Kilkakrotnie słyszałem i czytałem w różnych miejscach jakoby przeprowadzana właśnie przez Sejm reforma emerytalna była wielkim sukcesem rządu. Ten rząd ma kilka ważnych sukcesów na koncie jednak z pewnością reforma emerytalna do nich n ie należy.
Początek był jak najbardziej obiecujący. Ministerstwo formalnie prowadzone przez przedstawicielkę PSL niewiele różniącą się poziomem lotności od swojej poprzedniczki z Samoobrony pozostające na szczęście pod faktyczną kontrolą Boniego przyjęło słuszne i sprawiedliwe założenia ustawy. Założenia wg. których uprawnieni do wcześniejszych emerytur są Ci kótrzy powinni być uprawnieni ze względów medycznych a nie Ci którzy głośniej drą japy czy Ci którzy uważają że powiini być objęci przywilejem ponieważ byli nim objęci do tej pory.
Pozycja rządu w dyskusji nad ustawą zarówno z broniącymi przywilejów członków związkami jak i szukającym popracia Prezydentem była mocna. Alternatywą dla przyjęcia ustawy był kompletny brak jakichkolwiek przywilejów. W żadnej z kwestii bedących przedmiotem dyskusji w tym gronie rząd nie miał tak mocnej pozycji. A jednak postanowił się cofnąć. Z jakichś niewytłumaczalnych dla mnie powodów ustapił największej z tracących przywilej grup zawodowych, nauczycielom otwierając w ten sposób puszkę pandory.
Dziś kolejarze mają zablokować ruch pociągów pomiędzy dworcem centralnym a zachodnim w Warszawie paralizujac w ten sposob w dużym stopniu system komunikacji kolejowej w kraju. I ja im się nie dziwię. Bo jeżeli nauczyciele mają mieć możliwość przechodzenia na wczęsniejsze emerytury to dlaczego nie oni?. Zachowanie rządu w tej sprawie przypomina mi grę polskiej reprezentacji piłki nożnej za czasów prowadzenia jej przez gigantów "polskiej mysli szkoleniowej". Grę w wyniku której przegrywaliśmy w kółko w ostatnich minutach.
A jeżeli jednak wracamy do założenia wg. którego przywilejami są objęci Ci którzy najgłośnie drą mordy. To ja pytam: DLACZEGO NIE ARCHITEKCI DO JASNEJ CHOLERY???

Inne tematy w dziale Polityka