lekko przez kryształowe usta Prezesa zdrajcami.
Nie trzeba przytaczać tego co ostatnio mówił a właściwie wymiotował nasz wzorzec szlachetności. Wszyscy czytali lub słyszeli. Co bardzo przykre, bo myslałem, że czasy zaczadzenia już minęły ciągle wiernym psem swego pana okazała się "Rzeczpospolita" publikując w sposób doskonale skoordynowany ze słowami Prezesa odpowiednie dokumenty. Jak usłużny kundel nadstawiający grzbietu do pieszczoty.
To co zrobił jest podłe ale mam nadzieję, że najbardziej zaszkodzi jemu samemu i żadne treningi współpracy z mediami tego nie zmażą a ludzie przypomną sobie czym pachniały dwa lata jego rządów. Pachniały stęchlizną, konformizmem i gomułkowszczyzną.
Człowiek na którego głosowałem i którego pośród zeszmaconych polskich polityków poważam w sposób szczególny, Pan Andrzej Czuma, znający zresztą i Niesiołowskiego i sprawę jego zeznań wypowiada się w sposób następujący:
za www.dziennik.pl
Byłem ogromnie zaskoczony i zdumiony. Bo oto z mównicy sejmowej prezes PiS wytyka Stefanowi Niesiołowskiemu jego zachowanie w śledztwie. Tymczasem nasz kolega z organizacji „Ruch”, zatrzymany jak my, Wiesław Jan Kurowski otwarcie nawiązał współpracę z SB. M.in. dzięki jego zeznaniom nasza organizacja została rozpracowana, bo w momencie zatrzymania oni mieli o nas tylko cząstkową wiedzę. Ten właśnie człowiek był członkiem najwyższych władz PiS, rady politycznej, radnym tej partii w Piasecznie. Co więcej, został desygnowany przez ówczesnego prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego na dyrektora Muzeum Powstania Warszawskiego. To był człowiek, który nie tylko sypał, ale podpisywał zeznania niezgodne z prawdą, np. że ja uczestniczyłem w napadach na poczty czy banki. Dziś to się wydaje śmieszne, ale takie zeznania były podstawą do postawienia nam bardzo ciężkich zarzutów. Do grudnia 1970 r., kiedy nastąpiła zmiana władzy i Gomułkę zastąpił Gierek, liczyłem się z tym, że dostanę wyrok śmierci. Jarosław Kaczyński wiedział o tym świetnie, bo wraz z bratem Benedyktem go o tym poinformowałem, i nie reagował na to. Nie usunął go w rady politycznej PiS. Ten typ miał zostać dyrektorem Muzeum Warszawskiego. Dopiero opublikowanie przez nas w prasie informacji o tym sprawiło, że usunięto go na dalszy plan. Jeśli dodamy do tego, że Jarosławowi Kaczyńskiemu jako premierowi nie przeszkadzało, że powołał na sekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Andrzeja Krzyżego, który wydawał wyroki na ludzi opozycji, także na mnie, to sejmowe wystąpienie prezesa PiS o Niesiołowskim to próba stworzenia zasłony dymnej dla tych spraw, z których nie chce się rozliczyć.
Jarosław Kaczyński, wysuwając te oskarżenie, powołuje się na książkę Piotra Byszewskiego o organizacji „Ruch”. Czy zawarte w niej dokumenty pozwalają na sformułowanie takich tez?
Nie. Piotr Byszewski publikuje w niej fragmenty protokołów przesłuchań podejrzanego Stefana Niesiołowskiego. W tych protokołach nie ma ani słowa o tym, że zanim Niesiołowski cokolwiek podpisał, oficer bezpieki opowiadał przesłuchanemu wszystko, co w tych protokołach było. Niesiołowski nie podpisał niczego, czego bezpieka by wcześniej nie wiedziała, nie wnosił nic nowego, mówił o tym, o czym wiedział, że bezpieka już to wie.
Może nie należało nic mówić i podpisywać?
Z dzisiejszej perspektywy zapewne tak. Ja tak zrobiłem, ale jestem prawnikiem i byłem lepiej przygotowany do starcia z bezpieką. Rzeczywiście niczego nie podpisałem. Dziś ocena materiałów ze śledztwa musi uwzględniać okoliczności, w jakich powstały, i sposób przesłuchiwania. To była sytuacja ekstremalna. Po aresztowaniu zamknięto nas w oddzielnych celach, do których podstawiano współwięźniów: tajnych współpracowników czy śledczych. Bezpieka starała się zgromadzić jak najwięcej informacji z podsłuchów itp., a potem używała ich, aby nas złamać. Także zeznania Kurowskiego wykorzystywali do złamania nas, tym bardziej że oskarżał nas o bardzo poważne sprawy. Liczyliśmy się z kilkunastoletnimi wyrokami. Przez rok i kilka miesięcy byliśmy pod olbrzymią presją. Ona była tak wielka, że nie potępiałem i nie potępiam dziś moich kolegów, którzy, gdy służba bezpieczeństwa mówiła o faktach, zdarzeniach, osobach, potwierdzali te informacje.
Jednak nie wszyscy podzielają taki punkt widzenia. Jedna z aresztowanych wówczas osób, Elżbieta Królikowska-Nagrodzka, oskarża Niesiołowskiego na podstawie akt uzyskanych jako pokrzywdzona z IPN, że w toku śledztwa ją wydał.
Ciekawy jestem, czy Elżbieta mówi także o memoriale, jaki napisała po kilkunastu dniach od zatrzymania. Znieważa w nim i odsądza od czci i wiary właściwie wszystkich członków „Ruchu”. Ubecy pokazywali nam to i wykorzystywali w śledztwie. Ja jej nie ma za złe, że się załamała, ale po wyjściu z więzienia mogła chociaż nas przeprosić. Nikt z nas znieważonych nie usłyszał od niej słowa przeprosin. Moim zdaniem Elżbieta niesprawiedliwie przypisuje Stefanowi, że ujawnił jakieś inne sprawy, ona nazywa to sypaniem. Podejrzewam, że działa na zamówienie swoich politycznych przyjaciół, którzy, jak sądzę, robią jej krzywdę. Jej oskarżenia są przecież podstawą działań Kaczyńskiego.
Jednak nie jest to post o Niesiołowskim. Że nie chcieli go w PiS i że jest agresywny wiem ale post jest o Jarosławie Kaczyńskim. chorym człowieku (rany, jaką mam ochotę napisać "bydlaku"), prekursorze niszczenia njakości debaty publicznej w Polsce, który z forum tej debaty pownien być skutecznie i jak najszybciej usunięty mam nadzieję, że również przy moim niewielkim udziale.
p.s. Tak jak piszę wyżej post nie jest o jakości Niesiołowkiego tylko o jakości Kaczyńskiego i dlatego nie podejmę dyskusji na zasadzie "może Kaczyński źle zrobił ale Niesiołowski jest gorszy". Nie Niesiołowski jest szefem największej partii opozycyjnej z potencjalnymi szansami na rządzenie.

Inne tematy w dziale Polityka