Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
176
BLOG

Żegnaj Karwowski

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 21

- Chodźcie to zobaczyć - w drzwiach stanął pobladły tata Łukaszka. Rzadko kiedy bywał pobladły, Hiobowscy domyślili się więc, że musiało się stać coś naprawdę strasznego. Wszyscy jak jeden mąż runęli w kierunku telewizora.
- Czas poczciwego inżyniera Karwowskiego odchodzi do lamusa - informował niedbale oparty o blat redakcyjnego stołu prezenter dziennika. - Właśnie zamknięto ostatnią politechnikę w kraju. Więcej opowie państwu nasz reporter.
- Nie! - wyrwało się babci Łukaszka. - Nie po to żeśmy odbudowywali stolicę po wojnie, żeby teraz polne techniki zamykać...
- Politechniki - poprawił dziadek, który też był przygnębiony. - Polska zostanie krajem idiotów.
- No co też dziadek! - oburzyła się siostra Łukaszka. Dziadek spojrzał na nią i zdanie podtrzymał.
- Sytuacja taka się wytworzyła, bo zmarł ostatni rektor - poinformował reporter. - A nowego rektora nie można wybrać, bo już nie ma żadnych kandydatów, którzy kiedyś byliby TW. Wszyscy wymarli albo odeszli ze szkolnictwa. Zapis prawny zakazujący wybierać na rektora kogoś, kto nie był TW pojawił się pięć lat temu, kiedy nowelizowano ustawę o Ipeenie.
- No tak, no tak - poseł Panusz-Jalikot bezradnie rozkładał puste ręce (wyjątkowo przyszedł do studia bez żadnego gadżetu). - Można mówić o wylaniu dziecka z kąpielą. Ale ta kąpiel była wyjątkowo niebezpieczna, bo nawarzona przez Sami-Wiecie-Kogo i groziła katastrofą. W trakcie prac nad tą ustawą pojawił się taki kompromis i tak zostało.
- Nie myśleliście nad tym, żeby to zmienić? - zadał pytanie reporter.
- E nie, po co? - odpowiedział pytaniem poseł Panusz-Jalikot. - Prezydent i tak by to zawetował. Przecież jest narkomanem.
Reporter o dziwo nie podjął wątku rzekomej narkomanii prezydenta i usiłował drążyć temat upadających politechnik.
- Tak, coś z tym trzeba zrobić - przyznał poseł. - Ale niechże pan spojrzy na mnie. Niżej. Widzi pan? Obłożyłem sobie penisa dwoma kawałkami wafla. Bo się mówi: tam do ch**a wafla. Fajne, nie? Co pan o tym sądzi?
Reporter szybko zrozumiał sugestię i był obowiązkowo wniebowzięty.
- Łał! Super! - dał się do mikrofonu. - Ale czad! To będzie nius na cały kraj i to na całe trzy dni! Mogę dotknąć?
Tata Łukaszka szybkim ruchem wyłączył telewizor. Łukaszek wzruszył ramionami i zapytał:
- No i co z tego?
- To z tego - odparł zdenerwowany tata - że nie zostaniesz już inżynierem.
- Nie dramatyzujmy - rzekła pogodnie mama Łukaszka. - Może powstaną uczelnie prywatne, niewielkie, lokalne?
- Może ja zostanę inżynierem - rozmarzyła się siostra Łukaszka.
- Tak. Teraz to możliwe - rzekł załamany tata Łukaszka.

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Polityka