Kilkakrotnie pisałem o Wałęsie. Dyskusja na ten temat jest kompletnie jałowa. Nikt nikogo już do niczego nie przekona i nikt nowych argumentów nie wymyśli. a nawet gdyby wymyslił to i tak nic by to nie pomogło.
Dlatego pomyślałem że w telegraficznym skrócie przedstawię swoje zdanie na temat Wałęsy po to by ostatecznie z mojej strony zamknąć temat.
Zacznę od założenia powyższego wpisu. Jest on moją subiektywna
rekonstrukcją opartą jedynie na dostępnych mi informacjach więc nie
wykluczam jej ułomnosci.
Dosyć rzetelnie potwierdzona wydaje się być informacja jakoby Lech
Wałęsa współpracował z SB na początku lat siedemdziesiątych. chciałbym
żeby było inaczej ale jest właśnie tak. Nie mnie to oceniać uważam. Nie
ja byłem poddawany takim napreżeniom jak on. I nie oceniac tego takim
paputkowym opozycjonistom jak Jarosław Mądry, którego odwagi komuniści
nie docenili na tyle żeby go w 1981 roku internować. Przykład choćby
Jurczyka czy Pyjasa świadczy o tym, że żarty to nie były.
Tym większy wydaje mi się triumf człowieka nie z marmuru a z krwi i
kości który potrafił z siebie odium współpracy zrzucić, stanąć do walki
o przywództwo Solidarnosci, wygrać i stać się symbolem wolności wobec
którego dawni współpracownicy i oprawcy w jednej osobie organizowali
prowokacje mające na celu dyskredytację jego kandydatury do Nargody
Nobla.
Jakże smutnym wydaje sie fakt że dzisiejsi Wałesy adwersarze używaja
jezyka ktorego kiedys wobec Wałęsy używała SB i Urban....
Dziś Wałesa otoczony marnymi doradcami zachowuje sie nie lepiej niż
towarzysz swego czasu jego niedoli ksiądz Jankowski. Otoczony gromadą
pochlebców tkwi w zakłamanej strefie wiary we własną nieomylność. Ach
gdyby potrafił przekroczyc jej granice. I przegonił chmarę żerujących an nim i bijacych fotoreportrów wilczków. Ilu z płaczem wybaczyłoby mu
wszystkie niedociągnięcia..
Oczywiście pozostaje jescze sprawa nieudanej prezydentury. Nieudanej
prezydentury ktorej zręby połozyli równie nieudani a dzis ją krytykujący
Bracia.
To wszytsko składa się na obraz człowieka ułomnego, niedoskonałego i
upadającego, który jednak potrafi się podnieść, otrzeć pot z czoła i
zwyciężyć. ilu z nas tak by potrafiło?

Inne tematy w dziale Polityka