nekrofil wg niektórych nekrofil wg niektórych
344
BLOG

Moje prywatne zmartwychwstania...

nekrofil wg niektórych nekrofil wg niektórych Rozmaitości Obserwuj notkę 2

Święta Wielkiej Nocy, to okazja, do refleksji.  Święta z dala od rodziny, tym bardziej.

Odległość sprawia, że mocniej, niż normalnie , tych wszystkich bliskich ludzi, 

poprostu brak.

Brak też normalnej w tym czasie krzątaniny,

która wypełnia czas...

 

Prozaicznie, jest  też  pozytywna strona takiego stanu rzeczy .

Mam więcej czasu,

na bycie ze sobą,

samym...

To szczególne uczucie, kiedy zamiast spotkań, uścisków i pozdrowień,

próbujemy  układać wewnątrz , właściwe rzeczy, na właściwych półkach.

 

Myślę teraz, o  tych  zmartwychwstaniach, które już mi się zdarzyły i o tych na które,

wciąż czekam.

_____

Najważniejsze z przeszłych, to podniesienie się z kolan, kilka lat po śmierci żony. Długo nie mogłem sobie dać z tym rady.

Kiedy po 25 latach odchodzi bardzo bliski człowiek, umiera nasza połowa.

Wtedy,  umarło dużo więcej... 

Po Jej śmierci przez pięć lat, żyłem jak zombie.

Byłem trochę tu, trochę tam.

Niby robiłem wszystko, co do mnie  należało z codziennych rzeczy, ale bezsens tych działań był dla mnie tak oczywisty, że przerażający.

Chciałem być tam !

____

Kiedy  wypalił się ból,  pomógł mi Syn,

NASZ Syn ! 

Przekonał mnie, że warto zacząć budować coś od nowa.

Gdzieś w przestrzeni spotkały się Jego argumenty, z moją śladową gotowością

I zaskoczyło.

Pomijając szczegóły,  wylądowałem na drugim końcu świata i zaczynam nowe życie...

Zaczynam czuć,

ten sam,

co kiedyś,

smak...

ZACZYNAM  !

 

Bardzo lubię to słowo

i ten stan...

_____

Zmartwychwstanie, na które ciągle czekam,

to wnuki

:-)

 

Pozdrawiam

 

 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości