Dywagacje na temat konduity Panny S, nie mają sensu.
Media i tak przedstawią sprawę zgodnie z wypracowaną tezą.
Prawda jest taka , że po wdeptaniu w ziemię PIS, mamy próbę spacyfikowania jednej z niewielu organizacji, zdolnych przeciwstawić się rządzącym.
W tej sytuacji szanse na wygraną maleją,
ale jednak wciąż są....
Gdyby dzisiaj ktoś, chciał uzyskać moje, a myślę, że i wielu innych poparcie,
powinien spróbować przekonać nas, że wie co zrobić po wygranej.
Czyli nie jak wygrać ( bo to umiemy), tylko komu i do czego, ta wygrana ma służyć.
Kolejny zryw, nie może zakończyć się tak, jak ten ostatni...
Bo jeśli ma być tak samo,
to może lepiej, dalej spać i nie zawracać sobie głowy...
Pozdrawiam
PS
Wersja notki przeredagowana. Poprzedni wpis nie był
( pewnie z mojej winy), wystarczająco jasny , o czym świadczyły komentarze.
Przepraszam, u mnie była 4,30 :-)


Komentarze
Pokaż komentarze (2)