Nie wiem dlaczego mówi sie o tym tak mało ale wydaje mi się, że nadchodząca czeska prezydencja UE jest dla nas wyjątkowo ważna. Sami jako kraj podobną funkcje obejmiemy zdaje się dopiero w 2013 roku (poprawcie mnie jeżeli się mylę) jednak dzięki bliskości naszych krajów to co jest ważne dla nas stanie się w wyjatkowy sposób ważne w głównym nurcie europejskiej polityki.
A bliscy sobie jesteśmy na wiele sposobów. Oczywiście przede wszystkim geograficznie. Truizm ale wynika z niego kilka konsekwencji. Wspólne historyczne doświadczenia, współodczuwanie skutków geostrategicznego położenia, współobecność w koszyku liderów tzw. "nowej Europy". Nasz Prezydent Lech Kaczyński zdaje się być bliski Prezydentowi Klausowi a Premier Donald Tusk ma świetny kontakt z Premierem Mirkiem Topolankiem.
O jakich priorytetach mówią Czesi. O wielu, ja skupię się na czterech.
1. Polityka wschodnia. Stara Europa nie rozumie tego co się dzieje za jej wschodnimi granicami. Francja żyje snem o własnej wielkości i możności ujarzmienia rosyjskiego niedźwiedzia, Niemcy mają swój plan jakiejś dziwczanej osi Berlin-Moskwa przyjmującej coraz to nowe formy, Berlusconi nie kuma nic oprócz tego że Putin jest prawie tak przystojny jak on a Zapatero ma to wszystko w nosie.A żaden z nich nie słyszał o koncepcjach Giedroycia dotyczących wschodnich rubieży Europy. A to tam jest klucz do geostrategicznego wzrostu znaczenia Europy. Tam, po drodze do źródeł surowców energetycznych od których Europa jest uzalezniona. Stąd priorytet następny.
2. Dywersyfikacja dostaw surowców energetycznych i solidarność energetyczna. Stara Europa właśnie dlatego, że nie rozumie czym jest Rosja i jak się w postsowieckiej przestrzeni poruszać nie rozumie również do końca zagrożenia jakie płynie z uzależnienia od rosyjskich surowców. Uparcie kręci na siebie baty pod postaciami kilku nowych rosyjskich gazociagów nie próbując sprawdzić z porównywalną mocą czy wesprzeć potencjału wykorzystania alternatywnych źródeł. Dziś z cielęcym spokojem przygląda się rosyjskiemu szantazowi wobec Ukrainy nie rozumiejąc że teraźniejszość kraju nad dnieprem to być może jej przyszłość.
3. Filozofia walki z kryzysem. Nie jestem ekonomistą. Kapitalizm dziś nie jest w modzie. Dziś połączeni proletariusze wszystkich krajów ogłaszają koniec wolnego rynku i koneiczność nacjonalizacji skutków kryzysu poprzez finansowanie strat instytucji podejmujacych błędne decyzje. Nie ejstem ekonomistą ale jakoś nie mogę kupić tej filozofii. W jaki sposób dawanie gargantuicznych sum pieniędzy ludziom i instytucjom które doprowadziły do kryzysu może nam pomóc? To nie wolny rynek przegrał. Przegrało sztuczne podtrzymywanie koniunktury, manipulacja naturalnym procesem nastepowania po sobie okresow prosperity i spowolnienia. Dlatego wydaje mi się że nie tędy droga i odnoszę wrażenie że Czechom wydaje się podobnie.
4. Lizbona. Marny nam ten traktat Prezydent z bratem wynegocjowali. Pojechali do Lizbony bez przygotowania partnerów na daleko idące propozycje zmian w pierwotnych zapisach. Szybko z nich zrezygnowali, dali się ograć Joaniną Sarkozemu i żeby było smiesznie ogłosili swój sukces. Niestety lepszego traktatu już nie będzie a Europa bez reform instytucjonalnych pozostaje w kryzysie i osuwa się na margines międzynarodowej rozgrywki. Teraz Lizbone trzeba przyjać. Największymi zawalidrogami (oczywiście nie jedynymi) są tu paradoksalnie Prezydenci Czech i Polski, które to kraje pozostające bez geostrategicznej alternatywy powinny być wyjątkowo zainteresowane w sile Europy.
W zakresie priorytetu pierwszego wielką rolę do odegrania ma Pan Prezydent Lech Kaczyński, który w odróżnieniu od naszego rządu jakąś politykę wschodnią prowadzi. Bynajmniej jednak nie będzie to rola do odegrania we współpracy z Prezydentem Klausem. On konieczności realizacji testamentu Giedroycia nie rozumie. Na szczęście rozumie Premier Topolanek.
W zakresie priorytetu drugiego znaczenie powinna mieć współpraca polskiego Prezydenta, czeskiego rządu i rządu polskiego. Czeski Prezydent jest dziwnie wobec Rosji uległy.
Trzeci priorytet wymagałby współpracy wszystkich wymienionych wyżej stron. niestety polski Prezydent ze swoją związkową przesżłością może nie być sprawnym elementem współpracy.
Czwarty priorytet jest kwestią wybitnie obu rządów.
Jeżeli uda nam się zachować zdrowy dystans do swoich słusznych poniekąd aspiracji do przywództwa w regionie i nie zrazimy do siebie Czechów a staniemy się na okres ich prezydencji ich maksymalnie wiarygodnym partnerem jest duża szansa na to że sukces rządu polegający na budowie koalicji państw "nowej Europy" nabierze nowego wymiaru a sprawy dla nas ważne przy użyciu "europejskiej dźwigni" popchnięte zostaną do przodu.

Inne tematy w dziale Polityka