Donald Tusk:"...Mam nadzieję, że do końca przyszłego roku będziemy już po decyzjach. Myślimy o budowie nie jednej, a dwóch elektrowni jądrowych. I to też na początek. Bo jak zobaczymy, które państwa czują się dziś bezpiecznie, jeśli chodzi o dostawy gazu, ropy i energii elektrycznej, to te które mają nie dwie, nie pięć, ale 30, 40 i 50 elektrowni jądrowych..."
Już widzę tych biegnących w świętym oburzeniu aby mnie skarcić za uleganie rządowej propagandzie. Ale mam to w nosie. Można oczywiście nabijać sie z niejednej gruszki która Donaldowi na wierzbie wyrosnąć nie chciała, że o okręgach jednomandatowych czy podku liniowym nie wspomnę, ale trzeba przyznać że zmotywowany opiniami o lenistwie i braku ambicji lubi sobie rzucić czasem jakieś ambitne hasło. Z czego oczywiście nie wynikałoby nic ponad tradycyjne "3 miliony mieszkań" gdyby nie to że przykład przyspieszenia jakiego nabrała sprawa przyjęcia przez Polskę euro w najkrótszym mozliwym czasie jest budujący w swojej konsekwencji. Potwierdzonej zresztą nawet lojalnym wystapieniem Prezydenta w Brukseli.
Oczywiście nie jestem żadnym w tej dziedzinie specjalistą, jedynie zwykłym obywatelem który ma prawo mieć w tej sprawie zdanie ale wiele wskazuje na to że Polska jak mało kto potrzebuje energetyki jądrowej. Realne plany dywersyfikacji surowców energetycznych, choćby gazu z norwgii wzięły w łeb, po części dzięki Millerowi a po części dzięki braku możliwości współpracy z coraz bardziej chaotyczna Ukrainą (dla jasności, jako polski zwolennik pomarańczowej rewolucji życzę przyjaciołom Ukraińcom jak najszybszego pozbierania sie do kupy i proszę żeby nie myśleli że chcemy im Euro odebrać. pierwszemu który podniesie rękę na ukraińskie Euro osobiście tę rękę odgryzę). Dlatego dziś widać wystarczająco wyraźnie że musimy się uniezależnić w możliwie jak najszybszym czasie od dostaw surowców z wrogiej nam Rosji.
I takich własnie decyzji oczekuję od Premiera mojego kraju. I to jest tego kraju priorytetem. Wzrost jego potęgi i niezależności. Nie pogoń za agentem (choć przeszłość trzeba rozliczać), nie wewnętrzna walka wszystkich ze wszystkimi, nie likwidacja legendy roku 89' dzięki której świat źródła obalenia komunizmu upatruje w obaleniu muru berlińskiego, nie dworce we Włoszczowej, i nie bitwy o rządowe samoloty.
I mam tylko nadzieję że i tym razem Premier potraktuje swoje słowa poważnie, bo jeżeli właśnie zrobiłem z siebie durnia będę bardzo niepocieszony...

Inne tematy w dziale Polityka