Francuski prezydent biorąc przykład ze swego niechlubnej (polskiej) pamięci poprzednika i pozwolił sobie zbesztać tych którzy w jego mniemaniu stoja na drodze ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego. Zrobił to w sposób jak najbardziej wybiórczy wymieniając wśród zakał Kaczyńskiego i Klausa ale zapominając o prezydencie Niemiec. Prawo do takiego rozstawiania po kątach ma tym mniejsze, że to właśnie naród francuski jako pierwszy podstawił nogę postępowi europejskiej integracji odrzucając w referendum w sprawie Europejskiej Konstytucji.
Panie francuski prezydencie, szkoda że nie wykazał się Pan tak brawurową odwagą w rozmowach z Miedwiediewem.
Panie prezydencie Lechu Kaczyński, pomijając oburzajacą formę w jaki zostało to Panu przypomniane co do meritum trudno się z Sarkozym nie zgodzić. Europa potrzebuje jedności teraz w obliczu kryzysu bardziej niż kiedykolwiek, potrzebuje jasnych czytelnych sygnałów. Alternatywą dla systematycznego jednoczenia Europy jest chaos stanowiący wyjątkowe zagrożenie w obliczu zagrożenia kryzysem i rosyjską agresją. Dlatego powinien Pan skończyć z operetkową strategią chowania się za plecami Irlandii i podpisać to co sam Pan wynegocjował.

Inne tematy w dziale Polityka