Z góry zaznaczam, że nie interesuje mnie zycie prywatne polityków, w tym Kazimierza Marcinkiewicza. Nie uważam również aby nie warto było w polityce bronić rodziny jako wartości. Warto.
Uśmiecham się za to pod nosem kiedy ta banda zakłamanych cyników usiłuje budowac swój wizerunek przedstawiając nam się jako wzorce godne naśladowania. Wzorowi, prawi, sprawiedliwi i heteroseksualni katolicy, którzy kochają swoje rodziny, w ostatecznosc płacą alimenty ( Gosiewski yyyyhyhyhyhy pouczający Dorna, uhuhuhuhuhu!:)), żyjący w zgodzie z prawem ( Kurski i Komorowski nie łamiący iiiiihihihihihi prawa o ruchu drogowym ), że o łapówkarzach, oszustach i kilku innych szczególnych przypadkach nie wspomnę. Oczywiście nie liczę na lepszy świat a choć przypadki fałszywej świętoszkowatosci są wodą na mój satyryczny młyn.
Kaziowi zreszta też życzę wszystkeigo najlepszego. Pamiętajmy jednak nie dawać się nabierać na ich bajki o nieskazitelnych herosach bo w tej grze naprawdę nie o to chodzi.

Inne tematy w dziale Polityka